Widzisz w terminarzu mecz Iran – Nowa Zelandia o trzeciej w nocy – myślisz: mecz dla koneserów. Piłka w wydaniu mundialowym ma jednak to do siebie, że tego typu spotkania potrafią pozytywnie zaskoczyć i tak też było w tym przypadku. Każdy, kto postanowił dać trochę w kość swojemu zegarowi biologicznemu, mógł po wszystkim czuć się usatysfakcjonowany.
Dostaliśmy bowiem mecz dwóch drużyn, które chciały grać ofensywnie. Ani Nowa Zelandia ani Iran nie kalkulowały i dzięki temu my też nie musieliśmy liczyć godzin spania, które poświęciliśmy, by ten mecz obejrzeć. Bo zwyczajnie było warto to zrobić.
Iran – Nowa Zelandia 2:2. Świetne widowisko w środku nocy
Czekanie do trzeciej w nocy albo zerwanie się z łóżka specjalnie po to, by obejrzeć festiwal podań między stoperami i trzymania się wzajemnie na dystans byłoby męczarnią. A ten mecz męczarnią zdecydowanie nie był – w zasadzie każda z bramek, a było ich cztery, mogłaby trafić do kompilacji najlepszych akcji kolejki.
Spotkanie miało trzech wyraźnych bohaterów. Po stronie Nowej Zelandii było ich dwóch, a jednym z nich był, co akurat nie zaskakuje, Chris Wood, największa gwiazda All Whites. Występ Wooda był podręcznikowym przykładem tego, ile znaczy posiadanie w zespole klasowej dziewiątki, która potrafi utrzymać się przy piłce i rozprowadzić akcję do kolegów. Ta na 1:0 to majstersztyk takiej gry w wykonaniu nowozelandzkiego napastnika – najpierw elegancko przyjął sobie piłkę po długim podaniu od bramkarza, następnie na spokojnie się rozejrzał i odegrał do Elijaha Justa, po czym ruszył za akcją w pole karne, gdzie znów swoją siłą fizyczną pomógł opanować futbolówkę, a to umożliwiło Justowi oddanie strzału, który zamienił się w bramkę.
ALEŻ POGRALI!
Nowa Zelandia na prowadzeniu z Iranem!
📲 Oglądaj mecz online ▶️ https://t.co/5dITmsDtQx pic.twitter.com/KpjrJHC3oV
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 16, 2026
Drugi gol ekipy z Oceanii? Ponownie obrona Iranu rozklepana przez wyżej wspomniany duet. Nowozelandczycy odebrali piłkę w środkowej części boiska, Just napędził atak, zgrał futbolówkę do Wooda, a napastnik wiedział już doskonale co robić dalej – wystawił piłkę pędzącemu dalej za akcją Justowi, który raz jeszcze trafił do siatki.
Iran zaś dwukrotnie wracał do meczu za sprawą Ramina Rezaeiana. Doświadczony, 36-letni boczny obrońca mógł wprawić w zawstydzenie wielu młodszych kolegów po fachu, którzy oglądali to spotkanie. Przy pierwszej bramce Team Melli to on wykonał większość roboty – rozpoczął akcję zagraniem przed pole karne, od razu pognał w szesnastkę i był w niej we właściwym momencie, by skutecznie wykończyć sytuację.
Ależ nam się otworzył ten mecz! 🤯⚽
Nowa Zelandia prowadziła, Iran odrobił straty i do przerwy na SoFi Stadium mamy 1:1!
📲 Oglądaj mecz online ▶️ https://t.co/5dITmsDtQx pic.twitter.com/OSejUhMKhf
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 16, 2026
Przy drugiej bramce gracz Fuladu Ahwaz również był kluczowy. Po otrzymaniu świetnego diagonalnego podania od Samana Ghoddosa posłał idealne dośrodkowanie na głowę Mohammada Mohebiego, a ten nie zmarnował znakomitej okazji. Tu może mieliśmy mniej koronkowej gry, co nie znaczy, że było mniej efektownie, bo każdy element tej akcji został wykonany perfekcyjnie.
Festiwal pięknych bramek fundują nam dziś Iran i Nowa Zelandia!
A to wciąż nie koniec – mecz trwa i wszystko może się jeszcze wydarzyć! 👀🍿
📲 Oglądaj mecz online ▶️ https://t.co/5dITmsDtQx pic.twitter.com/0qMwinWN6x
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 16, 2026
Dla każdej z drużyn ten mecz mógł być tym decydującym o ewentualnym awansie, więc remis nikogo nie urządza, natomiast z przebiegu gry wynik trzeba uznać za w pełni sprawiedliwy. Irańczycy mogą jednak czuć delikatny niedosyt, bo w końcowej fazie rywalizacji zaczęła się zarysowywać ich przewaga, Nowozelandczycy zaś nieco w ofensywie oklapli.
My z kolei niedosytu nie czujemy. Spotkanie miało żywe tempo, nikt nie próbował zabijać meczu, sprowadzać widowiska do wybijania piłki czy zanudzać bezpiecznymi zagraniami do najbliższego. Przez pełne dziewięćdziesiąt minut czuć było, że obie drużyny grają o zwycięstwo, a nie o przetrwanie. Jasne, do gry defensywnej po obu stronach można mieć zastrzeżenia, mało tu było dyscypliny taktycznej i to temu zawdzięczamy przyjemną dla oka dynamikę tego meczu. Pod tym względem jednak żadni z nas koneserzy – w piłce szukamy emocji i bramek.
Nie przesadzimy, jeśli napiszemy, że było to jedno z najlepszych, a może i nawet najlepsze spotkanie, jakie dotąd zobaczyliśmy na tych mistrzostwach świata.
Ocena atrakcyjności meczu: 5,5/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix