Bodo walczyło, ale drużyna z Olise w składzie Musiala wygrać

Kacper Korpak

10 września 2026, 23:38 • 4 min czytania 2

Reklama
Bodo walczyło, ale drużyna z Olise w składzie Musiala wygrać

W pierwszej kolejce Ligi Mistrzów na Allianz Arenę przyjechało Bodo/Glimt. Norweski zespół dzielnie walczył w Monachium, ale na końcu to Bayern dopiął swego i pewnie pokonał drużynę gości. Do podstawowego składu Bawarczyków wrócił Jamal Musiala, który ostatnio zmagał się z chorobą, która uniemożliwiała mu granie w piłkę. Musiala wrócił i od razu zapisał się na liście strzelców. Ponadto oprócz niego do formy z najlepszych lat wraca Alphonso Davies, a Michael Olise… po prostu jest sobą.

Reklama

Bodo/Glimt dzielnie walczyło w pierwszej połowie

Gdy przyjeżdżasz na Allianz Arenę, nie możesz spodziewać się, że będzie to dla ciebie przyjemny wyjazd. No chyba, że wpadłeś tylko na zwiedzanie stadionu. Piłkarze Bodo/Glimt nie mieli jednak w planach zwiedzania bawarskiej areny. Norwegowie zapewne chcieli po prostu stracić jak najmniejszą liczbę bramek. Bo ciężko myśleć o czystym koncie, gdy naprzeciwko ciebie pojawia się tercet Olise – Diaz – Kane.

Plan Bodo się jednak początkowo sprawdzał. Głęboka defensywa i odpowiednie ustawienie drużyny nie pozwoliło Bayernowi rozwinąć skrzydeł w pierwszej połowie. Zaobserwowaliśmy bowiem tylko kilka zagrożeń dla bramki strzeżonej przez Nikitę Haikina. Było uderzenie Kimmicha wprost w słupek i dobitka Pavlovicia, która trafiła idealnie w… głowę Harry’ego Kane. Piłka ciągle szuka Anglika w polu karnym, ale tym razem nie pomógł, a przeszkodził swoim kolegom. Był też kolejny strzał Kimmicha, który tym razem powstrzymał na linii rosyjski golkiper. Swoich sił próbował też Jamal Musiala, ale po pięknym tańcu w polu karnym, partnerkę, którą w tym przypadku była piłka, posłał wprost w ręce Haikina.

Rosjanin przeczuwał jednak, że siła Bayernu wzrasta i na drugą połowę już nie wyszedł. Tak naprawdę, to trzymał się za pachwinę, ale sami przyznacie, że opuścił murawę w idealnym momencie. Po przerwie rozpoczęło się bowiem prawdziwe granie maszyny Kompany’ego.

Reklama

Musiala tańczy, Davies wraca, a Olise jest sobą

Druga połowa rozpoczęła się od kombinacyjnej akcji Bayernu zakończonej bramką Musiali. Było to trafienie numer 900 w historii europejskich występów Bayernu. Gdy Niemiec ciągle mdlał podczas sparingów, można było obawiać się o jego dyspozycję. Jednak teraz wszystko z jego zdrowiem wydaje się być w porządku, a my oglądamy magika futbolu w świetnym wydaniu.

Reklama

W wersji premium od początku sezonu podziwiamy też Alphonso Daviesa. Kanadyjczyk zaczyna nawiązywać swoją grą do formy sprzed kilku lat, kiedy był zdecydowanie najlepszym bocznym obrońcą na świecie. Tym razem oprócz tego, że był wszędzie i podczas sprintów „połykał” wszystkich, zdobył fantastyczną bramkę.


Bramka Kanadyjczyka miano najpiękniejszej w tym meczu miała tylko przez chwilę. Bo pewien Francuz przypomniał sobie, że nie ma jeszcze trafienia w tym meczu.

Reklama


Zanim jednak, w Bawarii wylało się piwo niejednemu kibicowi, który chwycił się za głowę po bombie Daviesa bądź Olise, do bramki trafił Harry Kane. Natomiast trafienia Anglika w zasadzie nie trzeba odnotowywać, bo jest to tak naprawdę pewne wydarzenie w każdym starciu ekipy z Monachium.

Raz, dwa, trzy, cztery? Bayern mówi mało!

Bayern Monachium nie jest jednak drużyną znaną z odpuszczania. Tak jak w inauguracyjnym meczu Bundesligi ze Stuttgartem walczyli do końca, aby rywal wyjechał z Bawarii z jak największą liczbą straconych goli. Najpierw Olise był faulowany tuż przed polem karnym, a czerwień otrzymał Ordin Luras Bjortuft, a później Michael strzelił swoją drugą bramkę tego wieczoru. No fantastycznie gra gość, nie ma co zakłamywać rzeczywistości. Myślę, że znalazłoby się wielu chętnych, którzy oddaliby własną nerkę, tylko po to, żeby Francuz grał w ich zespole.

Reklama

Bayern zanotował więc kolejne zwycięstwo, a dodatkowo Manuel Neuer pobił kolejny rekord. Dla golkipera jest to bowiem 18. sezon w Lidze Mistrzów. Wśród Niemców nie ma więc sobie równych. Prawdziwa legenda.

Bayern Monachium – Bodo/Glimt 5:0 (0:0)

  • 1:0 – Musiala 47′
  • 2:0 – Kane 61′
  • 3:0 – Davies 77′
  • 4:0 – Olise 83′
  • 5:0 – Olise 90’+2

 

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama