GKS Katowice kontra słowacki fenomen. Ich młodzież ograła Liverpool

Jakub Radomski

23 lipca 2026, 17:30 • 9 min czytania 1

Reklama
GKS Katowice kontra słowacki fenomen. Ich młodzież ograła Liverpool

GKS wraca do europejskich pucharów po 23 latach. Wtedy zagrał z anonimową Cementarnicą Skopje z Macedonii i sensacyjnie odpadł. Ten występ to jeden z legendarnych w polskiej piłce eurowpierdoli. Teraz drużyna Rafała Góraka trafia na zespół, który ma markę w Europie, głównie ze względu na fantastyczną pracę z młodzieżą. MSK Żilina przez ponad 10 lat zarobiła na transferach prawie 50 milionów euro. Jej młodzi piłkarze potrafili ograć Liverpool. W ataku wyjdzie były piłkarz Podbeskidzia i Górnika Łęczna, który równie dobrze mógłby zagrać na środku obrony.

Reklama

Zmierzą się zespoły na bardzo podobnym poziomie – mówi nam Polak, będący asystentem trenera Żiliny – znanego w naszym kraju Pavola Stano.

Można powiedzieć, że oba zespoły, które zmierzą się w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji, łączy stabilność. I w Żilinie, i w GKS-ie nie doszło latem do zbyt wielu zmian w składzie. Spójrzmy na zespół Rafała Góraka, który w zeszłym sezonie zajął piąte miejsce w Ekstraklasie i wraca do europejskich pucharów po 23 latach. Nie odszedł nikt, o kim powiedzielibyśmy, że był bardzo ważnym punktem drużyny. Przyszło natomiast trzech zawodników, którzy – tak się wydaje – mogą sporo dać. I którzy pasują do sposobu gry zespołu:

Bartosz Wolski – najlepszy zawodnik Motoru Lublin w ubiegłym sezonie. Powinien dać dużo kreatywności w drugiej linii.

Pau Resta – środkowy obrońca, który przychodzi z Korony. Wydaje się mieć podobny profil do defensorów GKS-u, on też może dać sporo w ofensywie, np. przy stałych fragmentach gry. Dla zespołu z Kielc zdobył osiem bramek w dwóch ostatnich sezonach.

Reklama

Szymon Bartlewicz – 20-letni ofensywny pomocnik z Chrobrego Głogów. W barażach o Ekstraklasę może nie błyszczał, w poprzednim sezonie miał takie sobie liczby (jeden gol i trzy asysty), ale w rozgrywkach 2024/2025 to było sześć bramek i trzy ostatnie podania. Musi coś w sobie mieć, skoro Jerzy Brzęczek powoływał go do młodzieżówki.

W Żilinie też nie było rewolucji. Latem utrzymano najważniejszych zawodników, doszło do kilku wzmocnień, do pierwszego zespołu dołączyli na stałe 18-latek i 19-latek z drugiej drużyny. To ostatnie jest nieprzypadkowe, bo słowacki klub od lat jest znany z fantastycznej pracy z młodzieżą i stawia się go jako wzór w tym aspekcie w tej części Europy.

Fenomen rywala GKS-u Katowice. W ponad 10 lat zarobili prawie 50 milionów euro

Jestem tu miesiąc, nie miałem jeszcze okazji dokładnie poznać struktur klubu, ale wiele rzeczy robi na mnie duże wrażenie, m.in. akademia. Rozumiem już, jak to się dzieje, że w ostatnich 11 latach klub wygenerował niemal 50 milionów euro ze sprzedaży zawodników – mówi w rozmowie z Weszło Adrian Olecki, który w słowackim klubie jest asystentem znanego z pracy w Polsce Pavola Stano.

Stano, który w naszym kraju był trenerem Wisły Płock i Górnika Łęczna, świetnie zna ten klub. W latach 2018-2020 był w Żilinie asystentem, później został pierwszym szkoleniowcem. I musiał zmierzyć się z dużym wyzwaniem – w wyniku pandemii koronawirusa i problemów finansowych zespół opuściło aż 17 piłkarzy, głównie tych doświadczonych. Stano był zmuszony grać młodzieżą, ale podjął się tego i utrzymał drugie miejsce w lidze.

Reklama

Uczyłem ich ofensywnej gry, treningi były wyjątkowo ciężkie. Ta niezwykle młoda drużyna potrafiła w meczu pokonywać w sprincie łącznie trzy kilometry. W prawie każdym spotkaniu w sumie przebiegali ponad 120 kilometrówopowiadał Stano półtora roku temu na Weszło. Do tego jego „młode wilki” były bliskie awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Przegrały dopiero ostatni dwumecz.

Teraz Stano po raz drugi prowadzi Żilinę. Objął zespół w lipcu ubiegłego roku. Osoby oglądające na bieżąco mecze tej ekipy są przekonane, że idealnie pasuje do tego klubu.

To bardzo dobry trener, który potrafi pracować z młodymi zawodnikami i sprawia, że jego drużyny mają charakterystyczny styl. W maju zespół wygrał pod jego wodzą Puchar Słowacji. Uczynił to drugi raz w historii klubu. Filozofia Żiliny pozostaje bez zmian: podstawą ma być rozwijanie i sprzedawanie młodych zawodników. To sprawia, że klub ma swoją markę w Europie, ale jednocześnie jest też pewnym ograniczeniem, bo kiedy bazujesz na młodych piłkarzach i ci najlepsi odchodzą do lepszych lig, sukcesy są raczej okazjonalne, a nie ciągłe – tłumaczy nam Jan Jasenka, dziennikarz słowackiego „Sportu”.

Pavol Stano na ławce Żiliny

Reklama

Pavol Stano na ławce Żiliny

W 1/16 finału Ligi Młodzieżowej UEFA w ubiegłym sezonie zawodnicy Żiliny wpadli na Liverpool. I pokonali słynny angielski zespół 2:1. Lepsze w kolejnej fazie okazało się belgijskie Club Brugge, które doszło do wielkiego finału rozgrywek, a w nim uległo, dopiero po karnych, Realowi Madryt. To pokazuje, że w słowackim mieście, liczącym 80 tysięcy mieszkańców, naprawdę potrafią pracować z młodzieżą. I że w piłce nożnej, gdy nie masz wielkich możliwości finansowych, warto znaleźć element, który będzie cię bardzo wyróżniać.

Żilina mogła wygrać dwumecz z Hajdukiem Split. Zabrakło skuteczności

Żilina mierzy się z GKS-em w Lidze Konferencji, bo w eliminacjach Ligi Europy przegrała dwumecz z Hajdukiem Split. Kluczowe było pierwsze spotkanie, w Chorwacji, w którym uległa wyżej notowanemu rywalowi 0:2. U siebie wygrała 2:1, ale to było za mało.

W pierwszym spotkaniu mieliśmy świetną okazję Timoteja Hranicy na 1:0. Bramka niestety nie padła. Na pewno mogliśmy w Splicie zagrać na wyższym poziomie. Swoje zrobiły emocje, biorące się z grania z takim rywalem, do tego ponad 22 tysiące ludzi na trybunach. Ale wyciągnęliśmy wnioski, dokonaliśmy też kilku korekt taktycznych i rewanż wyszedł nam tak, jak oczekiwaliśmy. Pokonaliśmy bardzo dobrego przeciwnika. Szkoda, że to nie starczyło do awansu, ale po spotkaniu osiem tysięcy ludzi biło nam brawo na stojąco – wspomina Olecki.

Reklama

Patrzę na skład Żiliny z drugiego spotkania. W obronie, na pozycjach, które wymagają doświadczenia, grali, od prawej strony: wspominany Hranica (21 lat), Tobias Paliscak (18 lat), Jan Minarik (28 lat), Aleksandre Narimanidze (21 lat) i Krisztian Bari (25 lat). Zwłaszcza Paliscak to duży talent, wycenia się go już na 2,5 miliona euro. W przerwie Stano go jednak zdjął, a na murawie pojawił się Marek Okal, lewonożny obrońca, rocznik 2008, mający 17 lat. 20 minut później na boisko wszedł również 18-letni, znany z Cracovii, Fabian Bzdyl.

Okal świetnie sobie radził, nawet wtedy, gdy w drugiej połowie w Hajduku wszedł na boisko Marko Livaja, legenda tego zespołu. Młodzi w Żilinie nie boją się wziąć odpowiedzialności za grę. Są odważni, chcą coś sporego osiągnąć w życiu. To zasługa świetnej pracy w akademii. Większość tych chłopaków niebawem trafi do większych klubów – mówi Olecki.

Piłkarze Żiliny w meczu u siebie z Hajdukiem

Reklama

Piłkarze Żiliny w meczu u siebie z Hajdukiem

Jasenka z kolei przekonuje mnie, że Żilina była blisko awansu, a kluczowy okazał się brak skuteczności. – W Chorwacji mogło być gorzej, ale u siebie zagrali świetnie i mogli dużo wyżej wygrać z Hajdukiem. Niestety, napastnik Marko Roginić zmarnował kilka bardzo dobrych szans. To kosztowało brak awansu. Ludzie bili im brawo, słusznie, ale jednocześnie kibicom towarzyszyło poczucie zawodu, bo Hajduk spokojnie był do przejścia – opisuje dziennikarz „Sportu”.

Marko Roginić grał w Polsce. W Żilinie jest napastnikiem albo… stoperem

Roginić to bardzo ciekawy zawodnik. Jest jednym z bardziej doświadczonych graczy Żiliny, bo ma 30 lat. Polscy kibice mogą go kojarzyć, bo w 2019 roku ze słoweńskiej NK Nafty przeszedł do Podbeskidzia. Tam świetnie prezentował się w 1. Lidze i pomógł drużynie awansować do elity. W Ekstraklasie już tak nie błyszczał – zdobył dwie bramki. Później występował jeszcze w GKS-ie Katowice (2021-2023, przed awansem), a następnie przeniósł się do Górnika Łęczna. W tym ostatnim klubie prowadził go Stano, który bardzo ceni tego piłkarza. Gdy objął Żilinę w lipcu 2025 roku, to gracz ten dołączył do klubu dwa tygodnie po nim. Nietrudno się domyślić czyj to był pomysł.

Roginić to bardzo ważny zawodnik Żiliny i gość, który może na boisku robić różnicę. Mam wrażenie, że sporo zależy od jego formy, ale też nastawienia. To wszechstronny zawodnik, który bardzo dużo daje drużynie również w grze obronnej. Problemem jest jednak nieskuteczność. Mecz rewanżowy z Hajdukiem to nie był jednostkowy przykład – ocenia Jasenka.

Reklama

Marko Roginić

Marko Roginić

A Olecki, znający Roginicia jeszcze z Podbeskidzia, w którym wtedy pracował, dodaje: – Znamy się osiem lat. Pamiętam, jak przyszedł do Polski ze Słowenii. Piłkarsko od początku wyglądał dobrze, Podbeskidzie dzięki jego golom weszło do Ekstraklasy, ale dzisiaj to zupełnie inny, lepszy zawodnik. Wzmocnił się siłowo i obecnie ma ogromny potencjał biegowy, poza tym bardzo popracował nad mentalnością. Z Hajdukiem powinien wykorzystać przynajmniej jedną z dwóch sytuacji, ale nikt nie ma mu tego za złe. Wychodzimy z założenia, że wtedy mu się nie udało, ale w kolejnych meczach będzie trafiał do siatki. Mam nadzieję, że już w starciach z GKS-em. Jestem przekonany, że będzie miał w tych meczach dobre okazje.

Ciekawe w przypadku Roginicia jest to, że najczęściej występuje w ataku, ale może też grać… na środku obrony. Mało jest takich zawodników na tym poziomie. Chorwat występował na środku defensywny w Łęcznej pod koniec sezonu 2024/2025, Stano ustawił go też tuż przed bramkarzem, kiedy Żilina, rok temu, również w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji, mierzyła się z Rakowem Częstochowa. Słowacki klub przegrał tamten dwumecz 1:6, ale nie należy wyciągać z tego daleko idących wniosków. To był moment, kiedy Stano był w klubie przez niecałe dwa tygodnie i sam przyznawał, że brakowało mu czasu na poukładanie drużyny.

Reklama

Teraz Żilina powinna być mocniejsza, bo jest bardziej ułożona.

Asystent trenera Żiliny: Zmierzą się drużyny na bardzo podobnym poziomie

Pytam Oleckiego, na którym mniej więcej miejscu Żilina mogłaby uplasować się w Ekstraklasie. – To nie jest łatwe pytanie, bo Ekstraklasa poszła jakościowo do przodu. Jest więcej drużyn i każdego tygodnia mierzysz się z silnym rywalem. Liga słowacka wygląda trochę inaczej. Ale myślę, że gdyby nie było poważnych kontuzji i moglibyśmy grać w optymalnym składzie albo zbliżonym do niego, to Żilina znalazłaby się w górnej części tabeli – mówi.

W programie „Weszło Alarm”, w którym połączył się z nami na żywo, Olecki stwierdził nawet, że mogłyby to być miejsca 4-6.

Adrian Olecki

Reklama

Adrian Olecki 

Nie będzie łatwo. Erik Jirka i Adam Zrelak, występujący w GKS-ie, to zawodnicy, których bardzo ceni się na Słowacji. Nie jest to może Lech czy Jagiellonia, ale wiemy, że drużyna z Katowic zrobiła spory postęp. Choć Żilina na pewno ma argumenty, by sobie w tym dwumeczu poradzić – mówi Jasenka.

Pierwsze emocje są już za nami. Przeżyliśmy mecz na Hajduku Split, wygraliśmy rewanż. Po tym drugim spotkaniu przystępujemy do rywalizacji z GKS-em pewni siebie, ale jednocześnie z pokorą i szacunkiem. Wiemy, że przeciwnik ma dużą jakość, zrobił ciekawe transfery, to drużyna mądrze poukładana taktycznie, która wie, co chce grać. To powinien być dwumecz na styku, bo zmierzą się zespoły na bardzo podobnym poziomie – dodaje za kolei Olecki.

JAKUB RADOMSKI

Reklama

Fot. Newspix.pl  

1 komentarz
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Konferencji

Bliżej niż do Kielc. GKS z najkrótszym wyjazdem w historii europejskich pucharów

AbsurDB
0
Bliżej niż do Kielc. GKS z najkrótszym wyjazdem w historii europejskich pucharów

Liga Konferencji

Reklama
Liga Konferencji

Bliżej niż do Kielc. GKS z najkrótszym wyjazdem w historii europejskich pucharów

AbsurDB
0
Bliżej niż do Kielc. GKS z najkrótszym wyjazdem w historii europejskich pucharów