Anastazja Kuś jest dużą nadzieją polskiej lekkiej atletyki. Niespełna 19-letnia polska biegaczka ma już na koncie medal halowych mistrzostw świata, biegała też – choć słabo, o co pretensje miała do niej Iga Baumgart-Witan – na igrzyskach w Paryżu. Teraz wiele rzeczy wypomniał jej Aleksander Dzięciołowski, dziennikarz TVP. – Mam wrażenie, że tam jest większe skupienie na tej medialnej otoczce niż na otoczce sportowej – powiedział w podcaście Race Pace.
Anastazja Kuś oberwała od dziennikarza TVP Sport
Anastazja Kuś jako lekkoatletka znajduje się tak naprawdę na początku swojej sportowej drogi, ale już i tak jest jedną z nadziei na to, że po czasach słynnych „Aniołków Matusińskiego” nie nadejdzie sportowa pustka w naszych biegach na 400 metrów. Inna sprawa, że jej rozwój nie jest równomierny – najlepszym tego dowodem jest fakt, że w zeszłym sezonie nie poprawiła swojej życiówki ze stadionu (choć ta z hali została przez nią pobita w marcu tego roku w Toruniu). Na koncie młodej biegaczki znajdziemy też srebro halowych mistrzostw świata z 2025 roku, skład rywalizacji sztafet był tam jednak wówczas mocno wybrakowany.
W każdym razie: młoda Polka ma talent, spore możliwości, ale i zdaje się świadoma tego, co dookoła biegów. Sama wielokrotnie podkreślała bowiem, że chce wykorzystać swój sportowy czas – bo nikt nie wie przecież, ile potrwa taka kariera – budując przy okazję markę osobistą. Twierdziła – zresztą słusznie, bo takie czasy mamy – że to część pracy sportowców.
Oczywiście, była za to krytykowana, choć, jak mówiła, negatywnymi komentarzami niespecjalnie się przejmuje. Nawet jeśli wypowiadały je jej koleżanki, jak Iga Baumgart-Witan, która w ostrych słowach krytykowała jej postawę na igrzyskach w Paryżu (sztafeta kobiet odpadła tam w eliminacjach, Kuś pobiegła bardzo słabo), a przy innych okazjach wspominała, że Anastazja jako jedyna nie trzymała się z resztą grupy, „chadzała własnymi ścieżkami”. Nie żeby było to coś przesadnie złego – po prostu zauważała fakt (obie zresztą wytłumaczyły sobie potem wszystko).
Teraz jednak w podobnym tonie – i to zdecydowanie krytycznym – opowiadał o Anastazji Aleksander Dzięciołowski, dziennikarz TVP Sport zajmujący się lekkoatletyką i przeprowadzający często wywiady z zawodnikami po startach – w podcaście „Race Pace”.

Aleksander Dzięciołowski. Fot. Newspix
– To daje jej dużo pieniędzy, ale też bardzo dużo hejterów – mówił o aktywności Kuś w mediach społecznościowych. I dodawał: – Mam wrażenie, że tam jest większe skupienie na tej medialnej otoczce niż na otoczce sportowej. Uważam, że szkoda. Nie lubię kariery „przez pośladki”. Uważam, że to jest płytkie.
Faktycznie, Kuś często bryluje nie tylko w social mediach, ale i tych tradycyjnych – jest obecna w śniadaniówkach, pojawia się na okładkach pism modowych, już w tak młodym wieku ma też sporo współprac reklamowych na własnych profilach. Generalnie: musi zajmować jej to sporo czasu. Dzięciołowski twierdzi też, że Kuś odstaje od reszty kadry, że nie „trzyma się” z resztą zawodniczek, po prostu jest w tym wszystkim obcym ciałem – razem z matką, która prowadzi jej karierę.
– Jak wejdziesz głębiej, to wiesz, że Anastazja na zgrupowaniach kadry jest sama z mamą. Nie koleguje się z kadrą. Na każdej sesji treningowej jest mama z telefonem i każde ćwiczenie, każdą sekundę tego ćwiczenia mama uwiecznia i zawsze jest zdjęcie przez pryzmat pośladków Anastazji z delikatnie rozwartymi ustami. Potem dokładnie takie samo zdjęcie wrzuca mama na social media. Uważam, że to jest niesmaczne, po prostu. Podczas halowych mistrzostw świata dziewczyny zdobyły srebrny medal w sztafecie. Anastazja wycięła siebie od dziewczyn i wrzuciła tylko swoje zdjęcie. Uważam, że ta dziewczyna trochę błądzi – mówił dziennikarz.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dzięciołowski podsumowywał, że „szkoda byłoby, gdyby Kuś zmarnowała potencjał przez tę medialną aurę” i że „najpierw powinien być wynik”. Ostatecznie jednak wszystko rozstrzygnie się na bieżni – jeśli Kuś jej aktywność medialna nie przeszkodzi w osiąganiu sukcesów, to trudno będzie jej cokolwiek zarzucać. A że się da, mamy wiele dowodów – choćby niezwykle aktywną w social mediach łyżwiarkę Juttę Leerdam, która cztery lata temu w Pekinie zdobyła srebro, a na tegorocznych zimowych igrzyskach była srebrna i złota.
Czy Kuś pójdzie w jej ślady, ale na tartanie? Przekonamy się z czasem.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o lekkoatletyce na Weszło:
- Sułek znów walczy o medale. „Nie mam marzeń, tylko cele”
- Pia Skrzyszowska o brązie HMŚ. „To ulga, że zdobyłam medal”
- Natalia Bukowiecka o srebrze HMŚ: „Żałuję jednej rzeczy”
- Jakub Szymański po złocie: „Będę miał wywalone”