W jednym z niedzielnych spotkań drugiej kolejki fazy grupowej mundialu Belgia zmierzy się z Iranem. W tym meczu nie wystąpi Jeremy Doku, który zmaga się z problemami zdrowotnymi. Niedawno zawodnik zdradził, że chciałby być przy narodzinach swojego dziecka, które już niedługo. W zagranicznych mediach aż huczy po komentarzu pewnej dziennikarki.
Jakiś czas temu Jeremy Doku i jego partnerka Shireen Raymond poinformowali, że spodziewają się narodzin dziecka. Termin porodu przypada na drugi tydzień lipca, czyli kluczowe mecze trwających mistrzostw świata. W jednym z wywiadów skrzydłowy występujący na co dzień w Manchesterze City stwierdził, że chciałby być wówczas przy żonie.
– Wszystko będzie zależało od momentu, w którym to nastąpi, ale to moje pierwsze dziecko, więc naprawdę chciałbym tam być. Nikt nie chce przegapić narodzin swojego pierwszego dziecka. Wiem jednak, z czym wiąże się futbol. Wiem, że federacja wspiera swoich zawodników i rozumie ich sytuację. Zobaczymy, co da się zrobić – mówił zawodnik cytowany przez RMC Sport.
Jeremy Doku chce być przy narodzinach dziecka. Dziennikarka nie widzi w tym sensu
Jego wypowiedź nie spotkała się ze zrozumieniem France Pierron. Dziennikarka L’Equipe, raczej w przeciwieństwie do większości kobiet, nie widzi w podróży męża do rodzącej żony żadnego sensu.
– Czy serio mówisz mi, że ci gracze poświęcili wszystko, żeby przyjechać na mistrzostwa świata, a ty wyjeżdżasz tylko po to, żeby przeciąć pępowinę? Masz szczęście grać na mistrzostwach świata. To niesamowity przywilej, a setki piłkarzy zrobiłoby wszystko, żeby być na twoim miejscu. Taka szansa może nigdy więcej się nie zdarzyć w twoim życiu. A ty zamierzasz to wszystko zaprzepaścić tylko po to, żeby być przy narodzinach swojego dziecka? – stwierdziła Pierron.
– To moment, w którym ojciec tak naprawdę nie jest potrzebny. Pełni symboliczną rolę. Trzymasz ją za rękę i robisz zdjęcie. I co potem? Stracisz 10 godzin, przeżyjesz emocjonalny wzlot, a potem będziesz wyczerpany. Nie możesz opuścić mistrzostw świata. Niektórzy może zadłużyli się, żeby tam dotrzeć, może poświęcili wszystko, żeby tam być, a ty wyjeżdżasz przeciąć pępowinę – dodała.
France Pierron przeprosiła za swój komentarz
Jej komentarz spotkał się z ogromną falą krytyki. Warto przy okazji przypomnieć historię sprzed turnieju Jespera Karlstroema, byłego zawodnika Lecha Poznań. Na reprezentanta Szwecji spadły z kolei nieprzychylne wiadomości, bo nie będzie obecny przy porodzie swojego dziecka. – Zawsze znajdą się idioci, którzy coś napiszą. Nie obchodzi mnie to – skomentował wówczas krótko całą sprawę zawodnik.
Do swojej wypowiedzi ustosunkowała się także wspomniana France Pierron. Francuzka otrzymała mnóstwo negatywnych komentarzy i postanowiła przeprosić.
– Moją intencją nigdy nie było umniejszanie miejsca ani roli ojców w relacjach z partnerkami i dziećmi. (…) Wyraziłam osobistą opinię (…), te uwagi dotyczą wyłącznie mnie i w żaden sposób nie odzwierciedlają stanowiska zbiorowego. Rozumiem, że mogły one niektórych z Państwa zszokować, zranić lub urazić i przepraszam za to – napisała w mediach społecznościowych.
Niektórzy zaczęli łączyć chęć powrotu Doku do żony z jego nieobecnością w najbliższym spotkaniu z Iranem. Trener Rudi Garcia zdradził jednak, że piłkarz zmaga się z problemami zdrowotnymi.
– Doku nie może grać, więc będziemy bez niego. Wiedzieliśmy o tym od piątkowego wieczoru. Nie chcę, żeby zawodnicy grali, jeśli nie są gotowi pod względem fizycznym. Mogę zmusić zawodników do gry, nawet jeśli nie są w stu procentach zdrowi, ale stuprocentowa kondycja fizyczna jest ważniejsza. Jestem jednak absolutnie pewien, że damy radę i jutro wygramy – zapowiedział szkoleniowiec Belgów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix