Do sporego skandalu doszło przed meczem Stanów Zjednoczonych z reprezentacją Belgii, którego stawką będzie awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. FIFA specjalnie dla gospodarzy turnieju nagięła swoje zasady tylko po to, by jeden z najbardziej istotnych amerykańskich zawodników mógł wystąpić w tym spotkaniu. Problem w tym, że przez czerwoną kartkę z ostatniego meczu, poczynania kolegów powinien oglądać co najwyżej z wysokości trybun.
Wręcz szokujące informacje podali dziennikarze Adam Crafton i Dan Sheldon z The Athletic. W meczu z reprezentacją Belgii jednak będzie mógł zagrać Folarin Balogun, który po upływie nieco ponad godziny rywalizacji musiał opuścić plac gry w starciu z Bośnią i Hercegowiną. FIFA nagięła własny regulamin, żeby Mauricio Pochettino mógł skorzystać z jednego ze swoich najbardziej istotnych zawodników.
Czerwona kartka, po której interweniował… sekretarz stanu USA
Cała sprawa dotyczy sytuacji z 64. minuty meczu z Bośnią i Hercegowiną. Przy wyniku 1:0 Balogun mocno zaatakował jednego ze stoperów rywali, a sędzia po analizie VAR zdecydował się wyrzucić go z boiska.
Słuszna decyzja arbitra❓ pic.twitter.com/nxVBOX4r8t
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 2, 2026
Różnie można było to oceniać i pewnie część z was z taką decyzją się nie zgodzi, a część poprze arbitra. W Stanach czuli się oszukani. W sprawę zaangażował się nawet sekretarz stanu USA Marco Rubio, a media społecznościowe zalała fala komentarzy pod hasłem #FreeBalogun. Nie było intencji w ataku na nogę przeciwnika, a raczej spory pech, ale został oceniony skutek, czyli nastąpienie na stopę rywala tak, że bardzo niebezpiecznie się wygięła.
Wielokrotnie w mediach społecznościowych zestawiano tę sytuację z faulem Lionela Messiego, za który sędzia Marciniak nie ukarał go kartką. Interpretację zostawiamy każdemu z osobna, natomiast fakt jest następujący – arbiter to na spokojnie obejrzał i podjął decyzję, by wyrzucić Baloguna z boiska.
FIFA złamała własny regulamin. Wszystko po to, by gospodarze nie byli osłabieni
– Wślizg lub atak zagrażający bezpieczeństwu przeciwnika albo wykonany z użyciem nadmiernej siły lub brutalności musi zostać ukarany jako poważny faul. Każdy zawodnik, który atakuje przeciwnika w walce o piłkę od przodu, z boku lub od tyłu jedną lub obiema nogami, używając nadmiernej siły lub narażając bezpieczeństwo przeciwnika, jest winny poważnego faulu – mówią oficjalne przepisy IFAB.
I teraz sedno całej sprawy: – Zgodnie z regulaminem rozgrywek FIFA od takich zawieszeń nie można się odwołać. Niezależna Komisja Dyscyplinarna FIFA ma natomiast prawo nawet wydłużyć karę. Po spotkaniu kilku przedstawicieli FIFA poinformowało nas, że drużyna nie może odwołać się ani od czerwonej kartki, ani od wynikającego z niej zawieszenia – czytamy na stronie The Athletic.
FIFA postanowiła jednak złamać własne zasady i skorzystać z 27. artykułu Kodeksu Dyscyplinarnego FIFA, który mówi o zawieszeniu kary nałożonej na zawodnika. – Organ orzekający może zdecydować o całkowitym lub częściowym zawieszeniu wykonania kary dyscyplinarnej – jest napisane we wspomnianym artykule. Problem w tym, że nie jest on przeznaczony do tego typu przewinień. Za brutalny faul, jakiego zdaniem arbitra dopuścił się Balogun, bezwzględnie należy się kara zawieszenia na przynajmniej jeden mecz.
FIFA wydała w tej sprawie już specjalny komunikat, w którym potwierdziła doniesienia medialne.
– Wykonanie kary zawieszenia zostaje zawieszone na okres próby wynoszący jeden rok. Jeżeli Folarin Balogun dopuści się w tym czasie kolejnego przewinienia o podobnym charakterze i wadze, zawieszenie zostanie odwieszone i wykonane, niezależnie od ewentualnych dodatkowych sankcji za nowe przewinienie – przekazała światowa federacja.
A brak Baloguna bezsprzecznie byłby dla reprezentacji gospodarzy sporą stratą. Napastnik AS Monaco na trwających mistrzostwach świata strzelił już trzy gole i jest jednym z najbardziej istotnych zawodników w układance Mauricio Pochettino, a przede wszystkim podstawowym napastnikiem. Bez niego selekcjoner musiałby w ataku trochę pokombinować.
Jak widać, na tegorocznym mundialu niektórym wolno więcej…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix