Thelo Aasgaard nie odgrywa w reprezentacji Norwegii tak istotnej roli jak Erling Haaland, za to napastnik City może mu zazdrościć kariery poza boiskiem. Thxlo wzięty producent muzyczny, który pochodzi z niezwykłej rodziny. Ojciec Norwega to światowej sławy wiolonczelista, mama natomiast poprzez muzykę pomaga osobom w kryzysie zdrowia psychicznego.
***
Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.
***
Reprezentanci Norwegii bardzo często mogą się pochwalić kontynuacją rodzinnych tradycji. Dynastyczność piłkarskich familii w tym kraju może wręcz zaskakiwać, bo rzadko kiedy tylu synów nie tylko idzie w ślady ojca, ale dociera na równie wysoki poziom. W kadrze na mundial mamy:
- Fredrika Bjorkana – syna Aasmunda, który zaliczył ponad 250 występów w norweskiej ekstraklasie i był młodzieżowym reprezentantem kraju;
- Patricka Berga – syna Orjana, 19-krotnego reprezentanta Norwegii oraz wnuka Haralda, 43-krotnego reprezentanta kraju;
- Kristiana Thorstvedta – syna Erika, 97-krotnego reprezentanta Norwegii;
- Martina Odegaarda – syna Hansa Erika, który zaliczył ponad 120 występów w norweskiej ekstraklasie;
- Erlinga Brauta Haalanda – syna Alfa Inge, 34-krotnego reprezentanta Norwegii;
- Alexandra Sorlotha – syna Gorana, 55-krotnego reprezentanta Norwegii.
Większość obstawiała pewnie, że jeśli drugim – obok Erlinga Haalanda – z urodzonych poza Norwegią kadrowiczów jest Thelo Aasgaard, to i za jego familią stoi piłkarska przeszłość. Bo co innego, jeśli nie kariera w Premier League, sprawiłoby, że jakiś Norweg osiadł w Liverpoolu?
Otóż, uwaga, kariera, ale… wiolonczelisty.
Mistrzostwa Świata. Thelo Aasgaard – syn geniusza wiolonczeli
Jonathan Aasgaard wciąż chyba cieszy się sławą nieco większą niż zdolny syn. Być może ostatnie miesiące trochę zmieniają hierarchię w familii Aasgaardów — Thelo najpierw strzelił cztery gole w eliminacjach mundialu, potem dorzucił sztukę na mistrzostwach świata, trafiając do siatki Francuzów. Wciąż jednak trudno mu porównać gablotę trofeów do ojca, który w swoim fachu był tak dobry, że Brytyjczycy w 1999 roku ściągnęli go do Liverpoolu, mianując go głównym wiolonczelistą Królewskiej Orkiestry Filharmonicznej w tym mieście.
„Wykonał ponad czterdzieści utworów, regularnie występuje gościnnie z kilkoma czołowymi orkiestrami brytyjskimi i europejskimi. Jest profesorem wiolonczeli w londyńskiej Guildhall School of Music and Drama. W londyńskiej szkole zdobył wszystkie nagrody w dziedzinie wiolonczeli oraz muzyki kameralnej, był finalistą złotego medalu. Występował na najlepszych festiwalach, jest jednym z najbardziej wszechstronnych wiolonczelistów w Wielkiej Brytanii” – tak zachwala Aasgaarda seniora brytyjska placówka.
Lista utworów i premier, które zagrał, pewnie niewiele nam powie. Więcej wywnioskujemy z faktu, że Jonathan grywa utwory pisane specjalnie dla niego także na Bliskim Wschodzie, w Japonii czy w Stanach Zjednoczonych. Jest laureatem licznych nagród – niedawno doceniło go BBC.

Thelo Aasgaard świętuje z rodziną cztery gole dla Norwegii.
Jeśli ktoś może dorównać geniuszowi Jonathana to… mama Thelo, Georgina. Żona norweskiego wiolonczelisty pochodzi z Francji. Również ukończyła prestiżowe studia i zaczęła karierę muzyczną. Przez dwadzieścia lat zajmowała się nie tylko występami w najlepszych orkiestrach w Wielkiej Brytanii, ale też wyjątkowym rodzajem sztuki. Georgina Aasgaard występuje w placówkach zdrowotnych, jej muzykoterapia służy między innymi osobom w kryzysie zdrowia psychicznego, autystycznym dzieciom oraz uczniom szkół specjalnych.
Mama reprezentanta Norwegii zdobywała nagrody za swoją pracę z cierpiącymi na różne schorzenia. Przede wszystkim jednak dała im możliwość wyrażania siebie poprzez muzykę i sztukę, zachęcając do rozwoju tej pasji. Dzięki sesjom z Georginą Aasgaard wiele osób znajdowało ukojenie w cierpieniu. Jak sama przyznaje, wielokrotnie słyszała od osób zmagających się ze swoim zdrowiem psychicznym, że uratowała im życie.
Thelo Aasgaard grał na wiolonczeli i pianinie. Został hip-hopowym producentem
Muzyczna rodzina Thelo Aasgaarda to jednak nie tylko ojciec i matka. To wszystko skądś się przecież wzięło. Jonathan wspominał, że do wspaniałego świata muzyki wprowadził go tata, czyli dziadek reprezentanta Norwegii.
