Gilette w niesamowicie kreatywny sposób zamaskowało logo! Tak, żeby wyglądało na piankę do golenia! Coś fantastycznego, epickiego, niebywałego! Słuchajcie, to jest tak głupie, ale zasługuje na wyjaśnienie, bo jeszcze się na to gdzieś natkniecie i uwierzycie. Gilette wcale nie nałożyło piany na baner reklamowy. Jeśli gdzieś coś takiego zauważyliście i się na przykład uśmiechnęliście, to zapomnijcie o tym uśmiechu, bo nie jest to prawdą.
O co w ogóle chodzi? Ano o taki viralowy fejk, na który można się natknąć. No i nawet w niego uwierzyć, skoro kolportuje go osoba zajmująca się… weryfikowaniem informacji. No, bo skoro idziesz do szewca, to wiesz, że elegancko przybije ci obcas, a nie na przykład kawałek jakiegoś styropianu.
Otóż jest sobie taki pan Marcin Tyc, który zajmuje się właśnie między innymi weryfikacją informacji na stronie sprawdzamto.pl i w CV ma takie redakcje jak Newsweek, TVP, Onet, Fakt, Przegląd Sportowy, a także współtworzył serwis fact-checkingowy Demagog.
Całkiem poważna rola, wydaje się, taka misyjna. No bo chyba wszyscy zgodnie przyznamy, że dziś weryfikacja jest wyjątkowo potrzebna. Mnóstwo mamy przeróbek AI, fejków, wymyślonych cytatów, bzdur, głupot. Każdy z nas je w mniejszym bądź większym stopniu „łyka”. Tylko fajnie, gdyby osoba zajmująca się weryfikacją sama potrafiła… weryfikować. Natomiast tu ironia polega na tym, że pan Marcin wyłożył się na fejku oczywistym dla tych średnio rozgarniętych.

Pani Basia na śmierć zapomniała kodu nie na jakieś nowo dostępne cukierki, tylko na kajzerkę, którą kasuje po milion razy. Zapodanie takiego obrzydliwego fejka w przypadku kogoś, który ma je weryfikować, to jakby mechanik samochodowy nie potrafił ci wymienić wycieraczek (a nawet sam to umiesz). To jakby wziąć do tablicy tego ucznia, który jako jedyny dostał pałę, żeby wytłumaczył o co chodzi kolegom w matematycznym równaniu.
Na stronie „sprawdzamto” rzeczywiście są artykuły pana Marcina, ale jak tu po takim czymś wierzyć, że akurat w dobrym miejscu coś sprawdza, skoro podaje ciekawostkę za fanpejdżem „Kosmiczne gole”. To komentuje się samo. Panie Marcinie…
Tak to wygląda jak coś. Nie ma żadnej pianki, Gilette nie popisało się fenomenalnym chwytem marketingowym, a generalnie wszyscy muszą przykrywać nazwy i tak samo było na przykład na Euro 2024.
A tak to wygląda rzeczywiście, a niektórzy nie umieją zweryfikować informacji i powielają fejki pic.twitter.com/o9ZQYfD2HR
— Adrian Lewicki (@ALewickyy) June 21, 2026
Może nie zajmujemy się zawodowo weryfikacją fejków, nie mamy doświadczenia na portalu Demagog, ale chyba w tym przypadku nie jest ono za specjalnie potrzebne. Możecie nam wierzyć na słowo. NIE MA ŻADNEJ PIANY NA LOGO GILETTE. O ile wcześniej sami nie wyłapaliście, że to jakaś wierutna bzdura.
Strefa ciekawostek też najwyraźniej nie weryfikuje ciekawostek.
Fot. screen X