Słowacka MSK Żilina, rywal GKS Katowice w walce o europejskie puchary, to jedna z najmłodszych drużyn w Europie. Sprawnie działająca akademia to jedno – klub ma też dobry skauting i co jakiś czas zapuszcza się do Polski. Wyłowił w ten sposób Fabiana Bzdyla, chciał też zdolnego napastnika.
Był czas, w którym polskie transfery mocno się Żilinie opłaciły. Słowacy zarobili dobre pieniądze na sprzedaży Jakuba Kiwiora oraz Dawida Kurminowskiego. Teraz bardzo dobre recenzje zbiera Fabian Bzdyl, który trafił do klubu z Cracovii. Niewiele brakowało jednak, żeby w Żilinie znów grało dwóch Polaków.
Transfery. MSK Żilina szuka w Polsce talentów. Chciała młodego napastnika
Zespół trenera Pavola Stano chciał bowiem sprowadzić Kacpra Prusińskiego, napastnika drugoligowego Hutnika Kraków. 21-letni gracz w poprzednim sezonie strzelił czternaście goli i zaliczył trzy asysty w barwach klubu z Krakowa, dwa razy dogrywał też piłkę kolegom w Pucharze Polski.
To piłkarz, który pozostaje poza radarem polskich drużyn, ale przykuł uwagę Żiliny, bo poza skutecznością prezentował też bardzo wysoką intensywność. Skauci słowackiego klubu zwrócili uwagę na wyniki motoryczne Prusińskiego – duży dystans w HSR (przekraczał 1000 metrów), powtarzalność w sprintach, w pakiecie z siłą. Napastnik potrafi się też rozpędzić do 36 km/h.
MSK Żilina próbowała ściągnąć Kacpra Prusińskiego za ok. 300 tysięcy złotych. Propozycja transferowa została jednak odrzucona przez Hutnika Kraków.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix