„Szkoda kibiców, szkoda sędziów”. Który ekspert się myli?

Antoni Figlewicz

03 sierpnia 2026, 10:40 • 2 min czytania 2

Reklama
„Szkoda kibiców, szkoda sędziów”. Który ekspert się myli?

O decyzjach podejmowanych przez sędziów w naszej lidze można napisać naprawdę wiele. Kontrowersje budzą one na każdym kroku, właściwie co kolejkę mamy o czym rozmawiać i nad czym się zastanawiać. Nic więc dziwnego, że znowu jest gorąco – tym razem werdykty sędziowskiego eksperta Canal+ podważa niezbyt zaprzyjaźniony z Kolegium Sędziów arbiter.

Reklama

Arkadiusz Kamil Wójcik w lipcu tego roku poszedł na zwarcie z Marcinem Szulcem i jednocześnie całym Kolegium Sędziów. Złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przewodniczącego oraz jednego z członków zarządu. Jak podawała Interia, arbiter uważa, że stosowano wobec niego „mobbing, pomówienia i kłamstwa”, co miało doprowadzić do „wygaszenia” jego kariery.

Teraz Wójcik zaczyna pełnić rolę jednego z wielu sędziowskich ekspertów. I ma zastrzeżenia do pracy kolegi po fachu.

Reklama

Kontrowersje sędziowskie. Ekstraklasa nimi stoi

Oglądając dzisiejszą Ligę+ Ekstra uważam, że Tomasz Listkiewicz miał rację co do „eksperta”. Szkoda kibiców, szkoda sędziów… – pisze Wójcik na X, odnosząc się do analizy sytuacji z meczu GKS-u Katowice z Radomiakiem Radom oraz spornej sytuacji w starciu Wisły Płock z Widzewem Łódź. Jego zdaniem Adam Lyczmański w Lidze+ Ekstra niezbyt dobrze ocenił decyzje arbitrów w tych spotkaniach i zapomniał o jednym, dosyć istotnym starciu.

Wójcik przekonuje, że Widzewowi należał się rzut karny za uderzenie łokciem Hamulicia, a i przy samobójczym trafieniu Tapsoby w meczu z GieKSą można mieć pewne wątpliwości, co do uzasadnienia poprawności decyzji sędziów o uznaniu gola. Sytuacje są na pewno sporne, ale… no właśnie, nie macie podobnych wątpliwości? Jedno jest pewne – czeka nas dużo roboty przy przygotowaniu naszej „Niewydrukowanej tabeli” po 2. kolejce…

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama