Anglia jak choinka na święta. Z przodu pięknie, a z tyłu…

Maciej Piętak

18 czerwca 2026, 00:16 • 4 min czytania 8

Reklama
Anglia jak choinka na święta. Z przodu pięknie, a z tyłu…

Trochę musieliśmy poczekać, ale w końcu to dostaliśmy. Prawdziwy hit, który nie zawiódł od pierwszej do ostatniej akcji meczu. W starciu grupy L Anglia pokonała Chorwację 4:2. Momentami obie defensywy wyglądały jakby panowie grali ze sobą pierwszy raz w życiu. Na całe szczęście dla Thomasa Tuchela z przodu biegali Harry Kane i Jude Bellingham, którzy przykryli defensywną mizerię swoich kolegów.

Reklama

Anglia – Chorwacja. Nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy

Dallas. 80 tysięcy ludzi. Jeszcze więcej widzów przed telewizorami. To może wpłynąć na psychikę niejednego zawodnika. Tę nerwowość było widać od początku w hitowym starciu mundialowej grupy L.

W takich okolicznościach kadra powinna polegać na swoich liderach. Tymczasem już od pierwszych minut dość elektryczny był John Stones, którego wielkim atutem miało być doświadczenie z poprzednich turniejów. Gracz odchodzący po sezonie z Manchesteru City już w pierwszych pięciu minutach zamotał się we własnej szesnastce, a później nie było wcale lepiej.

Zdecydowanie gorzej w mecz wszedł za to Luka Modrić, który zaczął od straty na własnej połowie, a w dziesiątej minucie kopnął w polu karnym Noniego Madueke. Clement Turpin podyktował rzut karny, a do jedenastki podszedł Harry Kane.

Kane, mający za sobą rewelacyjny sezon w Bayernie Monachium. Kane, który w ostatnim meczu na mistrzostwach świata katastrofalnie spudłował. Naprzeciwko? Dominik Livaković, który wielokrotnie ratował Chorwatów w konkursach rzutów karnych na wielkich imprezach. I śietnie wyczuł intencję Kane’a. Nieszczęście polegało jednak na tym, że zbyt szybko wyszedł przed linię bramkową, tak więc sędzia nakazał powtórkę.

Reklama

W drugiej próbie kapitan Anglików był już bezbłędny. Obrał ten sam róg, tym razem uderzając już dużo pewniej i mocniej. Livaković rzucił się w przeciwną stronę.

Koledzy przyćmili Modricia

O ile wielokrotnie Chorwaci mogli polegać na Luce Modriciu, o tyle w Dallas, nie licząc tej katastrofy na początku, zagrał co najwyżej przeciętnie. Nie tracił piłek, ale brakowało z jego strony błysku. Odpowiedzialność na swoje barki wzięli inni chorwaccy zawodnicy.

W 36. minucie Luka Vusković wyprzedził Jude’a Bellinghama i uruchomił ofensywnych kolegów. Sucić położył Stonesa i wraz z Baturiną rozklepał angielską defensywę, a ten drugi wykończył piękną akcję Chorwatów. Choć słowa „piękna” powinniśmy użyć w kontekście drugiej bramki podopiecznych Zlatko Dalicia.

Można jednak użyć bardziej hiperbolicznych określeń. Rewelacyjna, spektakularna, fantastyczna… Mario Pasalić zagrał w pole karne, Ivan Perisić świetnie oddał futbolówkę Petarowi Musie, a ten w końcu coś zrobił. W ostatniej akcji pierwszej połowy przypomnieliśmy sobie o istnieniu chorwackiego napastnika, który sfinalizował akcję, w której angielscy defensorzy sprawiali wrażenie totalnie zagubionych.

Reklama

Anglia wrzuciła wyższy bieg

Trafienie Musy było wyrównujące, bo chwilę wcześniej Anglicy prowadzili. Nieprawdopodobnie dobrze wykonuje rzuty rożne Declan Rice. W pierwszej połowie po jego centrze kolejnego gola strzelił Harry Kane. Po zmianie stron znowu często kotłowało się pod bramką Livakovicia po jego dośrodkowaniach. Raz Chorwat popisał się nawet rewelacyjną… potrójną interwencją po strzałach kolejno O’Reilly’ego, Gordona i Konsy.

Do przerwy mieliśmy remis. Wydawałoby się, że Anglicy mają ciut większą kontrolę, ale mizerne zachowanie ich defensorów marnowało wysiłek kolegów z ofensywy. A i w środku pola Rice i Anderson zostawiali momentami sporo przestrzeni.

Druga połowa to jednak zupełnie inna Anglia. Anglia intensywniejsza, dokładniejsza, z czym Chorwaci totalnie nie mogli sobie poradzić.

Wystarczyło jedno zagranie Andersona do przodu, nie przeciął podania Gvardiol, a Bellingham uciekł Mario Pasaliciowi i świetnie wykończył. Ukrył jedynie twarz w dłoniach Zlatko Dalić, bo zachowanie chorwackiej defensywy w tamtej akcji wołało o pomstę do nieba.

Reklama

A było tylko gorzej. Bellingham z dystansu, O’Reilly głową, wspomniane trzy strzały Anglików w jednej akcji, próby Rice’a i Kane’a… Wszystko to w piętnaście minut. Czwartego gola nie było, bo Livaković wyczyniał cuda w bramce.

Rezerwowi domknęli mecz

Zlatko Dalić zmieniał, próbował różnych rozwiązań, Chorwaci mieli nawet lepszy moment niedługo po potrójnej ofensywnej zmianie Thomasa Tuchela. Dobrze w bramce spisywał się jednak Jordan Pickford, choć nie musiał popisywać się takimi paradami jak jego chorwacki vis-a-vis.

Ostatecznie te ofensywne roszady opłaciły się Anglikom. W samej końcówce Marcus Rashford wykorzystał mnóstwo przestrzeni w polu karnym rywala i ustalił wynik meczu.

Streszczając starcie jednym słowem: wow. Bez wątpienia najlepszy mecz turnieju (jak dotąd), stojący na sporej intensywności. Dużo jakości, gole, wideoweryfikacja, mecz w Dallas dostarczył nam wszystkiego. Pozostaje jednak wiele pytań.

Reklama

Czy para Konsa – Stones nie będzie kosztować Anglików zwycięstwa w turnieju? Jak zagrają Chorwaci w fazie pucharowej – czy ponownie to będzie trójka z tyłu, co na początku drugiej połowy zupełnie nie funkcjonowało? I wreszcie, czy Anthony Gordon pokaże coś więcej niż zwykłe skoki pressingowe, bo piłkarsko był surowy jak tatar.

Pewnie kolejne mecze z Ghaną i Panamą nie odpowiedzą w pełni na te pytania, bo, z całym szacunkiem, te kadry dysponują zdecydowanie słabszymi zawodnikami i mają swoje problemy. Kibice angielscy mogą świętować. Wbrew pozorom fani chorwaccy również mogą znaleźć kilka pozytywów – przede wszystkim Hrvatska potrzebuje jednak swoich liderów, a Modrić i Gvardiol w Dallas totalnie zawiedli. W przeciwieństwie do Harry’ego Kane’a – będącego dosłownie wszędzie. Najlepszym podsumowaniem jego występu jest zablokowanie strzału Gvardiola w 95. minucie, by kilkadziesiąt sekund później szukać kolejnego gola po strzale z dystansu.

Ocena meczu: 5,5/6

5
Pickford
4
O'Reilly
3
Stones
4
Konsa
4
James
7
Rice
1
6
Anderson
1
3
Gordon
7
Bellingham
1
6
Madueke
8 +
Kane
3
Clement Turpin 5

Zmiany:

icon-swap
Morgan Rogers
5
Declan Rice
icon-swap
Marcus Rashford
6
Anthony Gordon
1
icon-swap
Bukayo Saka
6
Noni Madueke
1
icon-swap
Djed Spence
Jude Bellingham
icon-swap
Marc Guehi
John Stones

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama