Co za debiut mistrza KSW w UFC! Nokaut w pierwszej rundzie

Patryk Idasiak

06 września 2026, 10:21 • 3 min czytania 2

Reklama
Co za debiut mistrza KSW w UFC! Nokaut w pierwszej rundzie

Salahdine Parnasse to ikona KSW. Dołączył do tej organizacji w 2017 roku i po kilku zwycięstwach dostał możliwość walki o pas. Bił się w Polsce przez wiele, wiele lat. Zaczynał od gali numer 41, a skończył na tej numer 114 w Radomiu. Był tym, który rósł razem z KSW, ale wreszcie trzeba było wykonać krok do przodu w karierze. Parnasse właśnie zadebiutował w UFC i był to występ jakże spektakularny!

Reklama

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Salahdine Parnasse to kozak i to bez podziału na kategorie. Wiele razy pokazywał to na polskich galach, zostając mistrzem wagi lekkiej i wagi piórkowej. Przegrał u nas tylko dwa razy – z Danielem Torresem i Adrianem Bartosińskim (tu jednak w wadze półśredniej). Ale wygrał zdecydowanie więcej – aż 14 razy. KSW pomogło mu dość konkretnie wypracować sobie korzystny bilans. Kończył to wszystko walką w Radomiu, gdzie w walce wieczoru pokonał Marcina Helda przed czasem.

Później Salahdine Parnasse wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by tam rozwijać karierę. Świetnie pokazał się podczas swojej pierwszej walki w Stanach Zjednoczonych, ale to jeszcze nie było UFC. W pierwszej rundzie znokautował Kennetha Crossa, ale na gali Jake’a Paula – MVP MMA.

Parnasse z równie udanym debiutem w UFC

Salahdine Parnasse zmierzył się z Danem Hookerem i pokonał go już w pierwszej rundzie. Kluczowy był kopniak na tułów, który przeciwnik od razu odczuł i zaczął się wycofywać w stronę siatki. Francuz nie zamierzał tego odpuścić i ruszył mocniej. Najpierw wyprowadził kopnięcie, potem trafił bardzo silnym lewym i przeciwnik upadł. Sędzia wiedział co się święci i nie pozwolił już na zadanie gradu ciosów.

Parnasse nie walczył nawet dwie i pół minuty!

Reklama

Dan Hooker to bardzo doświadczony, 36-letni nowozelandzki zawodnik o pseudonimie „The Hangman”. Fani UFC z pewnością go kojarzą, gdyż związany z tą federacją jest od ponad dekady. To była dla niego walka numer 25 pod tym szyldem.

Kilka spektakularnych nokautów zdarzyło mu się zaprezentować – a to powalił lewym sierpowym w brodę Jamesa Vicka, ładnych kilka lat temu Jim Miller nadział się też na jego kolano. Zasypał ciosami Gilberta Burnsa w pierwszej rundzie. Irlandczyk miał swój dobry moment, kiedy przed czasem skończył aż cztery walki z rzędu, ale było to w latach 2017-2018 – trochę dawno temu. Ostatnio doświadczony zawodnik głównie przegrywa przed czasem, choć jeszcze w 2024 roku pokonał naszego Mateusza Gamrota niejednogłośną decyzją sędziów.

Reklama

Obaj zawodnicy są jednak na zdecydowanie innych etapach swoich karier, ale na Hookera trzeba uważać, bo pokazywał, że potrafi zaskoczyć w stójce. Nie tym razem. Dla Parnasse był to szczególny wieczór, bo gala odbyła się u niego w kraju – w Paryżu, a on zmierzył się w pojedynku wieczoru. Nokaut po dwóch minutach i 35 sekundach? To raczej wymarzony debiut. Czekamy na więcej w wykonaniu Francuza.

Fot. Newspix

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Przełamanie Lecha w Lidze Europy! Kolejorz postawił się Sunderlandowi

Braian Wilma
8
Przełamanie Lecha w Lidze Europy! Kolejorz postawił się Sunderlandowi

MMA

Reklama
MMA

Koniec pięknej passy Baraniewskiego. Rywal pokonał go ze złamanym kciukiem

Patryk Idasiak
11
Koniec pięknej passy Baraniewskiego. Rywal pokonał go ze złamanym kciukiem