Borja Iglesias dał się poznać jako charyzmatyczny gość, który nie owija w bawełnę. Napastnik reprezentacji Hiszpanii wprost powiedział, co myśli o spotkaniu z Donaldem Trumpem w trakcie ceremonii wręczenia medali.
Iglesias w rozmowie z magazynem Panenka został zapytany, jak zapatruje się na perspektywę spotkania z prezydentem USA, który będzie przewodził ceremonii dekoracji. Nieprzypadkowo. Snajper Celty Vigo otwarcie wypowiada się bowiem na tematy społeczno-polityczne, takie jak prawa społeczności LGBT. Jego poglądy, delikatnie rzecz ujmując, nie pokrywają się z przekonaniami prawicowego Donalda Trumpa.
– No tak, cóż… nie chciałbym trafić do więzienia! Myślałem o tym, nawet sobie to wyobrażałem. Mam nadzieję, że uścisnę mu dłoń, kiedy wszyscy będziemy bardzo szczęśliwi, i że to wszystko skończy się bardzo szybko, żebym mógł o tym zapomnieć – przyznał wprost Iglesias.
Borja Iglesias on meeting Trump at the World Cup final:
He said he hopes Spain have won, everyone’s happy, the greeting is over as quickly as possible, and then he can forget about it.
Following protocol while making his stance clear. Football needs more figures like him. pic.twitter.com/q31VaIBdZY
— Leyla Hamed (@leylahamed) July 17, 2026
Hiszpan wprost o przywitaniu z Trumpem: Nie chcę pójść siedzieć!
– Ludzie znają moje poglądy, chciałbym zrobić wiele rzeczy, ale rzeczywistość jest taka, że choć niektórzy myślą, iż jestem wszechmogący, nie mam aż takiej władzy, by mierzyć się z pewnymi tematami – dodał Hiszpan.
Z przymrużeniem oka trzeba przyznać, że gdyby Iglesias nie zdecydował się na podanie ręki Trumpowi, byłaby to jego najbardziej spektakularna akcja podczas tegorocznego mundialu. Najbardziej, ponieważ jak dotąd rozegrał tylko minutę w meczu z Portugalią, a pozostałe spotkania przesiedział na ławce rezerwowych.
Iglesiasowi nie chodzi jednak po głowie wywołanie skandalu dyplomatycznego i trzeźwo patrzy na rzeczywistość. – Nie uważam, żeby finał mistrzostw świata był odpowiednim momentem na prowokowanie kontrowersji – podsumował.
Weź tu jednak nie szanuj gościa za szczerość. Wiadomo, że najchętniej omijałby Trumpa szerokim łukiem, ale jednocześnie ma na tyle oleju w głowie, żeby nie robić z finału mistrzostw świata areny do politycznych manifestacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix