Klęska zespołu Polaka. Były trener Lecha się zrewanżował

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

28 sierpnia 2026, 10:17 • 3 min czytania 0

Reklama
Klęska zespołu Polaka. Były trener Lecha się zrewanżował

Rok temu Mateusz Kochalski jeździł z zespołem m.in. na Anfield i Estadio da Luz, czy też podejmował Chelsea. W tym sezonie nie będzie nawet wycieczki do Albanii, czy innej Andory. Karabach nie zakwalifikował się bowiem choćby do Ligi Konferencji. Z Ligi Europy wicemistrza Azerbejdżanu za burtę wyrzucili Bułgarzy. Teraz Ogiery zrobiły wiadomo co metr przed toaletą. W doliczonym czasie gry meczu z Twente dały sobie wbić gola na wagę dogrywki, a w niej konkurent polskiego bramkarza pomógł rywalom dopełnić dzieła zniszczenia.

Reklama

Brom znów spotkał się z Karabachem

Przez lata Karabach próbował, próbował i w 2014 roku wreszcie się doczekał. Wówczas Ogiery pierwszy raz w swojej historii zakwalifikowały się do fazy zasadniczej europejskiego pucharu. I od tego czasu jesień zawsze spędzały na arenie międzynarodowej. Aż do teraz. Podopieczni Gurbana Gurbanowa, któremu w sierpniu stuknęło już 18 lat w roli trenera Karabachu, nie dostali się nawet do Ligi Konferencji. Wicemistrza Azerbejdżanu za burtę wyrzucił John van den Brom. Szkoleniowiec Twente zrewanżował się za klęskę, którą poniósł latem 2022 roku.

Wówczas od dwumeczu z Karabachem Holender rozpoczynał swoją kadencję w Lechu. Do Baku mistrzowie Polski lecieli z jednobramkową zaliczką. Przy Bułgarskiej Mikael Ishak jako jedyny wpisał się na listę strzelców. Rewanż lepiej rozpocząć się nie mógł. Już w 18. sekundzie Kristoffer Velde podwyższył wynik dwumeczu na 2:0. Później jednak przyszedł eurowpier… Wizyta w Azerbejdżanie skończyła się klęską 1:5. Porażka ta oznaczała, że Lech od razu spadł o dwa szczeble – do Ligi Konferencji. Przynajmniej tam napisał później znakomitą historię.

Reklama

Zrewanżował się Gurbanowowi

Tym razem role się odwróciły. To zespół van den Broma przystępował do rewanżu z wynikiem 0:1, a w trakcie meczu rywale podwyższyli na 2:0. I rewanż również odbywał się w Baku. Dopiero w ostatnim kwadransie podstawowego czasu gry Twente złapało kontakt. Gola strzelił Marko Pjaca, który raptem kilka minut wcześniej wszedł na boisko. Wicemistrz świata z 2018 roku zaliczył prawdziwe wejście smoka. W doliczonym czasie to Chorwat przedłużył dośrodkowanie, po czym Maks Bruns z bliskiej odległości pokonał Martina Zlomisilicia. No właśnie, nie Mateusza Kochalskiego, bo Gurbanow trzeci raz z rzędu postawił w pucharach na Bośniaka.

Na początku dogrywki Holendrzy wyszli na prowadzenie. Wout Weghorst przelobował konkurenta Polaka. A pod koniec dogrywki Younes Taha dopełnił dzieła zniszczenia. Asystę przy bramce Marokańczyka zaliczył Zlomisić. Po wycofaniu od obrońcy Karabachu chciał posłać lagę, ale… nie trafił w piłkę. Pressujący go Taha wykorzystał kuriozalny błąd rywala. Dodajmy, że Ogiery od kilku minut musiały radzić sobie w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę za odmachnięcie się Weghorstowi obejrzał Marko Janković. Napastnik Twente trochę jednak przyaktorzył.

Reklama

Twente pierwszy raz w historii zagra w fazie zasadniczej Ligi Europy. Eliminacje zaczęło w Lidze Europy, jednak przegrało walkę o trzecią rundę z Ferencvarosem. Wicemistrzowie Węgier leszczami się nie okazali, ponieważ w play-offach rozbili w dwumeczu 5:0 Trabzonspor z Mohamedem Salahem w składzie. Ostatni raz klub z Enschede w pucharach wystąpił w sezonie 2024/25. Po odpadnięciu z trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów od razu wylądował w fazie ligowej Ligi Europy. Tam zajął przedostatnie premiowane grą w 1/16 finału miejsce.

Karabach natomiast, jako się rzekło, po 13 latach znów rywalizować będzie tylko na krajowym podwórku. W tym czasie dziesięć razy zagrał w Lidze Europy, dwukrotnie w Lidze Mistrzów, a sezon 21/22 spędził w Lidze Konferencji. Dopiero w 2021 roku, właśnie w Lidze Konferencji, pierwszy raz w historii wyszedł z grupy. W zeszłym sezonie Ogiery osiągnęły swój największy sukces na arenie międzynarodowej – zagrały w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. W fazie ligowej pokonały m.in. Benfikę w Lizbonie, Eintracht Frankfurt, czy zremisowały z Chelsea. Jednym z bohaterów tamtych meczów był Kochalski.

Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama