W politycznym i medialnym zamieszaniu, które od wczoraj trwa w Polsce, nie przebiła się jedna informacja: po co prezydent Karol Nawrocki w ogóle leciał do Senegalu? Przecież musiał mieć jakiś cel, skoro zawrócił samolot kierujący się właśnie tam. No i tak, miał. Nawet kilka. A jednym z nich była ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich Młodzieży, międzynarodowej imprezy pod egidą MKOl-u. Pierwszej takiej w Afryce, w całej historii ruchu olimpijskiego. O samych igrzyskach, kontrowersjach i reprezentacji Polski – która może zdobyć medale! – przeczytacie poniżej.
Igrzyska Olimpijskie Młodzieży Dakar 2026. Co warto wiedzieć?
Gdybyście przebywali akurat w Dakarze albo w jego okolicach, to z wielu miejsc witałby was właśnie lew Ayo. Ayo, czyli „radość”, imię pochodzi z języka joruba, z kolei na głowie Ayo zobaczycie tingandé, kapelusz noszony tradycyjnie przez Fulbe. I Fulbe, i Jorubowie to ważne ludy zachodniej Afryki, w tym Senegalu.
Ta afrykańska tożsamość to podstawa tych senegalskich młodzieżowych igrzysk.
To trochę jak z mundialem w RPA. Kraje Afryki i ich obywatele regularnie podkreślają, że „Afryka to nie państwo” (stało się to nawet tytułem całkiem niezłej książki o tym zjawisku), ale równocześnie wiedzą, jak postrzega ten kontynent świat. Więc imprezy o charakterze globalnym są tam traktowane kontynentalnie właśnie. Tak było w 2010 roku, tak będzie i teraz, w tej historycznej dla Senegalu i całej Afryki chwili.
Bo do tej pory żadna światowa impreza pod egidą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego do Afryki nie zawitała. To już się zmieniło – dopiero dziś co prawda będzie miała miejsce ceremonia otwarcia, ale już wczoraj rozpoczęto sportowe zmagania – i to moment, który w historii afrykańskiego sportu zapisze się na długo.
– Wreszcie nadszedł ten moment. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Przygotowania trwały długo, ale zrealizowaliśmy wszystkie kluczowe etapy. Teraz ludzie będą inaczej postrzegać Afrykę i będzie to dla niej bardzo pozytywne – mówiła Kirsty Coventry, przewodnicząca MKOl. Dla niej to impreza tym ważniejsza, że sama jest z Afryki – co prawda południowej, bo z Zimbabwe, ale jednak.

Nie ona jednak stała za tym, że młodzieżowe igrzyska tam trafią (choć była już wówczas członkinią Komitetu), bo tę decyzję podjęto już w 2018 roku. Impreza miała pierwotnie odbyć się w 2022, potem – przez przesunięcie igrzysk w Tokio – zmieniono i ten termin. Najpierw o rok, a w końcu zdecydowano się pominąć cały jeden cykl olimpijski.
I tak wylądowaliśmy w 2026. Senegal się naczekał, ale w końcu to ma. Podobnie jak Afryka.
– To wielki moment. Afryka gościła wiele międzynarodowych imprez, ale to po raz pierwszy, gdy mamy taką z olimpijskimi pierścieniami – mówił BBC Christophe Dubi, dyrektor igrzysk olimpijskich, również tych młodzieżowych. Wśród imprez, które mógł wspomnieć, wymienić można wspomniany mundial, mistrzostwa świata w kolarstwie w Rwandzie, planowane lekkoatletyczne MŚ czy Grand Prix Formuły 1, które gościć ma za niedługo Rwanda. Nieco się tego faktycznie zbiera.
Z kolei Thierno Cisse z lokalnego komitetu organizacyjnego, dodawał:
– Wiemy, że jesteśmy ambasadorami Afryki. To dla nas bardzo ważne, by godnie reprezentować cały kontynent i pokazać, że Afryka ma wysokie standardy.
Na miejscu liczą, że igrzyska staną się podporą do rozwoju sportu w Senegalu, zaktywizują młodzież i pokażą światu, że cała Afryka (również ta czarna, subsaharyjska!) może organizować takie imprezy. Zresztą nawet ambasadorowie igrzysk są międzynarodowi. Jest tam, rzecz jasna, Kalidou Koulibaly, legenda kadry Senegalu, były piłkarz Napoli, jest gwiazda social mediów Khaby Lame, ale jest tez na przykład Eliud Kipchoge, były rekordzista świata w maratonie, który jest Kenijczykiem.
To jednak nie tak, że te młodzieżowe igrzyska nie mają problemów.
Kontrowersje? Długi, Rosjanie i prawa człowieka
Nie jest to niczym wyjątkowym, bo w zasadzie połowa organizatorów wielkich imprez mierzy się z podobnymi zarzutami. Jakimi? Ano proszę państwa – że wywala pieniądze na takie oto rozgrywki, stadiony, infrastrukturę sportową, a w kraju długi i brakuje franków – bo tym się w Dakarze płaci – na podstawowe potrzeby. W Senegalu jest to spotęgowane, bo to nie wyłącznie typowe narzekanie – kraj przechodzi bowiem przez faktyczny kryzys finansowy.
Wina za jego wybuch i rozwój spoczywa na poprzedniej administracji, a przynajmniej tak twierdzi ta obecna, która miała „odziedziczyć” miliardy franków (czy też dolarów, w obu walutach się sprawdza) długów. W efekcie mało jest środków na publiczne inwestycje, do tego rosną koszty życia, a ludzie są coraz bardziej niezadowoleni. Na tyle, że w ostatnich miesiącach przez kraj przeszła nawet – jeszcze dość mała, ale jednak – fala protestów.
I w takiej atmosferze zjawiają się tam młodzieżowe igrzyska. Wiadomo, impreza planowana ze sporym wyprzedzeniem, odwołanie byłoby katastrofą wizerunkową nie tylko dla Senegalu, ale i całej Afryki. Co to jednak obchodzi okolicznego mieszkańca, który przelicza, czy starczy mu wypłaty na jedzenie?
No nic. Dlatego kłuje to wszystko w oczy, oj kłuje.
Krytyka dodatkowo spada nawet na te działania rządu, które wydają się całkiem dobre – na przykład kupiono niedawno 200 tysięcy biletów dla dzieciaków z senegalskich szkół. Fajna inicjatywa? Fajna. Tyle tylko, że nie do końca wiadomo, skąd właściwie wzięły się te pieniądze (niecały milion dolarów). Prezydent twierdzi, że od darczyńców. Jakich? Nie sprecyzowano, a przydałoby się. Ten sam prezydent zresztą bronił wydatków na igrzyska, twierdząc, że renowacja obiektów sportowych i infrastruktury przyniesie krajowi pożytek.
Możliwe. Ale tego wszyscy dowiedzą się dopiero w kolejnych latach. A życie jest drogie tu i teraz.

Podobne dekoracje da się dziś znaleźć w całym Dakarze. Ale czy wszyscy mieszkańcy faktycznie tak kochają miasto w dobie kryzysu? Fot. Newspix
Igrzyska, wiadomo, odbędą się, nie ma innej rady. Pewnie nawet będą udane, publika w Afryce potrafi dostarczyć, taka impreza to dla nich historia, trudno przewidywać, by atmosfera miała być zła. Oficjele robią zresztą wszystko, by mówiono o sporcie i rywalizacji, podkreślając, że startują tam młodzi sportowcy (maksymalnie 17-letni) i nie wypada odwracać od nich wzroku świata.
Wśród tych młodych sportowców jest jednak kolejna kontrowersja.
Rosjanie.
13 zawodników, po raz pierwszy od lat pod swoją flagą, nie neutralnymi barwami. Jeszcze w tym roku w Mediolanie, na zimowych igrzyskach, aktualna była ta druga opcja. W Dakarze będzie inaczej. Oficjele z Moskwy twierdzili, że „dzieci są podekscytowane”, podkreślali, że przywrócenie hymnu i flagi Rosji to dla nich wielka sprawa. Można jednak podejrzewać, że inaczej patrzą na to na przykład Ukraińcy.
Ktoś mógłby napisać: to tylko igrzyska młodzieżowe, nie ma co zabierać dzieciakom frajdy z reprezentowania kraju. Jest w tym sporo prawdy. Biorąc jednak pod uwagę szerszy trend, całkiem możliwe, że hymn Rosji, o ile ktoś zdobędzie tam złoto, usłyszymy też za dwa lata w Los Angeles, na letnich igrzyskach – tych „dorosłych”.
Kontrowersje są też inne – i w zasadzie łączą one w pewnym sensie Senegal z Rosją. Chodzi o traktowanie osób LGBT, których zapewne nie zabraknie i wśród uczestników tych igrzysk. W Senegalu niedawno, w marcu, podniesiono karę więzienia za stosunki seksualne osób tej samej płci – wynosi ona teraz (maksymalnie) 10 lat. Karana stała się też „promocja i/lub wsparcie osób i organizacji LGBT”.
Decyzję tę powszechnie skrytykowały wszelkie organizacje działające na rzecz praw człowieka. Zwróciły one też uwagę, że stoi ona w sprzeczności z wieloma punktami z zasad ruchu olimpijskiego. MKOl jednak przesadnie się tym nie przejął, właściwie nie komentując tego w żaden sposób. Igrzyska zostały, gdzie miały zostać, nie wywierano na organizatorów żadnego wpływu, po prostu unikając tego tematu.
Igrzyska muszą trwać, wiadomo. Również te młodzieżowe.
Prawie 3000 dzieciaków
2700 uczestników z 206 komitetów narodowych i jednego dodatkowego – reprezentacji uchodźców, dla której to debiut na tej imprezie. 153 konkurencje medalowe w 25 sportach. Tych ostatnich to najmniejsza liczba w historii tej imprezy, ale… w zasadzie niepełna. Wiele dyscyplin będzie bowiem rozgrywanych, ale tylko pokazowo. Wśród nich między innymi kajakarstwo, golf, hokej, wspinaczka sportowa, podnoszenie ciężarów czy sport, który – do tego jeszcze wrócimy – dał nam na młodzieżowych igrzyskach wiele radości w przeszłości, czyli tenis.
Jak zawsze na tego typu zawodach – będą też testy. W programie znalazły się bowiem dyscypliny, których na tych „standardowych” igrzyskach jeszcze nie było. Są to:
- piłka ręczna plażowa,
- zapasy plażowe,
- wioślarstwo morskie (zadebiutuje na igrzyskach w Los Angeles),
- futsal,
- wushu (chińska sztuka walki).
Poza tym testuje się konkurencje takie jak Baseball5, czyli pięcioosobowa i bardziej dynamiczna odmiana tego sportu. W Dakarze w żadnej z tych nowych konkurencji nie będziemy mieć swoich przedstawicieli, ale czy to w futsalu, czy w piłce ręcznej plażowej mamy swoich reprezentantów na szczeblu seniorskim. W wioślarstwie morskim też – nasz mikst niedawno zdobył nawet medal mistrzostw świata.
Te dakarskie igrzyska – w dużej mierze przez mnogość dyscyplin pokazowych – w oficjalnym programie są najmniejsze z czterech dotychczasowych. Wcześniej była to impreza organizowana w Singapurze, chińskim Nankinie i Buenos Aires, zawsze ze sporym rozmachem. Rekordowa była ta ostatnia edycja, z 2018 roku. W liczbach? 3997 uczestników, 32 sporty, 239 kompletów medali. Dakar faktycznie wypada więc na tym tle blado.
Możliwe jednak, że tak trzeba było – po pandemii i dla napisania historii kraju oraz kontynentu.
Całe igrzyska skoncentrowane zostaną, co naturalne, wokół stolicy, ale odbiją też do pobliskiego Diamniadio, gdzie na całkiem nowym – oddanym do użytku ledwie kilka lat temu, w 2022 roku, i liczącym sobie 50000 miejsc – stadionie zostanie zorganizowana ceremonia otwarcia. Na nim też lub w okolicach fani będą mogli oglądać część dyscyplin, ale wiele z tych najważniejszych – w tym lekkoatletyka – odbędzie się już w samym Dakarze. Sporty plażowe z kolei zawitają do Saly, do turystycznej miejscowości z dość znaną plażą.
Saly jednak niespecjalnie nas interesuje, bo po prostu nie będzie tam Polaków – nikt nie reprezentuje nas w sportach rozgrywanych na piasku. Skoncentrujemy się na pierwszych dwóch miejscowościach.
Jak jednak wygląda nasza kadra?
Gdzie w tym Polacy? Mamy swoje szanse
Reprezentacja Polski na młodzieżowe igrzyska w Dakarze liczy sobie 24 osoby. Wystąpią one w 12 z 25 sportów. Niewiele? Może i tak, ale wiadomo, że kilka dyscyplin mogliśmy niemal z miejsca odrzucić – choćby wushu czy Baseball5. W każdym razie: cała ta 24 spróbuje dołożyć się do dorobku, który posiadamy z poprzednich trzech edycji młodzieżowych imprez. A ten jest całkiem niezły.
Czysto polskich medali mamy 16 (bilans 6-1-9), do tego dołożyć można jednak dziewięć (3-3-3) zdobytych w zespołach międzynarodowych – bo na młodzieżowych igrzyskach się na takie pozwala. Nie liczą się one do dorobku kadry, ale przypisuje się je samym sportowcom. Jeden z nich przywiozła zresztą z Buenos Aires Iga Świątek, która wygrała zmagania w mikście w 2018 roku w parze z Kają Juvan.
Świątek to zresztą jedna z dwóch polskich medalistek młodzieżowych igrzysk, która sięgnęła potem po medal olimpijski. Druga… też zdobyła brąz w Paryżu, dwa lata temu. To Martyna Swatowska-Wenglarczyk, która w 2010 roku (wtedy jako Swatowska, bez podwójnego nazwiska) zgarnęła dwa medale w Singapurze w szermierce – ale jeden „międzynarodowy”. Ba, to jej autorstwa jest w ogóle pierwszy w historii Polski medal młodzieżowych igrzysk, indywidualny brąz.
14 lat później zdobyła brąz w rywalizacji drużynowej szpadzistek. Tak, to ten medal ze słynnym krzykiem Aleksandry Jareckiej. Numer 300. w historii startów Polski na letnich IO. Trochę się ta Swatowska w naszej historii zapisała.
Znanych nazwisk na podium młodzieżowych igrzysk było zresztą więcej. W 2014 roku w Nankinie złote medale zdobywali Kamil Majchrzak (tenisista, dołożył też brąz w mikście), Konrad Bukowiecki (medalista seniorskich mistrzostw Europy w pchnięciu kulą), Jan Zieliński (dwukrotny mistrz wielkoszlemowy w tenisowym mikście) czy Elżbieta Wójcik (dwukrotna srebrna medalistka mistrzostw Europy w boksie).
I to też niezłe sukcesy. Ci, którzy wystąpią w Dakarze, mogą na nie liczyć w przyszłości. Ale jak to wygląda w kontekście samego Senegalu? Czy ktoś może tam zdobyć medal?
Może, jak najbardziej.
Za naszą największą nadzieję medalową uznaje się Julię Błaszczyk, utalentowaną judoczkę, startującą w kategorii do 44 kilogramów. To już brązowa medalistka mistrzostw świata kadetów z tego roku, zajmuje też 3. miejsce w globalnym rankingu w swojej kategorii wiekowej.
Sporą szansą są też lekkoatleci, na czele z Dawidem Barańskim (skok wzwyż) i Kingą Jackowską (pchnięcie kulą). Oboje zdobyli srebrne medale mistrzostw Europy do lat 18. Ta druga jest w tym roku trzecia na światowych listach U18, Barański był 7. na MŚ do lat 20 i dysponuje życiówką na poziomie 2,17 m, którą ustanawiał w tym roku (w 2025 skakał jeszcze 2,05 m!).
Dopisać do tej listy można też Danutę Tym (florecistka), która zdobyła indywidualnie brąz MŚ kadetów czy Patryka Żyworonka, naszego tenisistę stołowego, który w europejskiej stawce jest jednym z najlepszych młodych zawodników. On zresztą ma dwa szanse na medale – zdobyć taki może też w mikście z Katarzyną Rajkowską (która jest w stanie zaskoczyć też w singlu). Ciekawie może być w boksie, ale tam wiele zależy od drabinki, natomiast warto zwrócić uwagę na Nataszę Kosiec i Katarzynę Górnisiewicz. Mniejszymi szansami są Lena Kaczkowska (skok o tyczce) oraz Szymon Dmoch (breaking).

Dawid Barański (po lewej) i pozostali medaliści w skoku wzwyż z tegorocznych mistrzostw Europy do lat 18. Fot. Newspix
Innymi słowy: na wiele medali nie ma co liczyć, w przewidywaniach mówi się o dwóch-trzech krążkach. Emocji jednak może być całkiem sporo. Możliwe więc, że warto będzie tę pierwszą, historyczną, bo afrykańską imprezę tej rangi włączyć.
Kto wie, może zobaczy się na niej przyszłego medalistę dorosłych igrzysk dla Polski?
Reprezentacja Polski na Igrzyska Olimpijskie Młodzieży Dakar 2026
- Dawid Barański (lekkoatletyka),
- Julia Błaszczyk (judo),
- Nicola Brzeska/Lena Olejniczak/Stefania Onuorah/Gabriela Stefanowicz (koszykówka 3×3),
- Szymon Dmoch (breaking),
- Szymon Dołęga (lekkoatletyka),
- Katarzyna Górnisiewicz (boks),
- Kinga Jackowska (lekkoatletyka),
- Fabian Janiszewski (pływanie),
- Lena Kaczkowska (lekkoatletyka),
- Wiktor Korol (triathlon),
- Zofia Kowalska-Frączyk (pływanie),
- Maksymilian Kania (lekkoatletyka),
- Natasza Kosiec (boks),
- Julia Pośpiech (kolarstwo szosowe),
- Wojciech Pukowski (kolarstwo szosowe),
- Katarzyna Rajkowska (tenis stołowy),
- Mikołaj Stankiewicz (łucznictwo),
- Martinique Suchocka (żeglarstwo),
- Eryk Trojnar (lekkoatletyka),
- Danuta Tym (szermierka),
- Patryk Żyworonek (tenis stołowy).
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SEBASTIAN WARZECHA
Fot. Newspix