Hiszpan zostaje we Wrocławiu. Znów pogra w Ekstraklasie

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

23 czerwca 2026, 13:31 • 2 min czytania 0

Reklama
Hiszpan zostaje we Wrocławiu. Znów pogra w Ekstraklasie

Mundial mundialem, ale w Ekstraklasie cały czas sporo się dzieje. Właśnie – w Ekstraklasie. Śląsk z dumą może już prezentować światu emblematy najwyższego poziomu rozgrywkowego, przygotowując się do wielkiego powrotu do elity. Zespół z Wrocławia zatrzymał też jednego ze swoich piłkarzy, który teraz powalczy z zespołem w nowym sezonie.

Reklama

A Ekstraklasy już posmakował, bo w szatni Śląska po raz pierwszy zameldował się zimą sezonu 2024/2025. Sytuacja zespołu nie była wówczas najlepsza, wiele wskazywało na to, że sezon zakończy się spadkiem, ale w tych warunkach Llinares jakoś się odnalazł i po roku, razem z kolegami, wraca na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce.

Marc Llinares zostaje w Śląsku

Po awansie naszym priorytetem jest przedłużenie umów z ważnymi zawodnikami. Marc Llinares bez wątpienia takim zawodnikiem jest. Bardzo cieszymy się, że będziemy mieć go u siebie na dłużej. Przez 1,5 sezonu udowodnił, że jest graczem o wysokich umiejętnościach – komentuje dyrektor sportowy Śląska Wrocław, Rafał Grodzicki.

Reklama

26-letni Hiszpan jest we Wrocławiu relatywnie krótko, ale w półtora sezonu uzbierał już 46 występów w barwach Śląska. Zdobył dwa gole, zanotował siedem asyst, jeden spadek i jeden awans. Nic dziwnego, że zdążyło mu się w Polsce spodobać – tu po prostu nie ma nudy!

Nowa umowa Llinaresa ma obowiązywać do końca czerwca 2028 roku.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama