Kamil Majchrzak przegrał. Fatalny dzień Polaków w US Open

Sebastian Warzecha

03 września 2026, 07:38 • 4 min czytania 0

Reklama
Kamil Majchrzak przegrał. Fatalny dzień Polaków w US Open

Kamil Majchrzak po czterosetowym pojedynku pożegnał się w z US Open. Polak dołączył więc do rodaków. Środa była bowiem fatalnym dniem dla naszych reprezentantów – odpadła ich z turniejów singla aż czwórka.

Reklama

Kamil Majchrzak tym razem w Nowym Jorku zachwycić nie zdołał

Rok temu o tej samej porze roku Kamil Majchrzak przeżywał znakomity okres. Po IV rundzie na Wimbledonie miał co prawda kilka gorszych wyników, ale wygrał później challengera w Grodzisku Mazowieckim, nieźle zaprezentował się w turnieju w Winston-Salem, a na US Open po fantastycznej pogoni i pięciu setach okazał się lepszy od Karena Chaczanowa. Niestety, w III rundzie przegrał z kontuzją i musiał zejść z kortu już w pierwszym secie. Jednak jego występy i tak dawały spore powody do satysfakcji.

W tym sezonie wygrał z kolei pierwszy turniej ATP w karierze. Zrobił to w 's-Hertogenbosch, w imprezie rangi 250. Tyle że w kolejnych tygodniach szło mu już gorzej.

Na Wimbledonie – II runda, a w niej porażka z Zacharym Svajdą. W Waszyngtonie wygrał jedno spotkanie. W Winston-Salem, Montrealu i Cincinnati – okrągłe zero. Stąd bardzo pewna wygrana na otwarcie US Open z 79. na świecie Hamadem Medjedoviciem bardzo nas ucieszyła. Tyle że tuż za rogiem czyhał już rozstawiony Valentin Vacherot. Tenisista na pewno w zasięgu Kamilam, ale przy dobrej formie Polaka. Tyle że Kamil z tą formą – jak już ustaliliśmy – ma problemy.

I niestety, to one ostatecznie przeważyły.

Reklama

Majchrzak gorszy od Vacherota. Pożegnanie z US Open

Kamil źle wszedł w to spotkanie. Stosunkowo szybko dwukrotnie stracił serwis, popełniał sporo błędów z backhandu, łatwo nadziewał się na kontry ze strony rywala. Brakowało Polakowi jego największej broni – regularności. Im dalej w seta jednak, tym bardziej i Vacherot się męczył. Monakijczyk dwa razy stracił serwis (a ten na ogół jest jego mocną stroną), popełniał błędy, gdy Kamilowi udawało się wciągnąć go w dłuższą wymianę. Majchrzak naprawdę mógł – mimo początkowych problemów – wygrać tego seta.

Ale nie wygrał. Sam bowiem po drodze jeszcze raz stracił podanie (już po raz trzeci w secie), a mimo break pointów w dziesiątym gemie, nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Vacherot zamknął seta, ale Polak pokazał, że jednak w tym meczu powalczy.

I powalczył. Druga partia padła jego łupem. Co prawda obaj znowu zaczęli od przełamań, ale po chwili gra się „unormowała” i raczej pilnowali swoich serwisów. Problemy miał Kamil w siódmym gemie – skutecznie wybronił wtedy jednak dwie okazje rywala na breaka. Sam wyczekiwał swojego momentu i otrzymał go w dziesiątej z małych partii. Pierwszego break pointa, i piłki setowej zarazem, jeszcze nie wykorzystał. Przy drugim się udało i Polak doprowadził do wyrównania w spotkaniu.

Trzeci set okazał się w zasadzie decydujący.

Reklama

To była ciekawa partia, pełna długich, pełnych dramaturgii gemów. Obaj nie mogli odnaleźć na stałe swojej najlepszej gry, ich dyspozycja mocno falowała – to grali genialnie, to znowu popełniali proste błędy. Majchrzak stracił serwis już na początku, ale stosunkowo szybko odrobił przełamanie i doprowadził do remisu 2:2. Potem doszło do czterech z rzędu gemów granych na przewagi – w ostatnim z nich Polak miał aż trzy break pointy, skorzystać jednak nie zdołał. A szkoda, bo po tym gemie sytuacja się unormowała i ostatecznie doszło do tie-breaka.

W nim lepiej zaczął Majchrzak, wywalczył małe przełamanie. Niczego mu to jednak nie dało, bo szybko zaczął cieniować. Od stanu 3:1 dla siebie nie wygrał już żadnej wymiany, a sześć kolejnych punktów padło łupem jego rywala. W efekcie Vacherot wygrał też seta. A napędzony tym faktem w IV partię wszedł w znakomitej dyspozycji. I ostatecznie okazało się, że była onanajmniej wyrównana ze wszystkich – Vacherot niemal się w niej nie mylił, dołożył sporo winnerów i dwukrotnie przełamał Polaka, który nie był w stanie zagrozić mu przy serwisie.

Reklama

Finalnie więc to Monakijczyk awansował dalej. A Majchrzak dołączył niestety do Huberta Hurkacza, Magdy Linette i Magdaleny Fręch. Wszyscy oni w środę pożegnali się z US Open. A że wcześniej zrobiła to też Maja Chwalińska, więc w turniejach singla została nam już tylko Iga Świątek.

Kamil Majchrzak – Valentin Vacherot 4:6, 6:4, 6:7 (3), 2:6

Fot. Newspix

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama