Fabregas porównany do legendy futbolu. Piękne słowa

Marcin Ziółkowski

11 września 2026, 15:34 • 3 min czytania 1

Reklama
Fabregas porównany do legendy futbolu. Piękne słowa

Cesc Fabregas i jego rola w piłkarskim projekcie Como 1907 jest niebagatelna. Mało kto spodziewał się, że po otrzymaniu szansy w małym włoskim klubie z historią gry w Serie A, tak szybko rozwinie się kariera byłego znakomitego zawodnika. Hiszpan zapisał kolejny piękny rozdział w swojej pierwszej pracy w seniorskim futbolu, wygrywając mecz Ligi Mistrzów. Jeden z jego szefów porównał go do wielkiego Johana Cruyffa.

Reklama

Fabregas w Como jak Cruyff w Barcelonie

Hiszpan, który grał w Arsenalu, Barcelonie czy Chelsea odgrywa kluczową rolę w projekcie Como. Zespół z Lombardii jeszcze w sezonie 2023/24 występował w Serie B. Na ponowny występ w elicie czekał 21 lat. Drugi sezon po powrocie do Serie A to czwarte miejsce w lidze i półfinał Coppa Italia. Fabregas praktycznie z miejsca wpisał się do historii klubu. W debiucie w Lidze Mistrzów na odnowionym Stadio Giuseppe Sinigaglia jego podopieczni ograli RB Lipsk aż 4:1.

Przed meczem z Niemcami, dyrektor generalny Mirwan Suwarso w rozmowie dla hiszpańskiej telewizji Movistar porównał Fabregasa do wielkiej futbolowej legendy. To dużej wagi komplement.

Cesc prawdopodobnie jest dla nas tym, kim dla Barcelony był Johan Cruyff. Wierzę, że uda nam się osiągnąć jeszcze więcej. Nauczył nas marzyć, że wszystko jest możliwe, jeśli wkładasz w to odpowiednio dużo pracy.

Reklama

To wielkie słowa, zważywszy, że to właśnie dzięki obecności wielkiego Johana w Katalonii doszło w klubie do wielu zmian. Postawiono na bardzo ofensywny futbol, skupiono się na pracy z młodzieżą w akademii. Od lat klub czerpie z tego plony i piłkarze lgną do tego, aby zagrać dla klubu z Camp Nou. Jego rola w rozwoju Barcelony była nieoceniona, a jest też absolutnie niepodważalna.

Podobnie zdaniem Suwarso jest w Como z racji na Fabregasa. Tutaj młodzi mogą wypłynąć na szerokie wody, nauczyć się taktycznej ogłady i przede wszystkim – pograć w drużynie, która jest nastawiona ofensywnie, chce grać piłką.

Oto, co po usłyszeniu tych słów powiedział Cesc Fabregas.

Reklama

– Bardzo mi miło, naprawdę. Zadzwonił do mnie kilka godzin temu i podziękował. Wie, że zrobiliśmy coś historycznego. To było bardzo miłe, ale dopiero dziś, kiedy zobaczył te wszystkie tłumy, zapotrzebowanie na bilety itd. to naprawdę do niego dotarło. Cóż, jak powiedziałem, wciąż jesteśmy bardzo młodym klubem, podejmujemy kroki zbyt pochopnie, ponieważ jesteśmy tutaj, myśląc, ze będziemy tu za pięć czy sześć lat. Wszystko dzieje się znacznie szybciej normalnie, ale do wszystkiego trzeba się dostosować.

– Jestem marzycielem. Udało mi się zrobić karierę piłkarską że, tak mi się wydaje, moją siłą było nastawienie na ciągłe doskonalenie siebie. Byłem wolnym piłkarzem, ale zwinnym. Miałem talent do podań, ostatniego podania i niewiele więcej. To właśnie staram się wnieść jako trener wobec tych chłopaków. Jesteśmy jedną z najmłodszych drużyn w Europie, z chłopakami którzy zaczynają swoje kariery w Europie. Staram się wnieść moje doświadczenie i wartosci w klubie. Mam nadzieję, że będziemy dalej się dobrze rozwijać.

Choć Fabregas emanował tu odrobinę skromnością, naprawdę trudno mieć coś do zarzucenia. Como mające najbogatszych właścicieli klubu w Serie A praktycznie nie myli się na rynku transferowym. Wielu piłkarzy to popularni zawodnicy młodego pokolenia (zwani czasem wonderkidami). Nico Paz, Assane Diao, Martin Baturina czy Jacobo Ramon to tylko kilku młodzieńców, którzy już na tym etapie prezentują bardzo wysoki poziom, a będą jeszcze lepsi.

Reklama

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama