Ukrainę poprowadzi… 55-letni debiutant. Ale CV ma za trzech

Marcin Długosz

31 maja 2026, 08:30 • 4 min czytania 13

Reklama
Ukrainę poprowadzi… 55-letni debiutant. Ale CV ma za trzech

W niedzielnym meczu towarzyskim Polski z Ukrainą, oczy wielu kibiców drużyny gości będą zwrócone na Andreę Malderę. Włoch świeżo po swoich 55. urodzinach… zadebiutuje w roli pierwszego trenera. A przy tym stanie się pierwszym zagranicznym selekcjonerem w historii ukraińskiej piłki.

Reklama

Doświadczony… debiutant

Jest to przypadek dość niezwykły. Maldera może się pochwalić bogatym piłkarskim CV, ale do tej pory zawsze występował w roli asystenta.

Tak było już w latach 2009-2015, kiedy w Milanie współpracował z Leonardo, Massimiliano Allegrim, Clarencem Seedorfem i Filippo Inzaghim. Po mistrzostwach Europy 2016, do swojej ekipy wciągnął go Andrij Szewczenko i przez pięć kolejnych lat był członkiem sztabu ukraińskiej reprezentacji.

Tym samym z cała pewnością Ukraina nie stawia na człowieka całkowicie nowego, nawet jeśli w ostatnim czasie Maldera nie miał zbytnio czasu śledzić tamtejszego futbolu. Pracował bowiem w sztabie Roberto De Zerbiego – zarówno w Brighton, jak i w Marsylii.

Do Tottenhamu za młodszym kolegą już nie poszedł. Jak opowiadał w rozmowie z włoskimi mediami, to dlatego, że zwyciężyła w nim chęć wzięcia pełnej odpowiedzialności za zespół po wielu latach spędzonych w charakterze asystenta.

Reklama

Włoski selekcjoner Ukrainy zamieszkał we Lwowie

Do swoich obowiązków Włoch podszedł bardzo poważnie. Wraz z żoną przeprowadził się do Lwowa i stamtąd zamierza wykonywać swoje selekcjonerskie obowiązki.

Piszemy „zamierza”, bo na razie trudno jeszcze jakkolwiek go w nowej roli ocenić. Po tym, jak Ukraina przegrała półfinałowy baraż o mundial ze Szwecją, z kadra pożegnał się Serhij Rebrow. Z Malderą, którego z cała pewnością „ogarnął” osobiście Szewczenko, oficjalnie dogadano się dopiero niespełna dwa tygodnie temu.

Jak jednak podkreśla sam Włoch w rozmowie z „Il Corriere della Sera”, życie na Ukrainie pomimo toczącej się wojny zupełnie go nie przeraża. – Podjąłem tę decyzję, ona była całkowicie moja. Wraz z federacją rozważaliśmy różne opcje odnośnie tego, gdzie zamieszkam. Postawiliśmy na Lwów – powiedział 55-latek.

I dodał: – W tak szczególnym momencie dla Ukrainy, to jest gigantyczna odpowiedzialność. Nie chodzi tylko o to, żeby być trenerem, który ogranicza się do oglądania meczów. W takich chwilach chciałbym zaoferować swoją pomoc we wszystkich sprawach, w których mogę się przydać ukraińskiej federacji.

Reklama

Szewczenko, który aktualnie jest szefem ukraińskiej federacji, wyliczał powody, dla którego zatrudnił właśnie Malderę. – Nie był jedynym kandydatem, ale wybraliśmy go, bo zna naszych piłkarzy od dłuższego czasu. Nigdy nie zatracił kontaktów z Ukrainą. Obecnych zawodników kadry widział, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi i grali w kadrach konkretnych roczników. Zna się na naszej piłce i chce zrealizować swoje ambicje – powiedział.

Tym samym Ukraina postawiła na trenera z jednej strony bardzo doświadczonego, a z drugiej na… totalnego świeżaka, bo we Wrocławiu Maldera będzie debiutował w roli pierwszego szkoleniowca.

Reklama

Andrea Maldera: Słowo „sparing” byłoby brakiem szacunku dla Ukrainy i Polski

Włoch odpowiedział w sobotni wieczór na kilka pytań na konferencji przed meczem z Polską. Ukraińcy popołudniu trenowali jeszcze we Lwowie, a potem odbyli krótki lot samolotem i pojawili się w stolicy Dolnego Śląska.

– Nie jestem przejęty. To dla mnie powód do radości. Mam w sobie wielkie emocje, ale na pewno się nie stresuję. Wszystko idzie dobrze i cieszymy się, że trenowaliśmy na Ukrainie – powiedział

– Na pewno brak trzech punktów na szali to mała przewaga, żeby spokojnie zacząć obierać nowy kurs. Ale kadra to zawsze kadra, a wszystkie mecze mają wpływ na ranking. Nie chcę mówić, że czeka nas sparing, bo to byłby brak szacunku dla ukraińskiego narodu, zawodników, a także i dla Polski. Z mojego punktu widzenia to dobra szansa, ale reprezentacja to reprezentacja – zaznaczył Maldera.

Włoch nie wystawi w niedzielę ważnych zawodników, Rusłana Malinowskiego i Andrija Łunina. Pomocnik dopina formalności transferowe, bramkarz również nie dotarł na zgrupowanie na czas.

Reklama

Maldera będzie mógł  za to na pewno polegać na kibicach Ukrainy. Na mecz wyprzedane są niemal wszystkie bilety i nie ulega żadnym wątpliwościom, że wiele z nich nabyli Ukraińcy. – Od dawna byłem bardzo związany z Ukraińcami, a w ostatnich dniach jestem jeszcze bardziej. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć wiele żółto-niebieskich koszulek na stadionie. Z mojej strony dam z siebie wszystko. Nie wiem, czy to wystarczy, ale dam z siebie wszystko – odparł Włoch.

Na koniec skomplementował też Polskę. – To świetny zespół. Ze swoim obecnym trenerem rozegrali osiem meczów, z czego pięć wygrali, dwa zremisowali i tylko raz przegrali – zaznaczył.

Ale na pytanie, czy widziałby w swojej drużynie któregoś z polskich piłkarzy, odparł z uśmiechem: – Nie wskażę żadnego, bo przyniosłoby to pecha, ale Polska to dobra drużyna.

Biało-czerwoni podejmą Ukrainę we Wrocławiu w niedzielę, 31 maja o 17:30.

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama