Powiadają, że geniusz tkwi w prostocie i z takiego założenia ewidentnie wyszedł Wilfried Singo w końcówce meczu z Ekwadorem. Obrońca Wybrzeża Kości Słoniowej – widząc, że tempo spotkania spada niemal do zera – po prostu wziął piłkę i… pobiegł. Na moment zapomniał o taktycznych obowiązkach, przestał kalkulować, tylko pomknął skrzydłem jak szalony, wprawiając tym przeciwników w całkowite osłupienie. Gdyby Ekwadorczycy odpowiednio sprawnie zareagowali, gdyby go osaczyli, odebrali piłkę i ruszyli z kontrą, być może Singo byłby teraz wskazywany jako ten, który swoim wybrykiem przegrał WKS mecz. Wszystko skończyło się jednak pomyślnie dla 25-latka.
Singo w okamgnieniu dotarł z futbolówką pod pole karne Ekwadoru (ciekawi jesteśmy, do jakiej prędkości się w tym rajdzie rozhulał, po prostu pożarł przestrzeń na skrzydle), odegrał ją do Amada Diallo, a ten ostatni zapisał na swoim koncie bramkę na wagę zwycięstwa Wybrzeża Kości Słoniowej 1:0.
WKS – Ekwador. W pierwszej połowie sporo się działo
Trzeba przyznać, że pierwsza odsłona spotkania mogła się podobać. Kto nie poszedł spać, ten na pewno nie żałował.
Przede wszystkim była to zasługa Ekwadorczyków, którzy – co tu dużo gadać – cholernie nam swoją postawą imponowali. Intensywność w ofensywie, odbiory piłki na połowie przeciwnika, łatwość w przedostawaniu się z futbolówką w okolice szesnastki rywala – świetnie się to oglądało. Podopieczni Sebastiana Beccacece wyszli na murawę po pełną pulę, ani przez moment nie próbowali tego ukrywać. No i od pierwszych minut rywalizacji pachniało w Filadelfii bramką dla Trójkolorowych. Brakowało im w zasadzie tylko precyzji plus odrobiny szczęścia. Dwa razy huknęli bowiem w obramowanie bramki strzeżonej przez Yahię Fofanę. Autorem jednego z tych strzałów był znany nam doskonale z polskich boisk John Yeboah, były piłkarz Śląska Wrocław i Rakowa Częstochowa.
Szczególne problemy z dynamicznymi Ekwadorczykami mieli środkowi obrońcy WKS, zwłaszcza Emmanuel Agbadou. Fatalnie wypadał w pojedynkach i naprawdę mógł dziękować losowi, że po pierwszej połowie jego sumienia nie obciążała ani jedna stracona bramka. Bo było tego bardzo, ale to bardzo blisko.
Bramka jak zaczarowana!
Ekwador naciska, ale do przerwy w Filadelfii wciąż bezbramkowy remis.
📲 Oglądaj online mecz Wybrzeże Kości Słoniowej 🇨🇮 – 🇪🇨 Ekwador ▶️ https://t.co/QCdew0caim pic.twitter.com/coPwPiYy2I
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 14, 2026
Musimy jednak również uczciwie podkreślić, że gracze z Afryki potrafili się Ekwadorowi odgryźć. Byli w swoich atakach gorzej zorganizowani, mniej regularni i trochę chaotyczni, ale przynajmniej dwa-trzy razy w polu karnym ekipy z Ameryki Południowej zrobiło się bardzo gorąco. Jak choćby wówczas, gdy Yan Diomande popisał się fenomenalnym zagraniem w uliczkę do Elye Wahiego. Uderzenie tego ostatniego było jednak gorzej niż beznadziejnej jakości.
W ogóle jeśli coś dobrego działo się w grze WKS w pierwszej połowie meczu, praktycznie za każdym razem było to zasługą Diomande. Ekwadorczycy bronili się nieźle, to fakt, ale błyskotliwego 19-latka z RB Lipsk nie potrafili okiełznać.
Szalony rajd na wagę trzech punktów. Ekwadorczycy byli w szoku
Pierwsze sekundy drugiej połowy – Ekwadorczycy znowu obijają aluminium. No i od razu wiedzieliśmy, że po zmianie stron nie będzie ściągania nogi z gazu. Okazało się zresztą, że Iworyjczycy pozazdrościli oponentom tego, jak dobry wynik wykręciliby w podwórkowej grze w tysiąca. W 51. minucie to oni trafili w poprzeczkę. A konkretnie – wspomniany już Elye Wahi, który po raz kolejny nie zdołał zamienić na gola naprawdę doskonałego dogrania.
Nie zaskoczyło nas, że już kilka chwil później Wahi był jednym z dwóch piłkarzy, których trener Emerse Fae ściągnął z boiska.
Niestety, po mniej więcej 60 minutach rywalizacji tempo spotkania zauważalnie spadło. Trochę zawiedli zmiennicy i to w obu zespołach, ale to spowolnienie wyglądało jednak przede wszystkim na inicjatywę obu selekcjonerów. Jak gdyby doszli do wniosku, że remis na otwarcie turnieju nie będzie w sumie taki zły. Że nie ma co się szarpać. W samej końcówce spotkania z boiska zaczęło wręcz wiać nudą. Ekwador mozolnie konstruował ataki pozycyjne, WKS nie naciskało w pressingu.
Nie ukrywamy: zaczęliśmy ziewać.
No i wtedy obudził nas wspomniany na wstępie Wilfried Singo, który w akcji bramkowej wyglądał na tle Ekwadorczyków jak bolid Formuły 1 w zestawieniu z motorynkami. Choć na docenienie zasługuje też rzecz jasna znakomity strzał w wykonaniu Amada Diallo. To nie była oczywista sytuacja do wykończenia.
***
Mają czego żałować Ekwadorczycy. Po pierwszej połowie spokojnie mogli prowadzić, a kiedy trochę opadli z sił i zaczęli raczej pilnować przynajmniej bezbramkowego remisu, to przyjęli nokautujące uderzenie i ostatecznie kończą ten mecz z pustymi rękoma. Natomiast Wybrzeże Kości Słoniowej ma powody do świętowania. Wyjście z grupy ma już bowiem w zasadzie w kieszeni, biorąc pod uwagę fakt, że przed Iworyjczykami jeszcze starcie z Curacao.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl