Piłkarz Hiszpanii o spotkaniu z Trumpem: Nie chcę pójść siedzieć

Jan Broda

Autor:Jan Broda

19 lipca 2026, 16:13 • 2 min czytania 7

Reklama
Piłkarz Hiszpanii o spotkaniu z Trumpem: Nie chcę pójść siedzieć

Borja Iglesias dał się poznać jako charyzmatyczny gość, który nie owija w bawełnę. Napastnik reprezentacji Hiszpanii wprost powiedział, co myśli o spotkaniu z Donaldem Trumpem w trakcie ceremonii wręczenia medali. 

Reklama

Iglesias w rozmowie z magazynem Panenka został zapytany, jak zapatruje się na perspektywę spotkania z prezydentem USA, który będzie przewodził ceremonii dekoracji. Nieprzypadkowo. Snajper Celty Vigo otwarcie wypowiada się bowiem na tematy społeczno-polityczne, takie jak prawa społeczności LGBT. Jego poglądy, delikatnie rzecz ujmując, nie pokrywają się z przekonaniami prawicowego Donalda Trumpa.

No tak, cóż… nie chciałbym trafić do więzienia! Myślałem o tym, nawet sobie to wyobrażałem. Mam nadzieję, że uścisnę mu dłoń, kiedy wszyscy będziemy bardzo szczęśliwi, i że to wszystko skończy się bardzo szybko, żebym mógł o tym zapomnieć – przyznał wprost Iglesias.

Reklama

Hiszpan wprost o przywitaniu z Trumpem: Nie chcę pójść siedzieć!

Ludzie znają moje poglądy, chciałbym zrobić wiele rzeczy, ale rzeczywistość jest taka, że choć niektórzy myślą, iż jestem wszechmogący, nie mam aż takiej władzy, by mierzyć się z pewnymi tematami – dodał Hiszpan.

Z przymrużeniem oka trzeba przyznać, że gdyby Iglesias nie zdecydował się na podanie ręki Trumpowi, byłaby to jego najbardziej spektakularna akcja podczas tegorocznego mundialu. Najbardziej, ponieważ jak dotąd rozegrał tylko minutę w meczu z Portugalią, a pozostałe spotkania przesiedział na ławce rezerwowych.

Iglesiasowi nie chodzi jednak po głowie wywołanie skandalu dyplomatycznego i trzeźwo patrzy na rzeczywistość. – Nie uważam, żeby finał mistrzostw świata był odpowiednim momentem na prowokowanie kontrowersji – podsumował.

Weź tu jednak nie szanuj gościa za szczerość. Wiadomo, że najchętniej omijałby Trumpa szerokim łukiem, ale jednocześnie ma na tyle oleju w głowie, żeby nie robić z finału mistrzostw świata areny do politycznych manifestacji.

Reklama

 Fot. Newspix

7 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]

Mikołaj Duda
25
Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]

Mikołaj Duda
25
Trump miał swoją chwilę chwały. Tego już nikt mu nie zabierze! [WIDEO]