Hindrich: Ćwiczyłem z Cluj, a myślami byłem w Legii

Przemysław Michalak

26 kwietnia 2026, 14:50 • 3 min czytania 2

Reklama
Hindrich: Ćwiczyłem z Cluj, a myślami byłem w Legii

Otto Hindrich bardzo długo był jedynym zimowym transferem Legii Warszawa. Wydawało się, że skoro drużyna ma już Kacpra Tobiasza i Gabriela Kobylaka sprowadzanie kolejnego bramkarza w tak trudnej sytuacji dla klubu nie jest pilną potrzebą. Okazuje się jednak, że 23-latek szybko przydał się stołecznej ekipie.

Reklama

Hindrich zaczął wiosnę jako zmiennik Tobiasza, ale ten nadal rozczarowywał, więc po trzech kolejkach doszło do zmiany. Rumun wskoczył między słupki i kilka razy wydatnie pomógł drużynie. W ośmiu ligowych występach wpuścił tylko sześć goli i już trzy razy zachował czyste konto.

Otto Hindrich o transferze do Legii. „Optymalny wybór”

W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport Hindrich przedstawia kulisy swojego transferu do Legii. Był na niego nastawiony już w grudniu.

– Pod koniec ubiegłego roku byłem na wakacjach w Barcelonie i 28 grudnia zadzwonił mój agent. Powiedział: „Otto, bądź gotowy, bo w każdej chwili może zadzwonić ktoś z Legii, która jest zainteresowana transferem”. Od tamtej pory byłem w pełnej gotowości, pilnowałem, żeby telefon był zawsze naładowany, zawsze w kieszeni, a dzwonek ustawiony na maksymalny pułap. W Sylwestra zadzwonił Maciej Kowal, nowy trener bramkarzy Legii, żeby się poznać. Opowiadał, jak pracuje, pytał o moje przyzwyczajenia, mentalność i inne kwestie. Rozmawialiśmy godzinę, byłem przekonany, że będzie nam się dobrze pracowało – opowiada bramkarz Legii.

Potem rozpoczęły się dwa stresujące dla mnie tygodnie, bo 2 stycznia rozpocząłem z Cluj przygotowania do sezonu. Agent powiedział, żebym jak najwięcej dowiedział się o Legii, choć jeszcze nie było pewne, czy trafię do Warszawy. Ale codziennie miałem być gotowy na sygnał, że lecę do Hiszpanii, gdzie trenowała wtedy Legia. To było trudne, ćwiczyłem z Cluj, a myślami byłem w klubie ze stolicy Polski. Legia nie potrzebuje być przedstawiana w Europie, jest znana i kiedy tylko usłyszałem o ofercie z Warszawy, chciałem dołączyć do drużyny jak najszybciej – dodał.

Reklama

Hindrich na rumuńskich boiskach dwukrotnie był mistrzem z Cluj, zdobył też krajowy puchar, więc szukał nowych wyzwań. Pobytem w Polsce na razie jest zachwycony.

– To był najlepszy moment, by zrobić następny krok w karierze, a Legia jest optymalnym wyborem. Wcześniej pojawiały się informacje o zainteresowaniu innych klubów, ale żaden nie był tak konkretny jak Legia. Zmiana klubu zimą wiąże się z pewnym ryzykiem, ale jeśli nie skorzystałbym teraz, to latem oferta mogłaby się nie powtórzyć. Dziś wiem, że wybrałem dobrze – przekonuje.

Legia w niedzielę zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. Uniknięcie straty bramki na takim terenie może być dla Hindricha największym wyzwaniem z dotychczasowych.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. FotoPyK

2 komentarze
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama