Fenomen Francji i Paryża. Skąd pochodzą uczestnicy mundialu?

Szymon Janczyk

11 lipca 2026, 09:17 • 13 min czytania 14

Reklama
Fenomen Francji i Paryża. Skąd pochodzą uczestnicy mundialu?

O Francuzach zwykło się mówić, że mogliby wystawić na mundialu dwa składy i oba mogłyby się spotkać w finale. Zaplecze piłkarskie nad Sekwaną jest jednak na tyle szerokie, że… dwie pełne kadry na mistrzostwa świata mógłby wystawić sam Paryż. Gdy na turnieju oglądamy 99 piłkarzy urodzonych we Francji i 54 pochodzących z paryskiego Ile-de-France, nie może być wątpliwości, kto rządzi światem.

Reklama

***

Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.

***

Ćwierćfinałowe spotkanie Francja — Maroko to idealny punkt wyjścia do rozmowy o wielonarodowościowym, różnorodnym mundialu. Marokańczycy zostali pierwszym w historii mistrzostw świata zespołem, który wystawił na boisku jedenastu gości urodzonych poza krajem, który reprezentują. Sześciu z powołanych przez Mohameda Ouahbiego zawodników urodziło się we Francji, co odróżnia ich od selekcjonera, który akurat przyszedł na świat w Belgii.

Reklama

Francuska kolonia w kadrze Maroka jest jednak na tyle skromna, że na tle afrykańskich drużyn nie łapie się nawet na podium. Więcej urodzonych nad Sekwaną zawodników mają w szeregach drużyny Algierii (13), Demokratycznej Republiki Konga (11), Senegalu (10) i nawet Wybrzeża Kości Słoniowej (9). Dwucyfrówkę (12) wykręciło także Haiti, które prowadzi Francuz Sebastien Migne.

O francuskim mundialu pisałem już gdy o puchar świata rywalizowano w Katarze. Wówczas piętnaście zespołów miało w kadrze piłkarza urodzonego w tym kraju. Łącznie trzydziestu siedmiu z nich broniło barw narodowych innych niż ojczyste. Powiększenie formatu mundialu sprawiło, że statystyki poszybowały w górę.

W trzynastu reprezentacjach znajdziemy łącznie 99 piłkarzy z Francji. 76 z nich nie gra dla Les Bleus. Co więcej: 54 przyszło na świat w  obrębie Paryża i Ile-de-France, co stanowi niemal dwukrotny wzrost w porównaniu z 28 takimi przypadkami z poprzedniego turnieju.

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026. 99 piłkarzy urodziło się we Francji, 54 w Paryżu. To piłkarska potęga

Doskonale pamiętam, co o paryskim regionie talentów mówił mi Piotr Wojtyna, doświadczony trener młodzieży, który pracował w klubach ze stolicy Francji. Z mundialem sporo go zresztą łączy: z wieku nastoletniego świetnie kojarzy N’Golo Kante czy Elye Wahiego.

Morze talentów? Niewątpliwie. U nas, u osiemnastolatków jest osiem poziomów, w piłce seniorskiej jest bodaj trzynaście lig. To jest niesamowita masa, w której ciężko się przebić, ale jednocześnie jest też duży wybór. Nie jest tajemnicą, że tutejszy futbol jest oparty na imigracji, nie jest to też pejoratywne, bo dzięki temu młodzież rozwija się też jeśli chodzi o wychowanie. W mojej drużynie 18-latków 60-70% chłopaków pochodzi z imigracji, w całej amatorskiej piłce we Francji jest to 90%.

I dalej:

– W regionie paryskim klubów, które nieźle szkolą, jest pięćdziesiąt. To są kluby zupełnie anonimowe dla polskiego kibica, a z nich co roku wychodzi jeden, dwóch zawodników, którzy idą wyżej. Jakość jest ilością, to robi różnicę. W jednym klubie skautuje się 10-20 chłopaków, a nie jednego czy dwóch. Futbol masowy we Francji jest na takim poziomie, że aż mi się łamie serce, ile tu jest marnotrawstwa, jacy chłopcy w młodym wieku kończą grać w piłkę.

Reklama

Mistrzostwa wewnątrzfrancuskie. Jak Paryż i Francja stały się fabryką talentów

Według szacunków „New York Times” w obrębie Paryża znajdziemy blisko ćwierć miliona zarejestrowanych piłkarzy. Arsene Wenger stwierdził, że Ile-de-France produkuje tyle talentów, ile Azja, Afryka i Ameryka Północna razem wzięte. Nie chcę się powtarzać, chcę tylko podkreślić skalę zjawiska. Blisko trzystu zawodników na tegorocznym turnieju urodziło się w innym kraju niż ten, który reprezentują i co czwarty z nich przyszedł na świat nad Sekwaną.

Francuzi nazywają takie przypadki binationaux.

Mundial 2026. Cztery duety braci w różnych kadrach i piłkarze, który strzelali przeciwko ojczyźnie

Czasy się zmieniają, pędzą jak szalone. To nie tak, że sto lat temu reprezentacje kraju tworzyli tylko i wyłącznie „rodowici” obywatele danego kraju. Pierwszy Anglik na mundialu grał dla Stanów Zjednoczonych. Włoscy oriundi urodzili się w Ameryce Południowej, ale zdobywali medale dla drużyny z Europy (Luis Monti ma srebro z Argentyną i złoto z Włochami). Gdy bracia Kevin-Prince oraz Jerome Boateng stanęli naprzeciw siebie na mundialu w 2010 roku, mówiliśmy o historycznym, kuriozalnym wydarzeniu.

Reklama

Tyle że teraz takie historie serwuje nam w zasadzie każdy turniej. Boatengowie przez lata stanowili wyjątek, tymczasem na tegorocznym mundialu mamy cztery takie przypadki, w tym dwa w samej kadrze Ghany!

  • Desire Doue (Francja) i Guela Doue (Wybrzeże Kości Słoniowej),
  • Nico Williams (Hiszpania) i Inaki Williams (Ghana),
  • John Souttar (Szkocja) i Harry Souttar (Australia),
  • Brian Brobbey (Holandia) i Derrick Luckassen (Ghana).

Skoro o braciach, to ciekawym przypadkiem jest przecież Rani Khedira, reprezentant Tunezji, którego brat – Sami – wygrał mistrzostwa świata z Niemcami. Przy rodzinnym stole Zidane’ów zajdzie podobna sytuacja: zwycięzca mundialu z Francją, Zinedine, siądzie obok reprezentanta Algierii – Luki.

W Katarze Breel Embolo został pierwszym w historii piłkarzem, który strzelił bramkę, grając przeciwko reprezentacji kraju, w którym się urodził. Trafił do siatki w meczu Szwajcarii z Kamerunem. Mundial za Oceanem przyniósł nam jednak gole Ibrahima Mbaye w meczu Senegalu z Francją (Mbaye przyszedł na świat w Ile-de-France) czy dwa trafienia Yasina Ayariego w meczu Szwecja – Tunezja (Ayari urodził się w Solnie, na obrzeżach Sztokholmu).

Drugi przypadek był o tyle ciekawy, że Ayari… nie celebrował swojej bramki. Zupełnie jak piłkarze, którzy wpisują się na listę strzelców w starciach z dawnym klubem. Embolo zresztą też nie skakał z radości, potem natomiast pokrętnie tłumaczył dziennikarzom, że w sumie to się cieszy, ale jednak nie do końca.

Reklama
Yasin Ayari nie świętuje gola z Tunezją

Po drugim golu Yasim Ayari nie był już tak powściągliwy…

Urodzeni w obozie uchodźców, przypadkowy Amerykanin i zmiana kadry po sześciu meczach

Na każdy przypadek trzeba oczywiście spojrzeć oddzielnie. Inaczej wygląda rekrutacja w wykonaniu Kataru, który ściągał do ligi 20-letnich piłkarzy i robił z nich reprezentantów kraju. W najlepszym przypadku, bo i starsi, bardziej utalentowani Brazylijczycy czy Portugalczycy otrzymywali obywatelstwo, żeby zostać częścią drużyny narodowej. Czasami nawet im za to płacono. Inaczej natomiast wygląda nakłanianie do gry w narodowych barwach członków diaspory, dzieci imigrantów.

Są też przykłady absolutnie ekstremalne – Australijczycy zabrali na turniej trzech chłopaków, którzy urodzili się w obozie dla uchodźców i po latach wyemigrowali do tego kraju z rodziną. Awer Mabil urodził się w Kenii, Mo Toure w Gwinei, Nestory Irankunda w Tanzanii. Pojedyncze historie tego typu zdarzają się i w innych zespołach: w obozie dla uchodźców urodził się Alphonso Davies.

Reklama

Takie decyzje są zupełnie naturalne. Po pierwsze: wspomnianych zawodników nic nie łączy z krajem, w którym się urodzili. Byli tam, bo uciekali z ojczyzny rodziców – z którą też ciężko czuć emocjonalny związek w obliczu tego, co spotkało tam ich rodzinę – więc nie mieli wpływu na ten wybór. Kraj, do którego ostatecznie trafili, dał im wszystko. Tam się wychowali, skończyli szkołę, zaczynali karierę, więc chcą mu się odwdzięczyć.

Na mundialu są jednak i tacy, którzy wybrali odwrotnie. Folarin Balogun urodził się w USA tylko dlatego, że jego ciężarnej matki nie wpuszczono na pokład samolotu do Wielkiej Brytanii. Całe życie spędził w Anglii, do której wróciła zaraz po porodzie. Nabyty poprzez narodziny na amerykańskiej ziemi paszport otworzył mu jednak furtkę do gry dla tej kadry, więc gdy Anglia zwlekała z powołaniem, zaakceptował powołanie do reprezentacji USA.

Balogun należy do licznej grupy zawodników, która skorzystała z luzowania zasad przez FIFA. Lobbowały za tym kadry afrykańskie, głównie Algieria. Na początku XXI wieku prawnie niemożliwe były oglądane teraz roszady – reprezentanci młodzieżówek zmieniający kadrę to jedno, nawet na mistrzostwach świata znajdziemy przypadki piłkarzy po debiucie w seniorskiej kadrze, którzy po czasie zmienili zdanie. Riechedly Bazoer na mundialu wyrównał wynik występów dla „starej” i „nowej” reprezentacji – dla Holandii i Curacao zagrał po sześć razy.

Jednym z bardziej kuriozalnych przypadków jest jednak Owen Goodman, urodzony w Londynie rezerwowy bramkarz Kanady, który był tak zdeterminowany do zmiany przynależności narodowej, że… zatrudnił prawników, którzy pomogli mu zdobyć kanadyjski paszport i powołanie na mundial.

Reklama

Francja straciła wielki talent. Ayyoub Bouaddi wybrał Maroko. „Drugiego takiego nie ma”

Francuzom tych mechanizmów tłumaczyć nie trzeba, bo takich historii mają na pęczki. Elie Youan, nowy nabytek Wisły Kraków, grał we francuskiej młodzieżówce z Yehvannem Dioufem, Evanem Ndicką i Albanem Lafontem. Każdy z nich pojechał na mistrzostwa świata, tyle że z innym zespołem — Senegalem lub Wybrzeżem Kości Słoniowej. Francuzów to ani ziębi, ani parzy, przynajmniej dopóki nie wpływa to na pulę talentów dostępnych dla Didiera Deschampsa.

Tymczasem zaczyna wpływać, bo grę dla drużyny narodowej kraju swoich przodków wybierają nawet ci, którzy byliby na tyle dobrzy, żeby reprezentować Francję. Wzorowy przykład to Ayyoub Bouaddi, genialny osiemnastolatek, który szlifował umiejętności w słynnym Clairefontaine, razem z topowymi talentami znad Sekwany. W marcu, na trzy miesiące przed turniejem, był nawet kapitanem kadry Francji U-21!

Ayyoub Bouaddi w kadrze Francji U-21

Marzec. Ayyoub Bouaddi, dumny kapitan Trójkolorowych.

Reklama

Nad jego stratą na łamach ubolewał Hubert Founier, dyrektor techniczny francuskiej federacji.

Jest talentem, który śledzimy od lat. W jego grupie wiekowej nie ma drugiego takiego. To znacząca strata, ale to jego wybór. Przeszedł przez wszystkie procesy selekcji, był na szerokiej liście pod kątem mundialu, ale nie mogliśmy mu zaoferować powołania na mistrzostwa świata. Wolał pojechać na nie z Marokiem – tłumaczył w rozmowie z The Athletic.

Bouaddi pokazał, że Francja nie jest nietykalna. Może stracić nawet najlepszego zawodnika w roczniku. To sygnał, który powinien niepokoić, bo gdy podobne pstryczki otrzymali Holendrzy, ruszyło domino, które pomogło Marokańczykom zrekrutować kadrę, która dotarła do półfinału poprzedniego mundialu. Maroko aktywnie namawia takich zawodników, odwiedza ich rodziny, przekonuje i coraz częściej wygrywa. Founier zwraca uwagę właśnie na ten argument: to rodzina często ma kluczowy wpływ na decyzję.

Reklama
Ayyoub Bouaddi w meczu Maroko - Francja

Lipiec. Ayyoub Bouaddi przeciwko Francji w barwach Maroka.

Potwierdzają to badacze z oksfordzkiego COMPAS, dr Myriam Cherti mówił BBC, że „drużyna narodowa to nie jest już tylko odzwierciedlenie populacji w granicach kraju, bo odzwierciedla też migracje, historię i globalną mobilność”. Potwierdzają to też dowody anegdotyczne. Esmir Bajraktarević długo optował za reprezentowaniem USA, lecz ostatecznie postawił na Bośnię i Hercegowinę. Mało tego: stwierdził, że był to wybór oczywisty, że tego chciał on i cała rodzina.

Gdy Bośniacy dostali łomot od Amerykanów, stał się obiektem szyderstw w kraju urodzenia.

Reunion, Alaska, Zambia, Somalia. Gdzie urodzili się uczestnicy mundialu?

Bośnia i Hercegowina to zresztą przykład drużyny-składaka. Z różnych powodów poza granicami tego kraju urodziło się siedemnastu członków kadry na mundial. Tylko Maroko, Demokratyczna Republika Konga oraz Curacao mają więcej takich przypadków w zespole. Odpowiednio: dziewiętnaście, dwadzieścia i rekordowe dwadzieścia pięć. W stolicy Curacao urodził się Tahith Chong, ale na tym jego związki z ojczyzną się kończą, bo wychowywał się już na emigracji.

Reklama

Jeśli natomiast chodzi o kraje, z których pochodzą zawodnicy, którzy zmienili bandę, to poza Francją wyróżniają się także Holandia, Niemcy oraz Anglia. Ponad dziesięć przypadków takich migrantów dotyczy też piłkarzy urodzonych w Szwecji, Belgii i Hiszpanii. Niewiele brakowało, żeby do tego grona załapały się też Stany Zjednoczone, lecz w tym przypadku stanęło na dziewięciu zawodnikach, którzy „domowy” mundial odbierają nieco inaczej.

Swoją drogą: jednym z Amerykanów, którzy reprezentują inny kraj, jest Obed Vargas, co jest o tyle ciekawe, że to chłopak urodzony na Alasce. Ba: to pierwszy w historii mistrzostw świata piłkarz z tego zakątka świata, więc ironią losu jest, że nie gra dla USA. Nie jest to jednak najbardziej egzotyczny rodowdów uczestnika mundialu. Na turnieju oglądamy zawodników urodzonych w/na:

  • Reunion – terytorium zależnym Francji, skąd pochodzi reprezentant Tunezji Elias Achouri;
  • Kazachstanie – Utkir Yusupov, reprezentant Uzbekistanu;
  • Somalii – Yusuf Abdurisag, reprezentant Kataru;
  • Gambii – Nicolas Jackson, reprezentant Senegalu;
  • Zambii – Guus Til, reprezentant Holandii;
  • Wyspie Man – Kieran Tierney, reprezentant Szkocji.

Tanzanię czy Kenię wymienaliśmy przy temacie urodzonych w obozach dla uchodźców. Wszyscy bledną jednak przy Sudanie, który miał w Ameryce Północnej trzech przedstawicieli, wszystkich w kadrze Kataru. Kilka państw i punktów na mapie zyskało w ten sposób prezencję, na którą normalnie nie mogłoby liczyć.

Reklama

Paryż, Rotterdam, Londyn i trzech kadrowiczów z Kolonii, ale żaden Niemiec

Jeszcze ciekawszy będzie jednak rzut oka na konkretne miejsca, miasta, w których urodzili się piłkarze powołani na mundial. Wszyscy skupiają się na krajach, ale dopiero statystyki poszczególnych metropolii są prawdziwą ciekawostką. Przekopałem się przez życiorys każdego z uczestników mistrzostw świata. Poza kilkoma przypadkami, w których dokładne miejsce urodzenia nie było znane, udało się wyodrębić ponad 750 miast, które mogą się pochwalić swoim człowiekiem na wielkim turnieju.

Paryż, zgodnie z oczekiwaniami, wiedzie tu prym: 54 urodzonych na obszarze Ile-de-France zawodników reprezentuje 11 różnych krajów. Nawet gdyby wyjąć poza nawias Francuzów, mówimy o ponad czterdziestu piłkarzach. Wspomniany już Fournier rozpływa się nad możliwościami stolicy państwa tak, jak wcześniej Piotr Wojtyna.

To niesamowita pula talentów na stosunkowo małym obszarze, z bardzo dobrze zorganizowanymi klubami. Czerpią z tego wszyscy. Zawodnicy stykają się tam z różnymi stylami futbolu, co zwiększa kreatywność i pozwala produkować różnorodnych zawodników, jak Mahrez, Cherki czy Dembele. Mamy łowców talentów w każdej dzielnicy Ile-de-France – podkreśla dyrektor techniczny francuskiej federacji.

Podobnie różnorodny zestawe serwuje nam Londyn ze swoimi rozległymi obrzeżami. Urodziło się tam dziewiętnastu powołanych na mundial, z czego tylko dziewięciu to reprezentanci Anglii. Pozostali grają dla DRK, Kanady, Ghany, Szwajcarii, USA, Nowej Zelandii czy nawet… Francji. Oczywiście, przecież mówimy o „podebranym” Michaelu Olise – nawet przy takim zapleczu talentów Francja korzysta z okazji, gdy taka się nadarzy.

Reklama

Są też przypadki iście dziwaczne. Kolonia wydała na świat trzech uczestników mundialu, ale żaden z nich nie gra dla Niemiec – reprezentują Bośnię i Hercegowinę, Senegal oraz Turcję. Z Brukseli pochodzi piątka zawodników, ale większa grupa reprezentuje DRK niż Belgię (trzy do dwóch). Wreszcie mamy też Hamburg z dwoma kadrowiczami z Niemiec oraz po jednym z Ekwadoru, Bośni i Hecegowiny, Tunezji czy Chorwacji. I Rotterdam gdzie urodziło się sześciu członków drużyny Republiki Zielonego Przylądka, czterech Holendrów oraz trzech reprezentantów Curacao.

To oczywiste, że mówimy o ogromnych metropoliach, które dawno przestały być jednolite narodowościowo. Uwagę zwraca też obecność miast portowych, które zawsze były oknem na świat. Na przeciwnym biegunie znajdziemy jednak równie ciekawe przykłady miast, które wyprodukowały tak dużą liczbę reprezentantów kraju, że zdominowały własną drużynę narodową:

  • Panama City – 22 reprezentantów Panamy,
  • Montevideo – 14 reprezentantów Urugwaju,
  • Sztokholm – 14 reprezentantów Szwecji (i jeden Turek),
  • Amman – 11 reprezentantów Jordanii,
  • Auckland – 10 reprezentantów Nowej Zelandii.

Warto tu wspomnieć także o regionie Esmeraldas, skąd – wedle wyliczeń Colina Millara – pochodzi około 50% wszystkich reprezentantów Ekwadoru na mundialach.

Reklama

Co czwarty piłkarz na mundialu reprezentuje kraj inny niż ten, w którym się urodził

Sytuacji, w których o sile kadry stanowią migranci, będzie tylko więcej. Nawet gdyby format mundialu nie został powiększony, moglibyśmy liczyć na wzrost liczby piłkarzy urodzonych w kraju innym niż reprezentowany. Świadczą o tym statystyki, które zebrali badacze z Oxfordu oraz Holandii. BBC przywołuje opinię Gijsberta Oonka, holenderskiego historyka i eksperta od badań nad tożsamością z Uniwersytetu Erasmusa:

Prawie cztery procent światowej populacji żyje w kraju, w którym się nie urodziło. Procent jest jeszcze wyższy w przypadku wysoko wykwalifikowanych pracowników oraz elitarnych sportowców. To odzwierciedlenie wzorców migracji.

Oksfordzkie Centrum Migracji, Polityki i Społeczeństwa dodaje, że przed mundialem w Katarze procentowy udział takich osób w mistrzostwach świata mieścił się w przedziale od 2% do 14%, natomiast teraz obserwujemy bicie rekordów – Katar to 16,5% takich przypadków, USA, Meksyk i Kanada – już 23%.

Reklama

Poszczególne federacje stają się coraz bardziej kreatywne. Jedni wysyłają skautów, inni docierają do rodzin, kolejni używają Football Managera. Identyfikacja zawodników, którzy mogą dla ciebie grać, stała się równie istotna, co szkolenie w obrębie własnego kraju. Zresztą, czy musimy daleko szukać? Polski Związek Piłki Nożnej od lat prowadzi turnieje, spotkania i zgrupowania dla potomków emigrantów z najpopularniejszych przed laty kierunków.

I bardzo dobrze. To w końcu też element dbania o tradycję, pamięć, naszą kulturę, wśród ludzi, którzy są przecież takimi samymi Polakami, jak my.

SZYMON JANCZYK

Reklama

fot. Newspix

14 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama