Kasia pogrąża Lecha! Nowy punkt na liście kompromitacji

Mikołaj Duda

28 października 2026, 14:39 • 4 min czytania 81

Reklama
Kasia pogrąża Lecha! Nowy punkt na liście kompromitacji

Skąd my to znamy? Lech zawsze jak jedzie na niższe ligi w Pucharze Polski, to musi coś odwalić. Zmieniają się trenerzy, zawodnicy i wszystko inne w klubie. W Poznaniu uporali się z ligowym genem przegrywa, ale przy zmianie szyldu demony przeszłości zawsze się odezwą.

Reklama

Gdy wydaje się, że wszystko układa się pod to, by Lech w końcu przełamał ciągnącą się passę bez wygrania Pucharu Polski, gdy odpada Legia, kilka innych ekstraklasowych drużyn, to i tak wywraca się na w teorii najprostszej, ale dla niego najtrudniejszej przeszkodzie. Dalej gra pisząca piękną historię Siarka Tarnobrzeg i trzeba przyznać, że z przebiegu spotkania wygrała całkowicie zasłużenie.

Puchar Polski: Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań 1:0. Yannick Agnero włożył kij w szprychy

Jeśli ktoś spodziewał się, że Lecha w Tarnobrzegu czeka spacerek, to szybko przekonał się, że tak nie będzie. Siarka wyszła na mistrza Polski bez bojaźni, z zaangażowaniem i konkretnym planem podobnym do tego, który przyniósł sukces w spotkaniu z Zagłębiem. Gospodarze zamknęli środek pola i nie pozwalali rozkręcić się skrzydłowym.

Jedyną możliwością zespołu Nielsa Frederiksena było posyłanie wrzutek w pole karne, a z tymi defensorzy Siarki radzili sobie bez większych zarzutów. Pojedyncze próby strzałów z dystansu czy wdarcia się w szesnastkę w inny sposób efektów nie przynosiło.

Właściwie pod bramką młodego Tomasza Pytlaka na poważnie zakotłowało się raz. W samej końcówce pierwszych 45 minut głową piłkę strącił Leo Bengtsson, jednak bramkarz rywali popisał się nienagannym refleksem.

Reklama

Gdy wydawało się, że Lechowi mało problemów, to dosłownie na kilka chwil przed zejściem na przerwę kolejny swojemu zespołowi dołożył Yannick Agnero. Po drugiej żółtej kartce, której całkowicie dało się uniknąć wyleciał z boiska. A dodajmy, że pierwszą otrzymał… za kopnięcie rywala przy próbie oddania strzału. Najłagodniej mówiąc, tarnobrzeska ziemia specjalnie mu się nie przysłużyła.

Za to w drugą stronę to i owszem. Iworyjczyk opuszczał plac gry przy takiej radości lokalnych fanów, że czasami jest mniejsza radość po jego strzelonych golach (chociaż specjalnie wiele takich sytuacji nie było). W tym momencie piłkarze Sławomira Majaka naprawdę uwierzyli, że wszystko układa się pod nich.

Do tej pory dość nieśmiało wychodzili z atakami na bramkę Mateusza Pruchniewskiego, a po czerwonej kartce od razu zrobiło się groźnie. Po wrzutce z rzutu rożnego piłka wpadła prosto w ręce bramkarza mistrza Polski. To była jednak zapowiedź tego, że po przerwie będzie musiał bardziej i częściej się wysilać.

Siarka Tarnobrzeg dopięła swego. Wygrała całkowicie zasłużenie

Siarka cierpliwie czekała, jakby wiedziała, że w końcu przyjdzie ta jedna sytuacja, którą trzeba będzie zamienić na gola. Podopieczni Sławomira Majaka kompletnie zneutralizowali ofensywę Lecha. Ciężko powiedzieć, że trwała jakaś nawałnica i bramkarz gospodarzy musiał się uwijać. Nie. Poza sporadycznymi sytuacjami wszystko załatwiali za niego koledzy z defensywy.

Reklama

Rzeczywiście ta okazja się pojawiła. Siarka była niezwykle groźna przy stałych fragmentach i to przyniosło efekty. Arkadiusz Kasia odnalazł się w polu karnym i swoim strzałem głową sprawił, że cały Tarnobrzeg odleciał w powietrze. Nastąpił ciężki do opisania szał radości. Na stadionie w Tarnobrzegu już nie było jednej okazji, która mogłaby wątpić, że sprawienie sensacji jest możliwa.

Niels Frederiksen posłał do boju swoje najcięższe działa. Na murawie zameldowali się Pablo Rodriguez, Patrik Walemark oraz Michał Gurgul. Tylko prawdę mówiąc to na niewiele się zdało. Właściwie na nic. Obrona trzecioligowca działała tak dobrze, że nawet zawodnicy na co dzień kręcący defensorami w Ekstraklasie nie byli w stanie nic zdziałać.

Poza jednym uderzeniem Gustava Berggrena 17-letni Tomasz Pytlak nie musiał się specjalnie wysilać. Mogliby tak jeszcze grać dobrych kilka godzin, a Lech i tak nie znalazłby sposobu na znacznie niżej notowanego rywala.

No coż Lechu, może za rok, może za pięć albo i dziesięć. W lidze dominujesz, ale gdy zmienia się szyld na Puchar Polski, to ty jesteś tym pokonanym.

Reklama

Puchar Polski: Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Arkadiusz Kasia 64′

Fot. Newspix

81 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama