Mikel Arteta zabrał głos po porażce Arsenalu w finale Ligi Mistrzów z PSG. Trener Kanonierów z jednej strony docenił klasę rywala, przyznając, że jego podopieczni przegrali z najlepszą drużyną na świecie. Z drugiej natomiast Hiszpan stwierdził, że jego podopieczni zostali okradzeni przez sędziego Daniela Sieberta z rzutu karnego.
Arsenal może czuć spory niedosyt. Mistrzowie Anglii wyszli na prowadzenie już w 6. minucie po golu Kaia Havertza i byli o krok od sięgnięcia po pierwszy w historii triumf w Lidze Mistrzów. W drugiej połowie jednak Ousmane Dembele doprowadził do wyrównania, a w serii rzutów karnych Ebrechi Eze i Gabriel spudłowali z jedenastu metrów, co pogrzebało ich marzenia o uszatym trofeum.
Na pomeczowej konferencji prasowej Mikel Arteta zdradził, jakie nastroje panowały w szatni po ostatnim gwizdku.
– Tylko ból. Kiedy jesteś tak blisko, zaledwie kilka rzutów karnych od celu, to jedyne, co czujesz, to właśnie ból. Musimy przez ten ból przejść, przetrawić go i zamienić w paliwo. Chcę pogratulować PSG, a w szczególności Luisowi Enrique. Dla mnie są w tej chwili najlepszą drużyną na świecie – przyznał trener Arsenalu.
Arteta szczerze po finale LM: „PSG jest najlepszą drużyną świata”
Arteta dodał jednocześnie, że pomimo porażki, jest dumny ze swoich piłkarzy.
– Powiedziałem piłkarzom i sztabowi, że powtarzanie »dziękuję« nawet milion razy to za mało. I to nie ze względu na zdobycie mistrzostwa czy grę w tym finale, ale z powodu radości, jaką daje nam wspólna praca – stwierdził hiszpański szkoleniowiec.
Zapytany o to, dlaczego Gabriel, który nie trafił decydującego karnego strzelał jako piąty, choć wcześniej nigdy nie podchodził do jedenastki w barwach Arsenalu, odpowiedział wprost:
– Sam chciał uderzać. Bukayo Saka, Martin Odegaard i Kai Havertz na pewno też byliby wyznaczeni do jedenastek, gdyby wciąż przebywali na boisku. Na treningach Gabriel w ogóle nie pudłuje, ale dziś wieczorem zabrakło mu tej precyzji – wyjaśnił.
A skoro już jesteśmy przy temacie jedenastek, Arteta uważa, że Arsenal został okradziony przez sędziego Daniela Sieberta z rzutu karnego. Chodzi o sytuację z 72. minuty, gdy Madueke upadł w polu karnym po starciu z Nuno Mendesem. Sytuacja ta wzbudziła kontrowersje, cała ławka rezerwowych aż wyskoczyła w kierunku linii, sam Arteta także kipiał, gdy nie usłyszał gwizdka.
– Przez ostatnie 72 godziny obejrzeliśmy wszystkie rzuty karne podyktowane w tych rozgrywkach, żeby w ogóle zrozumieć, co w tej chwili kwalifikuje się jako faul w szesnastce. Tamta sytuacja mogła skończyć się rzutem karnym. Ale gdybanie nie zmieni tego, co się ostatecznie wydarzyło – podsumował.
Z drugiej strony, Mikel Arteta powinien się cieszyć z łaskawości przepisów, że błąd techniczny nie jest karany jedenastką, bo Bukayo Saka w pierwszej połowie nabił się w rękę. Sędzia był też łaskawy dla Cristhiana Mosquery i nie dał mu drugiej żółtej kartki za faul na Kwaracchelii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix