Niesamowity mecz! Novak Djoković poza Roland Garros

Sebastian Warzecha

29 maja 2026, 21:20 • 3 min czytania 13

Reklama
Niesamowity mecz! Novak Djoković poza Roland Garros

Ledwie wczoraj z Roland Garros sensacyjnie pożegnał się Jannik Sinner. Nie grał w Paryżu Carlos Alcaraz, wyeliminowany przez kontuzję. W tej sytuacji Novak Djoković został… ostatnim mistrzem wielkoszlemowym w stawce. A eksperci zgodnie przyznawali: takiej szansy na 25. Szlema mógł Novak już nie otrzymać. Pewnym było jednak, że jego droga do triumfu nie będzie łatwa. Okazała się zbyt trudna… już dziś. Joao Fonseca po fenomenalnym meczu pokonał Serba!

Reklama

Novak Djoković poza Roland Garros! Wielki mecz Fonseki

Od dłuższego czasu mówi się, że Fonseca to kolejny wielki gracz światowego tenisa. Brazylijczyk wciąż za szybko się podpala, gra zbyt agresywnie. Gdy jednak ma swój dzień, faktycznie jest tenisistą wyjątkowym. Ma świetny serwis, jego forehand budzi postrach, a do tego jest w jego grze szczypta nieprzewidywalności. Novak Djoković wychodząc na to spotkanie musiał wiedzieć, że to będzie wielki test, wyzwanie, które pokaże, w jakim miejscu się znajduje.

A przed turniejem wydawało się, że jest to miejsce odległe od szczytów. Novak walczył z urazem, na mączce zagrał jeden mecz, przegrany. I tak był jednak jednym z głównych faworytów do triumfu, zgodnie oceniali eksperci. A gdy faworyci zaczęli się wysypywać – jeszcze większym.

Dziś też wszystko długo szło zgodnie z planem. Dwa pierwsze sety, choć trudne, Novak wygrał zgodnie, po 6:4. Fonseca grał dobrze, ale popełniał wszystkie swoje grzechy: za bardzo się śpieszył, miał nieregularny serwis, brakowało mu tego pewnego tenisowego obycia. Nie wykorzystywał swoich szans, po prostu. A Djoković, jak to Djoković – brał pewnie, co mu dano. Mimo wszystko te dwa pierwsze sety mogły, wręcz musiały go zmęczyć.

Reklama

A po tak długim czasie spędzonym na rehabilitacji, powrocie do zdrowia, z dala od kortów – no cóż, im dalej w mecz, tym gorzej dla Novaka.

Każda minuta się liczy.

Joao się odrodził

Być może kluczowy moment dla wszystkiego, co stało się później, przyszedł szybko – przy 1:0 w III secie. Fonseca wykorzystał wtedy pierwszego break pointa w tej partii. Później sam obronił dwa. A potem poszło to dość szybko, bo obaj pewnie wygrywali swoje serwisy. Aż do gema na wygranie partii – Joao lekko się wtedy zachwiał, Nole znów dostał break pointa, ale jednak udało się Brazylijczykowi utrzymać równowagę i seta wygrał. W czwartej partii Fonseca znów zaczął od przełamania, ale potem sam serwis tracił.

I znów szło to dość spokojnie do końcowych fragmentów seta – a tam Brazylijczyk zaimponował. Przełamał bowiem Novaka, gdy ten serwował, by w partii zostać. Wytrzymał tak wielką próbę nerwów, uniknął za to tie-breaka. I doprowadził do pięciosetówki. Im dalej w mecz, tym Fonseca zdawał się rosnąć. A Djoković? Ewidentnie starał się skracać wymiany. Pracował serwisem, grał skróty, często grał zerojedynkowo, jak nie do końca on. Wiedział, że musi oszczędzać siły.

Reklama

I trudno mu odmówić tego, że walczył. Do samego końca. W piątym secie przełamał nawet Fonsecę na 3:1, ale ten stracone podanie z miejsca odzyskał. I znów: przez jakiś czas mieliśmy spokój. A potem, przy stanie 5:5, Joao zaimponował na returnie. Do tego: zrobił to nie do końca po swojemu. Nie uderzał piekielnie mocno z forehandu. Zamiast tego wygrał punkty grą kombinacyjną, techniczną, skrótami, znakomitymi odegraniami spod siatki. Pokazał swoją inną stronę i to ona dała mu przełamanie.

Musiał przeżyć jeszcze jeden trudny moment – break point dla Novaka przy 6:5. I jak to zrobił? Asem. A potem trafił serwisem jeszcze raz. I jeszcze raz.

Reklama

Zamknął ten mecz trzema asami z rzędu! Z Novakiem Djokoviciem, po niemal pięciu godzinach gry, na największym korcie w Paryżu, wychodząc z 0:2 w setach. Trudno opisać to, czego dokonał Joao Fonseca. Nawet przeciwko 39-letniemu Djokoviciowi, który długo nie grał. To wciąż przecież Nole. Wciąż geniusz, gigant tenisa. Goliat.

Ale Joao dziś był Dawidem. I tego wielkoluda pokonał.

Taki wynik oznacza jedno: będzie nowy mistrz wielkoszlemowy. Nikt z pozostałych w drabince tenisistów (a jesteśmy w połowie III rundy!) nie był bowiem triumfatorem turnieju tej rangi. Roland Garros 2026 przejdzie więc do historii męskiego tenisa. To na pewno.

Joao Fonseca – Novak Djoković 4:6, 4:6, 6:3, 7:5, 7:5

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama