Pierwszy gol Cristiano Ronaldo w fazie pucharowej mistrzostw świata, dwa anulowane trafienia i chip, który zdecydował o tym, że nie zobaczyliśmy dogrywki. Portugalia i Chorwacja zaserwowały nam kawał widowiska na mundialu!
Gdy tylko rozpoczyna się faza pucharowa mistrzostw świata, Goncalo Ramos musi zmieniać się w bestię. Facet przed czterema laty oglądał z ławki Cristiano Ronaldo, który usiłował trafić w piłkę. Portugalia wyszła z grupy, Ramos zastąpił legendę i od razu walnął trzy sztuki z Marokiem.
Na obecnym turnieju zebrał dotychczas siedem minut. Portugalia narzekała na Cristiano Ronaldo, ale zerkano na ławkę, na Goncalo Ramosa i stawało się jasne, że nie ma kim go zastąpić. I co? Ramos pierwszy raz podniósł tyłek z ławki na dłużej i spakował Chorwatów do domu.
Mistrzostwa Świata 2026. Portugalia wyeliminowała Chorwację po szalonym meczu!
Drętwo, oj drętwo. Tak wyglądała pierwsza część spotkania, w której można było rozdać co najwyżej kilka malutkich plusików. Bo Bruno Fernandes miał przecież bardzo dobrą sytuację, gdy na starcie dwa razy zmusił chorwacką defensywę do ofiarnych interwencji. Jeśli obserwowaliśmy jakiekolwiek momenty przyspieszenia, agresji, to głównie wtedy, gdy Portugalczycy musieli wracać do defensywy, bronić kontrataków. Interwencja Pedro Neto przeciwko mknącemu w kierunku bramki Marko Baturinie była ważnym momentem meczu.
Ale nie tak ważnym jak decyzje trenerów w przerwie, w drugiej części spotkania. Chorwatów ożywił Igor Matanović, co szybko przerodziło się w konkret. Napastnik utrzymał piłkę wyżej, czego wcześniej Chorwaci zrobić nie potrafili. Utrzymał, rozprowadził do boku i patrzył jak Ivan Perisić otrzymuje doskonałe podanie w polu karnym, które weteran zaraz zamienił na gola.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! 𝐈𝐯𝐚𝐧 𝐏𝐞𝐫𝐢𝐬𝐢𝐜! Portugalia w opałach! 🤨
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/y0sksvnfoR pic.twitter.com/qgKKdOZibv
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
Chorwaci doskonale wykorzystali swoje momentum. Mieli przecież także świetną szansę Mateo Kovacicia, który zrobił bohatera z bramkarza. I niemal to momentum zaprzepaścili, gdy Cristiano Ronaldo wpakował piłkę do siatki po godzinie gry, z kawałkiem. Sytuację uratował minimalny spalony. Na chwilę, bo Roberto Martinez zrobił jedną z najodważniejszych rzeczy w życiu. Na pewno w trenerskiej karierze.
Portugalia od nowa. Cztery zmiany Roberto Martineza odmieniły mecz
Cztery zmiany jednocześnie same w sobie sugerują odwagę, ale gdy w tym samym momencie ściągasz z boiska:
- Vitinhę,
- Bruno Fernandesa,
- Pedro Neto,
- Joao Cancelo.
To robisz małą rewolucję w drużynie, która przecież jest w trakcie najważniejszego meczu na turnieju. Operacja na żywym organizmie pozwoliła Portugalii pozostać przy życiu. Dosłownie chwilę po roszadach rzut rożny przerodził się w rzut karny. Renato Veiga raz sprawił zagrożenie po kornerze przed przerwą, więc tym razem był pilniej kryty. Na tyle pilnie, że gdy urwał się Nikoli Vlasiciowi, ten postanowił go złapać w pół, powalić, sfaulować.
Cristiano Ronaldo wreszcie nie musiał się z nikim szarpać, nie musiał martwić się, czy odpowiednio trafi zagraną do niego piłkę. Ustawił futbolówkę na „wapnie” i zdobył pierwszego w karierze gola w fazie pucharowej mundialu.
𝐒𝐈𝐔𝐔𝐔𝐔𝐔𝐔𝐔𝐔! Ronaldo zamienia XI na bramkę i mamy remis! 1⃣:1⃣
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/y0sksvnfoR pic.twitter.com/Yxl4eWLewx
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
Kapitalny gol Ramosa i chip, który zdecydował o odpadnięciu Chorwatów
Nie zakończyło to jednak kłopotów Portugalczyków. Mateo Kovacić w sto dwadzieścia sekund obił poprzeczkę i ponownie wyniósł na piedestał Diego Costę, który zaliczył drugą świetną interwencję w meczu po jego strzale. Costa wyrósł na bohatera, bo odbił też kolejne próby Choratów. Matanović wypracował gola numer jeden, ale zaprzepaścił okazję na podwyższenie prowadzenia. Perisić też nie popisał się po raz drugi. Tuż przed doliczonym czasem gry fatalnie pomylił się Mario Pasalić i…
I Portugalia powiedziała: basta!
Rafael Leao też miał w tym meczu obicie poprzeczki na koncie, natomiast lepiej poszło mu dogranie piłki koledze. Dośrodkowanie do Goncalo Ramosa było genialne, wypieszczone, idealne. Josko Gvardiol w komiczny sposób przegrał walkę w powietrzu, bo w zasadzie nawet jej nie podjął, ale to chyba kwestia tego dogrania. Nabiegający Ramos dostał futbolówkę podaną na tacy, w idealnym miejscu, więc po prostu rąbnął głową i nie dał szans bramkarzowi.
Ale Gvardiol mógł jeszcze naprawić to, co spartolił. Zdążył trafić do siatki zanim sędzia zakończył mecz, jednak o odpadnięciu Chorwatów przesądził… chip. Ten wbudowany w piłkę, bo to w ten sposób dowiedzieliśmy się, że Matanović trącił zagraną przez Perisicia piłkę i tym samym wpakował Gvardiola w spalonego.
To mógł być gol na wagę dogrywki! Sędziowie uznali jednak… spalonego ⤵️ pic.twitter.com/Eymk3YoHhU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
Gdyby ktoś powiedział nam po pierwszej części spotkania, że ten mecz zakończy się w taki sposób, to… Puknęlibyśmy się w głowę. Kawał dobrego futbolu – i tylko Chorwatów szkoda.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix