W świecie futbolu utarło się powiedzenie, że wielkie turnieje wygrywa się defensywą. Skoro tak, możemy zaryzykować tezę, że Maroko w tym roku raczej nie zostanie mistrzem świata. Lwy Atlasu, które w Katarze błyszczały skutecznością w szeregach obronnych, co zapewniło im sensacyjne 4. miejsce, do USA, Kanady i Meksyku jadą bez czterech środkowych obrońców, którzy jeszcze pół roku temu sięgnęli po Puchar Narodów Afryki.
Musimy przyznać, że na trzy dni przed pierwszym meczem z Brazylią selekcjoner Mohamed Ouahbi znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Reprezentacja Maroka straciła bowiem dwóch piłkarzy z podstawowego składu.
Nayef Aguerd i Abde Ezzalzouli, bo właśnie o nich mowa, nie zagrają na mundialu. Obydwoje zmagają się z kontuzjami i obydwoje przegrali walkę z czasem. W ich miejsce powołano Marwane Saadane z Al-Fateh oraz Amine’a Sbaiego (Angers).
Ni Ez Abde ni Aguerd ne disputeront la coupe du monde 2026… 🇲🇦💔
Ne croyez pas que Ouahbi les a convoqués pour rien, 𝘁𝗼𝘁𝗮𝗹𝗲 𝗰𝗼𝗻𝗳𝗶𝗮𝗻𝗰𝗲 en Sbai et Saadane, il faut encourager derrière nos lions. 🦁
S’ils sont devant Boufal ou Ait Boudlal, ce n’est pas pour rien. pic.twitter.com/qKhA5yxYAd
— Actu Foot Maroc (@ActuFootMaroc) June 11, 2026
Szpital w Maroku. Dwóch liderów wypadło tuż przed mundialem
Nieobecność Aguerda i Ezzalzouliego to dla Lwów Atlasu poważny cios. Z jednej strony stoper Olympique Marsylia, który z kadrą dotarł do półfinału mistrzostw świata w Katarze oraz finału Pucharu Narodów Afryki, z drugiej – wyróżniający się skrzydłowy LaLiga. Chciałoby się powiedzieć na pocieszenie, że mogło być gorzej, ale jakoś trudno jest nam sobie wyobrazić gorszy scenariusz.
Jakby tego było mało, Maroko przystępuje do mundialu z mocno poszatkowaną obroną. Poza kontuzjowanym Aguerdem, w kadrze na turniej nie ma Romaina Saissa, który przez lata był ostoją defensywy, a nie tak dawno zakończył karierę reprezentacyjną. Nie ma Adama Masiny, który grał w styczniu grał w finale PNA z Senegalem, a od pół roku pozostaje bez klubu. Nie ma też wreszcie Jawada El Jamiqa, który w ogóle nie dostał powołania.
Efekt? Jak trafnie zauważył Adam Zmudziński, ekspert afrykańskiego futbolu, żaden z nominalnych środkowych obrońców Maroka powołanych na tegoroczne mistrzostwa świata nie ma nawet dziesięciu występów na koncie w narodowych barwach.
Zatem oficjalnie w kadrze 🇲🇦Maroka na mundial nie znajduje się ani jeden nominalny środkowy obrońca, który by był pół roku temu na Pucharze Narodów Afryki.
Jednocześnie żaden z ŚO powołanych na MŚ nie ma nawet 10 występów w kadrze.
Twardy orzech do zgryzienia.#AfrykaGra https://t.co/CPd0AKOur5
— Adam Zmudziński (@Adam_Zmudzinski) June 11, 2026
A przecież to właśnie żelazna obrona była najmocniejszym punktem Maroka na mundialu w Katarze, gdzie w pierwszych pięciu meczach stracili tylko jedną bramkę, dzięki czemu zaszli aż do półfinału. Nie inaczej było w trakcie Pucharu Narodów Afryki, na którym przez cały turniej stracili tylko jedną bramką (no, tak naprawdę to dwie, ale przy zielonym stoliku CAF zweryfikowała wynik finału i w skandalicznych okolicznościach ukarała Senegal walkowerem 0:3).
Jak to wszystko zatem poukłada Ouahbi, który został selekcjonerem Maroka w marcu i zdążył poprowadzić kadrę w ledwie pięciu towarzyskich meczach? Przekonamy się już niedługo. Lwy Terangi w fazie grupowej zmierzą się kolejno z Brazylią (14.06), Szkocją (20.06) oraz Haiti (25.06).