Magda Linette poza US Open. Porażka w I rundzie

Sebastian Warzecha

03 września 2026, 00:08 • 3 min czytania 0

Reklama
Magda Linette poza US Open. Porażka w I rundzie

Magda Linette weszła dziś na kort i grała znacznie lepiej niż wczoraj, gdy opady deszczu przerwały spotkanie I rundy US Open. Natomiast ta lepsza gra Polki trwała tylko jednego seta – kolejnego, decydującego o losach spotkania, wygrała jej rywalka. Linette potwierdziła więc, że nie jest w najlepszej dyspozycji.

Reklama

Magda Linette przegrała w I rundzie US Open

To stwierdzenie, że „nie jest w najlepszej dyspozycji” to i tak łagodne postawienie sprawy – w ostatnich pięciu turniejach, w jakich brała udział, wygrała jeden mecz. Do tego niespecjalnie lubi się z US Open – w poprzednich dwóch edycjach odpadała tam w I rundzie. Sprzyjało jej jednak, na papierze, losowanie. Trafiła bowiem na Francescę Jones, Brytyjkę, która jeszcze nigdy nie awansowała do II rundy turnieju wielkoszlemowego. Linette miała więc przeszkodzić Jones w osiągnięciu takiego wyniku po raz pierwszy w karierze.

Niestety, nie udało jej się.

Wczoraj grała średnio, ale pomogły jej opady deszczu. Najpierw co prawda spotkanie Polki opóźniły, ale potem zaczęło padać ponownie po I secie, w którym Linette wyglądała gorzej od rywalki. Dziś obie zawodniczki na kort wchodziły kilkukrotnie, bo gdy zaczęły się rozgrzewać po raz pierwszy, to znów zaczęło padać. Kiedy jednak w końcu zaczęło się to właściwie spotkanie, to Polka dominowała. Była lepsza w każdym elemencie, właściwie w ekspresowym tempie wygrała II seta.

Naprawdę, triumfowała 6:1, a w winnerach wygrała w tej partii z Brytyjką 8:0!

Reklama

Zdawało się jednak oczywistym, że tak słabo Jones nie będzie grać do końca meczu. I faktycznie, podkręciła tempo w drugiej partii. Grała odważniej, atakowała mocniej, problemy Magdzie sprawiał zwłaszcza forehand rywalki. Linette długimi momentami sobie z nim nie radziła i w końcu została przełamana, bo serwis jej nie pomógł. Walczyła jednak dalej i w sumie to ostatecznie dostaliśmy taki typowy mecz pod polskie „a co by było, gdyby…?”.

No właśnie – co by było, gdyby przy stanie 15:30 w ostatnim gemie meczu – z perspektywy Polki patrząc – pani sędzia powstrzymała się od wywołania błędnej decyzji. Uznała bowiem, że piłka dwa razy odbiła się po stronie Jones. Wideoweryfikacja pokazała, że nie miała racji, punkt powtórzono. Tyle tylko, że gdyby tego wywołania nie było, Linette najpewniej miałaby bardzo łatwą piłkę na skończenie wymiany i zdobyłaby punkt. Zrobiłoby się 30:30 przy serwisie jej rywalki, byłoby ciekawie.

Reklama

Zamiast tego po chwili powtórzoną wymianę przegrała. A chwilę później – cały mecz. Polka jeszcze schodząc z kortu miała do sędzi pretensje i trudno jej się dziwić. Choć oczywiście mowa tu tylko o jednym punkcie – a Magda przegrała ich w tym meczu znacznie więcej, w dużej mierze przez to, że najzwyczajniej w świecie – grała słabo.

A to w ostatnim czasie, niestety, dość standardowy widok.

Magda Linette – Francesca Jones 4:6, 6:1, 3:6

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama