Była już taka sytuacja i to w profesjonalnym futbolu, że piłkarz odmówił zejścia z boiska, ale trenerowi. Kepa zasłynął z tego, że w finale Carabao Cup rozwścieczył Maurizio Sarriego. Ale to nie powoduje, że sędzia musi przerwać mecz. Piłkarza czekają najwyżej wewnętrzne konsekwencje dyscyplinarne. W polskiej V lidze też piłkarz odmówił zejścia z boiska, ale tu z zupełnie innego powodu. Nie zgadzał się z decyzją o czerwonej kartce i namówił kolegów, że pora kończyć ten cyrk. No to sędzia odgwizdał koniec.
Dostał czerwoną kartkę… trochę nie wiadomo za co
Coraz popularniejsze staje się transmitowanie spotkań z udziałem niższych lig. Często robią to jakieś lokalne telewizje, kanały na YouTube albo drużyna sama organizuje sobie transmisję. Tak samo było ze spotkaniem V ligi Tempo Białka – Kmita Zabierzów pokazywanym na kanale Sucha24, gdzie regularnie pokazują takie mecze. Ale tym razem potrwało to o 30 minut krócej, bo sędzia przedwcześnie zakończył mecz. W 58. minucie – przy stanie 2:1 dla gospodarzy – piłkarze podali sobie ręce i podziękowali.
Skąd taka decyzja? Ano stąd, że ukarany czerwoną kartką Tomasz Świder nie chciał sam opuścić boiska. Ale czuł się poszkodowany i nie chciał też, żeby jego koledzy grali dalej.
Po meczu portal sucha24.pl rozmawiał z ukaranym czerwoną kartką zawodnikiem, który nie chciał zejść z boiska, czyli Tomaszem Świdrem:
– Część tej decyzji biorę na siebie. Czujemy się bardzo mocno oszukani nie dlatego, że straciliśmy bramki przez sędziego, ale to, co się stało już w następstwie tego przechodzi ludzkie pojęcie. Sędzia kompletnie nie panował nad tym meczem. Pomylił się przy rzucie karnym ewidentnie [karny z korzyścią dla Świdra i kolegów przyp. red.]. Dał nam tlen, ale to był rażący błąd, który trzeba podkreślić. Chwilę przed sytuacją z drugą żółtą dla naszego bramkarza przy mnie mówił do kapitana Białki, że go bardzo przeprasza i przyjdzie do szatni. Dosłownie chwilę później pokazuje drugą żółtą absurdalną kartkę, gdzie ewidentnie chciał naprawić ten błąd. No nie w taki sposób się to robi… Ja wiem, że to tylko V liga, ale nie po to jeździmy 100 kilometrów, też mamy jakieś ambicje…
Uporządkujmy. W momencie zejścia z boiska było 2:1 dla gospodarzy, drużyny WKS Tempo Białka.
Tempo prowadziło 2:0, gdy doszło dorzutu karnego dla gości podyktowanego za… faul dobre dwa metry od szesnastki. Naprawdę, rozumiemy, że może się przytrafić jakiś błąd, ale przecież tutaj gość wyciął drugiego… nie no, sami zobaczcie, zaznaczyliśmy fragment:
I historia jest taka, że arbitrowi było totalnie głupio za podyktowanie tak kuriozalnej jedenastki, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. To ona w jakimś sensie spowodowała zamieszanie, które powstało później. Sędzia wyrzucił z boiska bramkarza gości za drugą żółtą kartkę (próba kopnięcia piłkarza rywala), a wcześniejszą ten sam piłkarz otrzymał za zgłaszanie pretensji jeszcze w pierwszej połowie. Ale to nie wszystko.
Z boiska wyleciał też wspomniany Tomasz Świder, który dostał dwie szybkie żółte kartki – nie potrafił zrozumieć decyzji o wyrzuceniu bramkarza i głośno ją komentował. Kiedy sam dostał drugie „żółtko”, to zaczął ironicznie bić brawo i namawiać kolegów, by opuścili boisko i nie grali w dziewiątkę przez 30 pozostałych minut. – Schodźmy, bo to się nie skończy – słychać na nagraniu.
No i się skończyło.
A wy mieliście kiedyś podobną sytuację w niższych ligach, że sędzia wcześniej zakończył mecz? Podzielcie się w komentarzu.
Fot. screen Sucha24/YouTube