Od Buffona do Pelé. Wybraliśmy mundialową XI wszech czasów

Michał Kołkowski

11 czerwca 2026, 08:00 • 7 min czytania 4

Reklama
Od Buffona do Pelé. Wybraliśmy mundialową XI wszech czasów

Udzieliła się wam już mundialowa gorączka? Bo nam tak! I chyba tylko z tego powodu podjęliśmy się tak trudnego zadania, jak stworzenie jedenastki wszech czasów piłkarskich mistrzostw świata. Zapoznajcie się z naszymi wyborami!

Reklama

Ach, no i nie gniewajcie się, że tego czy innego z waszych mundialowych idoli nie ma w zestawieniu. Nam też serca pękały przy pomijaniu niektórych kandydatur.

To lecimy!

Najlepsza jedenastka w historii mistrzostw świata

BRAMKARZ

Pierwsza pozycja i od razu największy zgryz.

Długo można bowiem wyliczać bramkarzy, którzy notowali nadzwyczaj udane mundiale. Nawet w najnowszej historii – wszyscy pamiętamy przecież popisy Emiliano Martineza, Thibaut Courtois, Manuela Neuera czy Ikera Casillasa. Argentyńczyk i Hiszpan zaliczyli absolutnie kluczowe obrony w finałach. Z kolei w czasach bardziej zamierzchłych robinsonadami zachwycali na przykład Michel Preud’homme, Fabien Barthez, Peter Shilton, Gordon Banks, Sepp Maier, Dino Zoff, Lew Jaszyn, Ubaldo Fillol, Gilmar czy Jan Tomaszewski. No i sami widzicie: cholernie długa lista, a pewnie moglibyśmy ją jeszcze mocniej rozszerzyć. I w zasadzie nikt nie wychodzi tutaj ewidentnie na pierwszy plan.

Reklama

Koniec końców palmę pierwszeństwa przyznaliśmy Gianluigiemu Buffonowi, rzecz jasna przede wszystkim za genialną postawę na mundialu w Niemczech. Włoski golkiper na dystansie całego turnieju skapitulował tylko dwa razy: w fazie grupowej, po samobóju Cristiana Zaccardo w meczu z USA, no i w finale, gdy uderzeniem z rzutu karnego pokonał go Zinedine Zidane. Poza tym – same czyste konta. W drodze Italii po mundialowe złoto Buffon był równie ważny jak Fabio Cannavaro. I też popisał się genialną paradą po strzale Zidane’a z dyńki (jeszcze wtedy z dyńki w piłkę).

OBROŃCY

Dużo łatwiej przyszło nam poukładanie linii obrony.

Cafu na prawej stronie bloku to oczywista oczywistość. Dwukrotny mistrz świata, trzykrotny finalista, niekwestionowana legenda brazylijskiego futbolu. Jako prawy defensor aktywnie uczestniczył w działaniach ofensywnych swoich zespołów w czasach, gdy nie było to jeszcze takie oczywiste. Pewniakiem do jedenastki wszech czasów jest również Franz Beckenbauer, czyli mistrz świata z 1974 i wicemistrz z 1966 roku. Charyzmatyczny lider na boisku i poza nim. – Nikt nie myślał o śnie. Złajałem każdego, kto znalazł się w zasięgu mojego wzroku – tak Kaiser wspominał nocne zebranie reprezentacji RFN po jej sensacyjnej porażce z NRD podczas MŚ 1974. Od tego momentu Niemcom nie przytrafiło się już ani jedno potknięcie. Nie dali się zaskoczyć nawet rozpędzonej reprezentacji Holandii.

Obok Beckenbauera stawiamy na Bobby’ego Moore’a, to piłkarz-symbol dla jedynego mundialowego triumfu w dziejach reprezentacji Anglii. A na lewej stronie formacji obronnej ląduje Nilton Santos, mistrz świata z 1958 i 1962 roku. Przez kolegów zwany A Enciclopédia, jako że o futbolu wiedział dosłownie wszystko, co odróżniało go wielu roztargnionych lekkoduchów z szatni Canarinhos. Ale na boisku Santos też potrafił popuścić wodze fantazji. Jak choćby w starciu z Austrią na mundialu w Szwecji, gdy nagle podłączył się do ofensywy, wdał w szaleńczy drybling i ostatecznie skierował piłkę do siatki. Selekcjoner Vicente Feola ponoć na ten widok oniemiał, bo w trakcie całego tego rajdu żywiołowo gestykulował i wrzeszczał, nakazując obrońcy powrót na własną połowę.

Reklama

Zinedine Zidane - mistrzostwa świata 1998

POMOCNICY

Drugą linię obsadza trzech mistrzów, trzech piłkarskich gigantów i – co tu dużo mówić – trzech pewniaków do składu.

Najniżej z tego grona stoją zapewne akcje Lothara Matthäusa, no ale to tylko świadczy o tym, na jaki poziom wznieśli się pozostali. Mówimy wszak o uczestniku pięciu mundiali, który z turnieju w 1990 roku wrócił ze złotym medalem na szyi, a do finału dotarł jeszcze dwukrotnie. No a Zinedine’a Zidane’aDiego Maradony nie trzeba chyba nikomu przedstawiać czy dodatkowo reklamować. Obaj mogą się pochwalić mistrzostwem i wicemistrzostwem globu, obaj byli długoletnimi liderami swoich reprezentacji, obaj łączyli zwycięskie występy z efektownym stylem gry.

Choć oczywiście Zizou, przy całym respekcie dla jego osiągnięć, nigdy nie wspiął się na aż taki poziom boiskowej dominacji, jak Maradona na turnieju w Meksyku w 1986 roku, ale na pewno pamięta się jego dwie finałowe bramki.

Reklama

– Nie chcę powiedzieć, że Maradona wygrał wtedy mundial w pojedynkę. Argentyna miała świetny skład. Ale na tamtych mistrzostwach Maradona był nieprawdopodobny, nikt inny w historii nie rozegrał tak dobrego mundialu. I do tego pokazał wielką osobowość – wspomina Alan Shearer w GiveMeSport.

NAPASTNICY

Przy kompletowaniu linii ataku znów mieliśmy niemałą zagwozdkę.

Od początku było dla nas jasne, że prawe skrzydło musi obstawić Leo Messi, a na szpicy swoje panowanie roztoczy „Król Futbolu”, czyli rzecz jasna Pelé. Nie ma tutaj w zasadzie o czym dyskutować ani o co się spierać, mundialowy dorobek tej dwójki jest wręcz kolosalny. Pozostaje nam jednak lewe skrzydło, no i tu zaczynają się schody… Wciskać tam Ronaldo? Cholera, bardzo mocno na siłę. Garrinchę? Do diaska, przez całą karierę występował jako prawoskrzydłowy.

Wyszłoby zatem na to, że ostatnie miejsce w składzie powinien otrzymać Kylian Mbappé. Tylko że w naszym rankingu najlepszych piłkarzy w historii mistrzostw Francuz uplasował się za plecami obu wspomnianych Brazylijczyków. Może oczywiście zachwycić podczas tegorocznego turnieju, wówczas jego notowania wzrosną, no ale – jak mawiał Bogusław Wołoszański w „Sensacjach XX wieku” – nie uprzedzajmy faktów. Na razie Mbappé swoimi mundialowymi dokonaniami Ronaldo i Garrinchy nie przebił.

Reklama

Koniec końców zdecydowaliśmy, że na lewej flance wyląduje tańczący z piłką Garrincha. Ostatecznie tego rodzaju zestawienia mają swoje prawa, można sobie pozwolić na przerzucenie piłkarza z jednego skrzydła na drugie, a „Anioł o krzywych nogach” – dwukrotny mistrz globu, bohater MŚ 1962 – na wyróżnienie z pewnością zasłużył.

***

No to mamy jedenastkę w komplecie.

XI wszech czasów mistrzostw świata

Reklama

Najlepsza jedenastka w dziejach mundialu. Kogo zabrakło?

Długo możemy wymieniać piłkarzy, którzy otarli się o topkę. Jednego już poznaliście: mowa oczywiście o Ronaldo, mistrzu świata z 2002 roku (i 1994, ale wtedy akurat tylko statystował) i wicemistrzu z 1998. Brazylijczyk ląduje zatem w rezerwowej jedenastce, podobnie jak wspomniany przed momentem Kylian Mbappé. Mundialowy status Francuza generalnie jest bardzo imponujący, w końcu mówimy o 27-latku, który w tym roku zalicza dopiero swoje trzecie mistrzostwa w karierze. Jeszcze sporo przed nim, o ile rzecz jasna zdrowie dopisze, więc jest tu z pewnością potencjał na przykład na strzelecki rekord mundiali.

A skoro o rekordach mowa, to Miroslav Klose musi obejść się smakiem. 16 trafień to piękny wynik, jasne, ale miejsce na środku ataku jest tylko jedno, no a Ronaldo potrafił jednak wpływać na przebieg spotkania na różne sposoby, podczas gdy Niemiec koncentrował się na – tylko i aż – zadaniach typowej dziewiątki.

Na prawym skrzydle w rezerwowej jedenastce umieściliśmy Jairzinho, który huraganowe dryblingi łączył z całkiem wysoką bramkostrzelnością, natomiast do linii pomocy trafili Didi, Luka Modrić oraz Johan Cruyff. Czy to kontrowersja, skoro Chorwat i Holender nie mają mistrzowskiego tytułu w dorobku, a Cruyff to w ogóle zaliczył tylko jeden występ na mundialu? Naszym zdaniem – nie. Trzeba przy tworzeniu podobnych zestawień uwzględniać ten magiczny pierwiastek futbolu, którego nie da się ująć w suchych statystykach. Cruyff w 1974 roku zadziałał na zbiorową wyobraźnię mocniej niż wielu innych graczy na dystansie kilku mundiali.

Zresztą do rezerwy załapał się jeszcze jeden gracz bez złotego medalu na szyi. Paolo Maldini, bo o nim mowa, zagrał 23 mecze na mundialach, otrzymywał nominacje do najlepszej drużyny turnieju, ale – na swoje nieszczęście – nie dał się przekonać do powrotu do kadry przed MŚ 2006. – Odmówiłem. Najwyraźniej takie było moje przeznaczenie. Miałem wspaniałą karierę w kadrze, ale nie ukrywam, że jeden mecz chętnie rozegrałbym jeszcze raz. Ten z Koreą Południową w 2002 roku. Sędziowie mnie na ogół nie denerwowali, ale w tamtym spotkaniu zachowanie spokoju było niewykonalne – wspominał Maldini we włoskiej prasie.

Reklama

Jego rodak Fabio Cannavaro na mundial do Niemiec się wybrał i nie tylko zgarnął tytuł, ale też zapracował na Złotą Piłkę i coś jeszcze bardziej prestiżowego – nominację do naszej rezerwowej jedenastki. U jego boku wystawiamy w defensywie Daniela Passarellę, przywódcę i kapitana reprezentacji Argentyny na mistrzostwach świata w 1978 roku. Linię obrony uzupełnia zaś Lilian Thuram, mistrz (1998) i wicemistrz (2006) świata w barwach reprezentacji Francji.

No i bramka. Między słupkami ląduje Manuel Neuer, oczywiście w uznaniu jego kapitalnej postawy na mundialu w Brazylii. Czy ktoś jeszcze pamięta mecz 1/8 finału z Algierią? Bo Niemcy tam całkiem realnie mogli odpaść. Neuer pamięta na pewno.

rezerwowa XI wszech czasów mistrzostw świata

***

Reklama

A jak wyglądają wasze mundialowe jedenastki wszech czasów? Przedstawcie propozycje w komentarzach!

O mundialu przeczytasz również w najnowszym wydaniu Magazynu Zero. Znalazło się w nim ponad 100 stron o mistrzostwach świata – Magazyn zamówisz TUTAJ.

fot. NewsPix.pl

Reklama
4 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama