Gol ręką w niższych ligach. „Co miał dostrzec sędzia?” [WIDEO]

Maciej Piętak

24 października 2026, 11:26 • 3 min czytania 2

Reklama
Gol ręką w niższych ligach. „Co miał dostrzec sędzia?” [WIDEO]

W jednym z piątkowych meczów Betclic 3. Ligi jeden z zawodników strzelił gola po zagraniu ręką. Co szokujące, arbiter uznał bramkę, a co jeszcze bardziej zaskakujące (i smutne), osoba ze środowiska sędziowskiego stara się go bronić, uznając, że nie było szans na dostrzeżenie tego…

Reklama

Brak słów.

Gol ręką w niższych ligach. Skawiński Maradona

W pierwszym spotkaniu czternastej kolejki grupy IV Betclic 3. Ligi Wiślanie Skawina podejmowali Star Starachowice. Goście wyszli na prowadzenie po trafieniu głową Bartosza Bonieckiego z dwunastej minuty. Jeszcze w pierwszej połowie do remisu doprowadził Kacper Durda, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki… ręką.

Reklama

Cały zespół gości zaczął protestować. Ba, nawet niektórzy z miejscowych zawodników podnieśli ręce, jakby zdawali sobie sprawę, że za chwilę sędzia użyje gwizdka i anuluje gola. Gwizdek jednak milczał. Przypomnijmy, że rozjemcą tego spotkania był Rafał Rokosz – arbiter mający na koncie kilkanaście posędziowanych meczów na zapleczu Ekstraklasy i dwudziestoletnie doświadczenie na tym poziomie.

Arbiter, którego broni po tym błędzie Łukasz Rogowski, zajmujący się sędziowskimi sprawami na portalu X.

– No i co miał tu sędzia dostrzec z boiska? Niestety, czasem czegoś po prostu nie widać… A kamera to wyłapuje i obnaża – napisał.

– W takim układzie widzi on plecy wszystkich, którzy tam są. Pewnie asystent mógł jakimś cudem to zobaczyć. Nie tłumaczę decyzji sędziego, ale zwracam uwagę na fakt, że wcale nie jest to widoczne z jego pozycji – dodał w kolejnym wpisie.

Reklama

Reklama

I okej, pomyłki sędziom się zdarzają (choć żeby nie zauważyć tego zagrania ręką, naprawdę trzeba było się postarać), szczególnie gdy – w przeciwieństwie do arbitrów z wyższych lig – nie mają szansy naprawić swojego błędu przez VAR. Ale absurdalne tłumaczenie „co miał tu sędzia dostrzec z boiska”… Brzmi to jak próba wmówienia nam, że arbitrzy na murawie są po prostu bezradni.

To po co w takim razie wychodzą na boisko? Po co te wszystkie kursy, skoro czasem nie ma szans na zauważenie tak oczywistego błędu…

I jeszcze warto zaznaczyć, że sędzia Rokosz nie biegał po boisku sam, tylko był „wspierany” przez arbitrów liniowych. Skoro główny arbiter widział rzekomo plecy zawodników, to od czego jest asystent? Też nie miał szans dostrzec ręki z boiska? Kuriozum.

Na szczęście tym razem błąd arbitra nie wypaczył wyniku. Star wygrał ostatecznie 2:1 po bramce głową Adriana Szynki z drugiej połowy.

Reklama

O premiach za czyste konto (jeśli takowe piłkarze Staru mają) gracze gości mogą jednak zapomnieć.

Fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Alonso wrócił do czasu w Realu. „To się różni pod każdym względem”

Marcin Długosz
0
Alonso wrócił do czasu w Realu. „To się różni pod każdym względem”

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło na dobre wrócił na zwycięską ścieżkę. Dziesiąta wygrana w lidze

Maciej Piętak
5
KTS Weszło na dobre wrócił na zwycięską ścieżkę. Dziesiąta wygrana w lidze