Różne sposoby mają kibice, na wyprowadzenie piłkarzy rywali z równowagi. Te jeszcze dopuszczalne mieszczą się w ramach jakiegoś buczenia, gwizdów, upierdliwych i prześmiewczych przyśpiewek. Przekroczeniem granicy należy nazwać miotanie różnych przedmiotów na boisko, szczególnie jeśli są to przedmioty mogące wyrządzić komuś krzywdę. Ostre, ciężkie i inne niebezpieczne. Gdzie zaklasyfikować więc laser, wykorzystany przez senegalskich kibiców w pewnym meczu z Egiptem?
Dociera na murawę, to pewne. Robotę też robi, bo Senegalczycy ostatecznie wygrali w 2022 roku z Egiptem i – może właśnie dzięki laserowi – posmakowali mundialu kosztem Faraonów. Ale czy jest niebezpieczny? Czy mieści się w granicach fair play? Cóż, jeśli w takim stopniu może zaburzyć rywalizację, to raczej nie.
Nie przez przypadek zresztą światowe media, nawet polskie, nagłówki opisujące tamtą sprawę, zaczynały od słowa „skandal”.
Na laserze do mistrzostw świata. Egipt w stanie wojny z wiązką światła
Tamtego meczu wielu egipskich kibiców nie zapomni i pewnie też nie wybaczy. Nie swoim piłkarzom, a ich oprawcom z Senegalu. W finale baraży o mundial w Katarze rywalizacja była bardzo zacięta – na własnej ziemi, w Kairze, Egipcjanie wygrali 1:0. Potem w rewanżu ulegli 0:1. Przez calutki mecz i, przede wszystkim, rozstrzygającą ostatecznie serię rzutów karnych Faraonowie mierzyli się z kibicami, którzy polowali na ich oczy, wykorzystując zabawkę znaną każdemu stałemu bywalcowi parafialnych odpustów.
No, może trochę mocniejszą. Bo tymi laserami ze straganów można było co najwyżej zrobić w bambuko kota czy młodszego brata, przynajmniej przez pierwsze dwa dni, bo potem się psuły. A tu nawet przez pół boiska bombardowano światłem twarz kolejnych piłkarzy.
Egipcjanie nie mogli się pogodzić z porażką, zgłaszali nawet zażalenie do FIFA, ale na mundial pojechali Senegalczycy, których po czasie ukarano jedynie grzywną w wysokości 180 tysięcy dolarów i zamknięciem trybun na jedno domowe spotkanie. Po tamtym dwumeczu i tamtej trudnej dla Faraonów serii rzutów karnych pozostały więc przede wszystkim niemałe ilości nagrań, które jasno pokazują, że zmasowany atak na oczy piłkarzy mógł mieć spory wpływ na przebieg rywalizacji. I jedno wielkie „co by było gdyby”.
Swojego karnego przestrzelił też Mohamed Salah, na którym skupiło się wyjątkowo wielu uzbrojonych w lasery kibiców Senegalu
Klasy lasera. Kiedy staje się niebezpieczny?
– Różne typy laserów można spotkać w wielu miejscach wokół nas. Znajdują się w zwykłych wskaźnikach do prezentacji, czytnikach płyt CD czy DVD, oświetleniu dyskotekowym, poziomicach budowlanych – wymienia doktor habilitowany Jacek Pniewski z Akademickiego Centrum Kształcenia Optometrystów i Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. – Główną różnicą między laserem a klasycznym źródłem światła jest to, że światło laserowe może osiągać bardzo wysokie natężenie, a podczas lotu zachowuje formę cienkiego promienia. Ma także stałą, jedną barwę. Możliwe jest wysłanie promienia laserowego na Księżyc, odbicie, a potem zarejestrowanie go na Ziemi – opowiada dalej w materiale tłumaczącym specyfikę lasera.
– Jest szczególnie niebezpieczne dla wzroku, gdyż z uwagi na charakter promienia, skupia się na dnie oka, osiągając tysiące razy większe natężenie, niż w przypadku innych typów światła. Jeśli natężenie jest odpowiednio wysokie, może wystąpić punktowe i nieodwracalne uszkodzenie dna oka – przestrzega profesor Pniewski.
Niewątpliwie senegalscy kibice nie mieli do dyspozycji laserów sięgających odległych ciał niebieskich. Możliwe jednak, że ich zachowanie narażało egipskich piłkarzy na szwank, bowiem niebezpieczne dla wzroku lasery są dostępne w otwartej sprzedaży i bez problemu można się w nie zaopatrzyć. Nie, nie tylko na odpuście.
W poszukiwaniu odpowiedniej mocy zawędrowałem na podstrony Amazona czy eBaya, gdzie lasery o mocnym natężeniu można znaleźć bez problemu. Te solidne w cenie około 40 złotych. Te jeszcze mocniejsze po średnio 160 złotych.
– Lasery podzielone są na klasy od pierwszej do czwartej. Te z pierwszej grupy są bezpieczne w racjonalnych warunkach pracy, zaś kolejne klasy stanowią niebezpieczeństwo dla wzroku. Na każdym laserze lub urządzeniu wyposażonym w laser musi być umieszczona tabliczka, informująca o jego klasie. Podstawą bezpieczeństwa w pracy z laserem jest przede wszystkim unikanie patrzenia w wiązkę lasera i znajomość jego klasy – informuje Jacek Pniewski.
A ja widzę na ekranie swojego laptopa, że mogę teraz zaraz zamówić sobie wskaźnik laserowy drugiej, nawet trzeciej klasy i za kilka dni odebrać go z paczkomatu.
Footage of a Senegal fan pointing a laser towards Egypt players during the match.
(via @SADblacka) pic.twitter.com/Zr6wB4dPaZ
— ESPN FC (@ESPNFC) March 29, 2022
Na tym nagraniu widać, że kibic Senegalu nie ma w rękach byle jakiej zabawki. To już całkiem poważny sprzęt
Możliwe uszkodzenia. I to całkiem konkretne
Nie przez przypadek przestrzega się więc przed patrzeniem prosto w laser dowolnego typu, bo zawsze istnieje ryzyko tego, że to niebezpieczna dla nas wiązka światła. Do podstawowych objawów, które można zaobserwować po ekspozycji na światło laserowe należą:
- nagły spadek ostrości widzenia;
- wystąpienie plamy w polu widzenia;
- zniekształcenia obrazu, który może nieprzyjemnie falować;
- olśnienie i światłowstręt, które zwykle są krótkotrwałe, ale nieprzyjemne;
- pieczenie czy swędzenie oczu.
I dlatego też Egipcjanie mieli w stosunku do Senegalczyków konkretne pretensje. Podczas wspomnianej serii rzutów karnych oślepiani zielonym laserem zawiedli strzelcy z drużyny Faraonów – chybił Salah, zaraz po nim w bramkę nie był w stanie trafić Zizo. Na sam koniec Edouard Mendy wybronił jeszcze próbę Mostafy Mohameda i z awansu cieszyli się gospodarze tamtego meczu. Ale objawy ekspozycji na światło laserowe… cóż, mogły mieć swój udział przy wykonywaniu jedenastek.
Reakcja FIFA nie była też zbyt stanowcza, więc trudno spodziewać się, że laserowy problem nie powróci w przyszłości. Zorganizowana akcja i najpewniej dziesiątki laserów wycelowanych w konkretne cele dały przecież Senegalczykom upragniony mundial. A taki laser łatwo przemycić na stadion, równie łatwo wykorzystać i… i kara za to wszystko to jakieś frytki w grzywnie. Nie chcemy przepowiadać przyszłości, ale o laserach na stadionie na pewno jeszcze będzie głośno. Prędzej czy później.