W przypadku niektórych zawodników zastanawiamy się, co by było gdyby… Zdecydowanie jednym z takich graczy jest Neymar. Brazylijczyk zapowiadał się na giganta, który będzie w stanie dorównać osiągnięciami Leo Messiemu czy Cristiano Ronaldo. Jego kariera nie potoczyła się jednak zgodnie z oczekiwaniami, a teraz nie jest on już nawet najlepszym Brazylijczykiem. Stracił miano najlepszego strzelca spośród aktywnych piłkarzy w swoim kraju. Nowy rekord należy do zawodnika, który koszulkę Canarinhos po raz ostatni na dłużej niż 10 minut założył w 2016 roku!
Neymar stracił miano najlepszego. Padł nowy rekord
Neymar nie jest już najskuteczniejszym brazylijskim strzelcem spośród aktywnych graczy. Jego wynik pobił zawodnik, który dekadę temu ostatni raz zagrał w kadrze przez dłużej niż 10 minut. Mowa oczywiście o Hulku. Skrzydłowy świetnie spisuje się w lidze brazylijskiej w barwach Fluminense. W trwających rozgrywkach zdobył już 7 bramek i zaliczył aż 4 asysty. W ostatnim starciu przeciwko Corinthians popisał się nawet dubletem. To wszystko mimo problemów żołądkowych, z którymi Hulk zmagał się w przerwie. Jednak zrzucił z siebie niepotrzebny ciężar i w drugiej połowie dwa razy pokonał bramkarza rywali.
Łącznie Hulk ma na swoim koncie już 463 zdobyte gole. Przeskoczył tym samym Neymara, który plasuje się na drugim miejscu z wynikiem 459 trafień. Warto odnotować, że były gracz Barcelony aż 80 trafień zaliczył w narodowych barwach. Jeśli chodzi o nowego rekordzistę, on w kadrze ma zaledwie 49, ale nie goli, a występów.
A tymczasem trochę po cichu Hulk stał się najlepszym brazylijskim strzelcem spośród aktywnych piłkarzy. Napastnik Fluminense zdobył 463 gole w karierze (dziś dwa). Drugi Neymar ma 459 trafień. pic.twitter.com/9lylrYma8l
— Brazylijski futbol 🇧🇷🇵🇱 (@BrazyliaFutbol_) September 20, 2026
Nietypowa kariera
Hulk zdecydowanie prowadzi jedną z najciekawszych karier w historii futbolu. Chyba żaden inny zawodnik, który nie grał w żadnej topowej lidze ma tak rozpoznawalne nazwisko. No dobra, w jego przypadku to nawet nie nazwisko, a po prostu pseudonim. Hulk to bowiem tak naprawdę Givanildo Vieira de Souza. Pseudonim uzyskał w dzieciństwie od swojego ojca.
Gdy prześledzimy jego karierę, nie zobaczymy tak wielkich marek. Hulk w młodym wieku wyjechał z ojczyzny do Japonii. To właśnie w kraju kwitnącej wiśni jego kariera nabrała tempa. Po kilku latach spędzonych w Azji przeniósł się do FC Porto. Tam zachwycał portugalskich kibiców przez ponad cztery lata, aż w końcu grube pieniądze wyłożył na niego Zenit Petersburg. Rosjanie zapłacili za skrzydłowego 40 milionów euro. Tam też spisywał się znakomicie. Jednak, gdy poważnie do gry na rynku piłkarskim wkroczyły chińskie kluby, Hulk ponownie trafił do Azji.
Po chińskich wojażach Hulk zdecydował się na powrót do ojczyzny. W Brazylii gra już od ponad pięciu lat. Wciąż jest jednak tym samym Hulkiem. Mocny strzał z dystansu to nadal jego znak rozpoznawalny. Ponadto dalej jest świetnie zbudowany i nikt nie podważa jego pseudonimu.
VOMITOU EM CAMPO! 🤢🤢
Hulk passou mal durante o jogo contra o Corinthians, na Neo Química Arena, e vomitou na ida para o intervalo. Mesmo assim, o atacante voltou para o segundo tempo e terminou a partida com dois gols marcados. 😳
*Contém legenda automática.… pic.twitter.com/BlMouUyu2D
— sportv (@sportv) September 20, 2026
Fot. Newspix