– Nie byłbym muzykiem, gdyby nie on. Mój ojciec jest świetnym jazzmanem, wykonuje także muzykę klasyczną. Dorastałem z muzyką, która mnie otaczała, tym żyłem i oddychałem. Moim najwcześniejszym wspomnieniem z muzyką jest to, że tata śpiewał mi serenady. Gdy jeszcze byłem w łonie matki, grał dla mnie na fortepianie – opowiadał.
Jonathan Aasgaard zaczął grać na pianinie, gdy miał trzy latka. Dwa lata później zaczął ćwiczyć na wiolonczeli, do czego z kolei zachęcił go dziadek – też, rzecz jasna, muzyk: grał na puzonie i właśnie na wiolonczeli. To dziadek zapisał go na lekcje, od których rozpoczęła się jego kariera.
Nie dziwi was więc pewnie fakt, że i Thelo Aasgaarda nie ominęły lekcje gry na instrumentach, tworzenie własnych utworów. Norweg w środowisku muzycznym znany jest pod ksywką Thxlo. Zdolny producent promuje niszowych raperów i artystów, wydaje kolejne płyty, EP-ki oraz single. W pewnym momencie wydawało się zresztą, że Thelo poświęci futbol dla muzyki – wtedy, gdy zrezygnowano z niego w akademii Liverpoolu. Rodzice przekonywali go jednak, żeby nie traktował tego jako porażki.
– Był smutny, posadziłem go i powiedziałem: jesteś pewien, że chcesz to robić? Nie odpowiedział, ale wiedział, że to nie było pytanie. Pomogliśmy mu trafić do nowego klubu: Wigan Athletic – wspominał Jonathan w rozmowie z BBC.

Thelo bardzo długo szedł dwiema ścieżkami kariery. Wiolonczelę miał w rękach już jako czterolatek. Do nastoletniego wieku uczył się też gry na pianinie. Tata w rozmowie ze „Scottish Sun” żartował, że niechcący zniechęcił syna do kontynuowania gry, bo był wymagającym nauczycielem. Cieszy się jednak, że syn odnalazł własną drogę i został przy muzyce w innej roli.
– Uwielbia muzykę i ma talent. Zawsze jednak najbardziej kochał futbol. Od piątego roku życia grał w akademii, to zawsze było jego marzenie. Komponuje własne utwory, produkuje je. Jako Thxlo wydał sporo albumów z raperami z USA i Republiki Południowej Afryki. Spędza na tym dużo czasu, bywa, że próbuje namówić mnie lub rodzeństwo – które też gra na instrumentach – żebyśmy dograli coś do jego utworów – uśmiechał się Jonathan.
Komputer i keyboard na zgrupowaniach. Tak Thelo Aasgaard tworzy muzykę
Gdy jeszcze Thelo Aasgaard grał w Anglii, w rozmowie z oficjalną stroną EFL przyznał, że „nigdy nie czuł presji ze strony rodziny, żeby zostać muzykiem”. Poszedł w tym kierunku, bo wierzył, że to naturalna ścieżka dla każdego przedstawiciela rodu. Jego rodzeństwo – Ismael oraz Olga – też gra na instrumentach.
– To wspaniale mieć taką kulturę w rodzinie. Muzykami byli także mój dziadek i pradziadek. Wzoruję się na tacie, nasze zawody są przecież powiązane: nas obu oceniają na podstawie występów. Kiedy go oglądam, wiem, że też gra pod presją: obserwuje i ocenia go duża publika. Mama też jest dla mnie inspiracją. Gdy wraca z pracy, zawsze ma do opowiedzenia wspaniałe historie. Świetnie jest patrzeć na to, jaki wpływ wywiera na życie innych ludzi. Staram się brać z niej przykład i chodzić na wydarzenia społeczne – tłumaczył Thelo.
Produkcję muzyki Aasgaard junior traktuje jako hobby, ale jest w tym wyjątkowo płodny. Na wyjazdy z Rangersami oraz kadrą Norwegii zabiera komputer i mini-keyboard, na którym tworzy kolejne kompozycje. Pracuje nad szczegółami, edytuje i miksuje nowe utwory. Przyznaje, że lubi eksperymentować i chciałby kontynuować muzyczną karierę po tym, jak odwiesi buty na kołek.
Może wcześniej doczekamy się kooperacji z Erlingiem Haalandem? W końcu gwiazda kadry Norwegii swego czasu rapowała wraz z Erikiem Botheimem i Erikiem Tobiasem. Grupa Flow Kingz zebrała publikę, której może zazdrościć jej niejeden aspirujący raper – wiadomo, głównie z powodu tego, co Erling zaczął robić na boisku.
Póki co kariera muzyczna rodziny sprawiła, że familia Aasgaardów miała bardzo napięty terminarz w trakcie mundialu. Jonathan opuścił pierwszy mecz mistrzostw świata z powodu koncertu w Londynie. Doleciał do USA dopiero na kolejne i całe szczęście – dzięki temu nie przegapił bramki syna.
Thelo Aasgaard to pewnie pierwszy wiolonczelista i producent muzyczny, który strzelił bramkę Francuzom na mistrzostwach świata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix