Siatkarze rozpoczęli Memoriał Wagnera. Pięć setów na start

Sebastian Warzecha

28 sierpnia 2026, 23:28 • 3 min czytania 0

Reklama
Siatkarze rozpoczęli Memoriał Wagnera. Pięć setów na start

Tradycyjnie już przed imprezą docelową w danym sezonie polscy siatkarze zmierzają do Krakowa, by tam rozegrać Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. W tym roku w imprezie udział biorą też siatkarze Francji, USA i Słowenii. I to od meczu z tymi ostatnimi rozpoczęli Polacy rywalizację. Rozpoczęli zwycięsko, ale po trudnym boju.

Reklama

Polscy siatkarze wygrali na start Memoriału Wagnera

Polscy siatkarze nigdy nie są w wybitnej dyspozycji na Memoriale, a przynajmniej nie za „panowania” w kadrze Nikoli Grbicia. W krakowskiej imprezie Biało-Czerwoni grają bowiem tuż po zejściu z wysokich obciążeń treningowych i traktują ten turniej tak, jak traktować się go powinno – jako przetarcie. Stąd więc można spodziewać się, że będą mieli większe niż zazwyczaj kłopoty. Natomiast jest to też okazja do sprawdzenia się dla wielu zawodników i przetestowania konkretnych zestawień na parkiecie.

A klasa rywali w tym pomaga, bo w Krakowie zawsze już zjawiają się najlepsze reprezentacje świata.

W efekcie fani oglądają dobrą siatkówkę. Choć dziś szybko sam mecz zszedł na drugi plan – już na początku pierwszego seta Bartłomiej Lemański nadepnął przy siatce na stopę jednego z rywali i podkręcił kostkę. Nasz środkowy musiał zejść z boiska, a koledzy z kadry ewidentnie się o jego zdrowie niepokoili. Jak na razie nie wiemy zresztą, co Lemańskiemu konkretnie dolega – pozostaje jedynie trzymać kciuki, by nie było to nic na tyle poważnego, żeby wyeliminować go z rywalizacji w mistrzostwach Europy.

Reklama

Tym bardziej, że akurat pozycja środkowego jest w polskiej kadrze aktualnie newralgiczna. W sezonie reprezentacyjnym nie występuje Norbert Hubert, który podjął taką decyzję jeszcze przed jego rozpoczęciem. Przez problemy zdrowotne też na starcie okresu kadrowego wyleciał Mateusz Bieniek, a w trakcie Ligi Narodów – Jakub Kochanowski. W tej sytuacji podstawowymi środkowymi u Grbicia stali się właśnie Lemański i Szymon Jakubiszak. Możliwe jednak, że na mistrzostwa Europy trzeba będzie temu drugiemu znaleźć innego partnera do zmian.

Być może będzie nim Jakub Nowak, który dziś wszedł na parkiet w miejsce Lemańskiego. Polacy na nim zaczęli niedługo potem odrabiać straty z początku meczu. Set stał się wyrównany, Biało-Czerwoni odskoczyli jednak w końcówce. Ba, Polacy wygrali ją 25:22… ale tylko przez moment, bo sędzia zmienił pierwotną decyzję. Słoweńcy nakręceni tym wydarzeniem zablokowali chwilę później Leona, wyrównali stan rywalizacji na po 24, ale dwa kolejne punkty zdobyli Biało-Czerwoni. A seta zamknął zablokowany chwilę wcześniej Leon. Asem.

W drugim secie Polacy grali jednak o wiele słabiej. Słoweńcy dobrze zagrywali, regularnie atakując tym elementem Leona. To przynosiło skutek, tym większy, że nieco zacięliśmy się w ataku. Słoweńcy wygrali więc seta dość gładko. Trzeciego jednak – w jeszcze lepszym stylu – zgarnęli Polacy. Już na starcie wypracowali sobie prowadzenie 4:0, a świetnie zagrywał Kamil Semeniuk. Grbić korzystał z tej przewagi, by dać szansę wielu zawodnikom, którzy wcześniej siedzieli w kwadracie rezerwowych. Ci nie zawiedli, Biało-Czerwoni wygrali seta do 19.

Reklama

W kolejnej partii sytuacja znów się odwróciła, może po prostu przez to, że Polakom zabrakło nieco pary. Powalczyli co prawda, głównie za sprawą Jakuba Majchrzaka, który przy stanie 21:24 posłał dwa asy… ale po przerwie na żądanie trenera Słoweńców trzecią zagrywkę zepsuł. I tym samym to rywale wygrali seta. Nie udało im się tego jednak dokonać w tie-breaku, bo w nim Polacy wygrali dość pewnie, a zrobili to głównie rezerwowi, ze świeższymi nogami niż ich koledzy z pierwszej szóstki.

Tak więc: jest wygrana, udało się też przetestować wielu zawodników. Humory Nikoli Grbiciowi i fanom popsuł jedynie uraz Lemańskiego. Jak bardzo – przekonamy się po badaniach środkowego.

Reklama

Polska – Słowenia 3:2 (26:24, 21:25, 25:19, 23:25, 15:11)

Fot. Newspix

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Mikołaj Duda
0
Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie
Ekstraklasa

„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mikołaj Duda
2
„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Inne sporty

Reklama