Jordi Sanchez bohaterem hiszpańskich mediów. „Europejski Zarra”

Marcin Ziółkowski

22 października 2026, 19:38 • 3 min czytania 0

Reklama
Jordi Sanchez bohaterem hiszpańskich mediów. „Europejski Zarra”

Jordi Sanchez to postać o której mówi się stosunkowo sporo od początku sezonu Ekstraklasy. Nic w tym dziwnego – są gole, najlepsza forma od lat, więc trudno tego nie zauważyć i nie docenić. Tym razem jednak o postawie Hiszpana napisano w jego ojczyźnie. I to nie przez byle kogo, bo Sanchez był tematem artykułu w „Marce”. Rosły napastnik Pogoni Szczecin to jak się okazuje… najskuteczniejszy hiszpański snajper w Europie.

Reklama

Polski wątek w znanym medium. Jordi Sanchez w „Marce”

Już sam tytuł brzmi dumnie. „Jordi Sanchez, europejski Zarra będący przed Laminem, Camello czy Baeną”. To nawiązanie do legendarnego superstrzelca z Kraju Basków, który przez 60 lat przodował w klasyfikacji wszech czasów w liczbie bramek w La Liga – całkiem fajna pamiątka dla napastnika, który latem zamienił Kraków na Szczecin.

Jak doskonale pamiętamy, wywiązała się z tego transferu niezła afera, choć jeśli chodzi o faktografię, Pogoń Szczecin wykorzystała jedynie zapis w umowie Sancheza. Można było go wykupić za określoną kwotę i tak też postąpiono. Krótkofalowo, Duma Pomorza raczej nie pożałuje, bo blisko 32-letni zawodnik w Szczecinie zanotował już trzy gole w czterech meczach, co łącznie daje mu dziewięć goli w 11 spotkaniach Ekstraklasy. Jordi jest na fali – i nie przechodzi to bez echa także w Hiszpanii.

Reklama

Marca również wspomina o zamieszaniu z końcówki okna.

– Jego początek sezonu był olśniewający. Sześć goli w siedmiu meczach. To właśnie wtedy rozpoczęła się aktywność na rynku transferowym.

Podkreśla się też rolę hiszpańskiego trenera Pogoni Oscara Garcii we wpłaceniu klauzuli 250 tysięcy euro i fakt, że ten ruch zrobił spory szum w rozgrywkach krajowych.

Reklama

Zwrócono u Hiszpana przede wszystkim uwagę na skuteczność. Dziewięć bramek w 11 meczach to wynik lepszy nawet od hiszpańskich piłkarzy w La Liga. Lamine Yamal, Alex Baena, Sergio Camello, Roberto Fernandez czy (inny wiodący Hiszpan poza granicami ojczyzny) Nacho Ferri, który gra w Feyenoordzie. Oni wszyscy muszą spojrzeć w górę, aby dojrzeć poziom formy Sancheza.

Warto przypomnieć, że w Marce pisało się o Jordim już pod koniec sierpnia. Zwróciła uwagę jego forma z samego początku rozgrywek Ekstraklasy. Nie brakowało tam wzmianki o tym, że po pobycie w Widzewie, zrobił po sobie dobre wrażenie w Polsce.

– Zawsze był strzelcem, utalentowanym napastnikiem, próbował sił w niezliczonej liczbie klubów. Teraz w Polsce, mając 31 lat, doszedł do przełomu.   

Reklama

Co zupełnie naturalne, wspomniano też, że w szatni miał kilku kolegów z Hiszpanii – Marca Carbo, Victora Meseguera i Angela Rodado.

 

 

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama