Lanie w Paryżu. Obrońcy tytułu bezlitośni dla Słowaków

Michał Kołkowski

Opracowanie:Michał Kołkowski

09 września 2026, 23:05 • 4 min czytania 2

Reklama
Lanie w Paryżu. Obrońcy tytułu bezlitośni dla Słowaków

Paris Saint-Germain bardzo kiepsko zaczęło sezon 2026/27 na krajowym podwórku. Dość powiedzieć, że ekipa Luisa Enrique nie wygrała jak dotąd w Ligue 1 ani jednego spotkania. To pozwalało sądzić, że Slovan Bratysława przy odrobinie szczęścia może się pokusić o sprawienie niespodzianki na Parc des Princes w spotkaniu 1. kolejki fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. No ale Paryżanie bardzo szybko rozwiali marzenia Słowaków o korzystnym rezultacie. Całkowicie zdominowali swoich przeciwników i finalnie zmiażdżyli ich aż 6:1.

Reklama

Co tu dużo gadać, to była łatwa i przyjemna robota dla obrońców tytułu.

PSG – Slovan Bratysława. Obrońcy tytułu zmasakrowali Słowaków

Goście zdołali utrzymać czyste konto przez siedemnaście minut. W sumie – całkiem długo.

Przewaga PSG od pierwszych sekund rywalizacji była bowiem po prostu miażdżąca. Slovan nie był w stanie niczego na boisku zdziałać, nie potrafił utrzymać piłki choćby przez kilka sekund. A co tu dopiero mówić o skleceniu jakiejś groźnej kontry albo przeniesieniu ciężaru gry pod pole karne gospodarzy na dłużej. Paryżanie bezlitośnie stłamsili Słowaków intensywnością w odbiorze i natychmiast zepchnęli ich do głębokiej, wręcz desperackiej defensywy.

To rzecz jasna nie mogło się dobrze skończyć dla przyjezdnych.

Reklama

Początkowo ratowała ich jeszcze nieskuteczność PSG (świetną szansę zmarnował Dro Fernandez), no ale mistrzowie Francji wkrótce rozwiązali worek z bramkami.

Wynik spotkania otworzył Ousmane Dembele, a po paru chwilach ten sam zawodnik cieszył się już z dubletu na koncie. W obu przypadkach miał w sumie trochę szczęścia, że futbolówka trafiła akurat do niego, ale też niech to wybrzmi: Paryżanie w stu procentach zasługiwali na prowadzenie. Grali pięknie, grali kapitalnie.

Reklama

Może i w Ligue 1 podopieczni Luisa Enrique radzą sobie na razie grubo poniżej oczekiwań, lecz na tle Slovana wyglądali na ekipę z innej planety.

Torres i Dembele nie mieli litości dla Slovana

Jeszcze przed przerwą PSG zdobyło trzecią bramkę – tym razem wszędobylski Dembele zapisał na swoim koncie asystę, a Dominik Takac musiał wyciągać piłkę z siatki po uderzeniu Ferrana Torresa. Niemniej, wynik 3:0 po pierwszej połowie i tak można określić najniższym wymiarem kary dla Slovana.

Paryżanie spokojnie mogli schodzić do szatni z cztero- czy pięciobramkową zaliczką. Co w zasadzie mówi wszystko o skali ich dominacji.

Trochę współczuliśmy Słowakom, że muszą w ogóle wychodzić z szatni na drugą połowę. Oni sami pewnie woleliby zakończyć mecz po pierwszych 45 minutach, bo nie chce nam się wierzyć, by Yaya Toure zdołał rozniecić w sercach swoich zawodnikach wiarę w możliwość zredukowania strat, o ich odrobieniu nawet nie wspominając. Tak naprawdę cała nadzieja Slovana sprowadzała się do tego, że gospodarze nasycą się trzybramkowym prowadzeniem i resztę spotkania rozegrają w trybie oszczędzania energii. Nadzieja ta prysła jednak… już w 47. minucie, gdy Ferran Torres dołożył do kolekcji gola numer dwa.

Reklama

Bramka – przedniej urody. Ale poprzedzający ją rajd Maghnesa Akliouche’a był chyba jeszcze bardziej spektakularny.

Dużo mniej efektowny, a wręcz pokraczny był strzał, po którym bohater finału mistrzostw świata skompletował hat-tricka. No ale to też pokazuje, jak wiele udawało się obrońcom tytułu w tym spotkaniu.

Reklama

Wiele, choć – to też wymaga podkreślenia – nie wszystko. Paryżanie zaliczyli bowiem kilka drzemek w defensywie, a jedna z nich zaowocowała trafieniem dla Slovana. Honorowego gola strzelił Suleiman Camara, zdecydowanie najjaśniejsza postać w zespole z Bratysławy. A coś nam się wydaje, że lepszy zespół niż Slovan mógłby mistrzów Francji skarcić jeszcze co najmniej ze dwa razy za ich pomyłki w ustawieniu oraz niefrasobliwość w rozegraniu piłki. No ale to już wyłącznie sfera przypuszczeń. W rzeczywistości ostatnie słowo należało do PSG, które dobiło Słowaków szóstym golem w 87. minucie gry.

Cóż, to była lekka, łatwa i przyjemna robota dla PSG. Natomiast Slovan mógł sobie przypomnieć, że awans do fazy ligowej Champions League – sam w sobie będący naturalnie sukcesem klubu – w praktyce wcale nie oznacza przynależności do tej samej ligi, co ekipy pokroju Paris Saint-Germain.

Paris Saint-Germain – Slovan Bratysława 6:1 (3:0)

  • 1:0 – O. Dembele 17′
  • 2:0 – O. Dembele 23′
  • 3:0 – F. Torres 31′
  • 4:0 – F. Torres 47′
  • 5:0 – F. Torres 57′
  • 5:1 – S. Camara 58′
  • 6:1 – F. Ruiz 87′

fot. NewsPix.pl

Reklama
2 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Ekstraklasa

Wyjaśnione. Za rok dwa polskie zespoły z miejscem w fazie ligowej

AbsurDB
46
Wyjaśnione. Za rok dwa polskie zespoły z miejscem w fazie ligowej