Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Mikołaj Duda

29 sierpnia 2026, 00:06 • 2 min czytania 0

Reklama
Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Legia długo przegrywała 0:1 ze Śląskiem Wrocław, lecz w samej końcówce, dzięki bramce Rafała Adamskiego zdołała doprowadzić do wyrównania. Dokładnie ta sama sztuka udała się PSG. Dodajmy, że piłkarze z Paryża mieli do wykonania jeszcze trudniejsze zadanie. Musieli odrabiać nie jedno, a dwubramkową stratę. Skoro już jesteśmy w klimatach Legii, zespół Luisa Enrique miał tego wieczoru swojego Josue.

Reklama

Wiele wskazywało na to, że PSG przegra swój pierwszy ligowy mecz w sezonie. W wyjazdowym spotkaniu z Lille to rywale za sprawą Hakona Arnara Haraldssona już po mniej więcej 20 minutach rywalizacji objęli prowadzenie, a tuż przed końcem jeszcze je podwyższył Dilane Bakwa. Piłkarze z Paryża jednak nie dali za wygraną. Marek Papszun mógłby być dumny!

Spektakularny powrót PSG! Dwa gole w końcówce dały remis w ligowym hicie

Piłkarze Luisa Enrique najwyraźniej wyszli z założenia, że lepiej późno niż wcale i w pościg rzucili się dopiero w doliczonym czasie. Bohaterem triumfatora ostatniej edycji Ligi Mistrzów został Vitinha, który popisał się techniką niczym jego nieco starszy rodak – Josue – doskonale pamiętany z występów przy Łazienkowskiej.

Reklama

Zaczął od naprawdę fenomenalnego uderzenia w samo okienko bramki Lille, przy którym bramkarz rywala nie miał najmniejszych szans. Na tym się jednak nie skończyły popisy portugalskiego pomocnika i w dosłownie ostatniej akcji przed końcowym gwizdkiem arbitra znów pokazał, że umiejętności ma na niezwykle wysokim poziomie.

Vitinha praktycznie z miejsca posłał idealnie wymierzone dośrodkowanie prosto na głowę Marquinhosa, który wręcz nie mógł nie skorzystać z takiego zagrania i pewnie umieścił piłkę w siatce.

Reklama

Co ciekawe, dla PSG był to drugi mecz ligowy w tym sezonie i drugi, który potoczył się według dokładnie tego samego scenariusza. Tydzień wcześniej podopieczni Luisa Enrique zremisowali z Rennes 2:2 i także wtedy musieli odwracać wynik z 0:2. Tyle że wtedy ta sztuka udała im się nieco wcześniej, a autorem obu trafień był sprowadzony z Barcelony Ferran Torres.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mikołaj Duda
2
„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Ligue 1

Reklama
Ligue 1

Leśnodorski o Sebastianie Szymańskim: „Wydawało mi się, że będzie polskim Kante”

Kacper Korpak
16
Leśnodorski o Sebastianie Szymańskim: „Wydawało mi się, że będzie polskim Kante”
Ligue 1

Wielki talent o krok od Manchesteru City. Wyczekiwany następca Rodriego

Braian Wilma
0
Wielki talent o krok od Manchesteru City. Wyczekiwany następca Rodriego