Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach

Patryk Idasiak

07 czerwca 2026, 11:50 • 3 min czytania 5

Reklama
Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach

Jeśli jeszcze nie wiecie, kto to Iwo Baraniewski, to lepiej szybko nadróbcie zaległości. W marcu zdemolował przeciwnika na gali UFC w Londynie w 28 sekund. Tym razem w Las Vegas zeszło mu z tym trochę dłużej, ale 85 sekund wystarczyło, żeby potężnie poobijać Juniora Tafę. 

Reklama

85 sekund walki i 100 tysięcy bonusu

Najpierw jeden porządny kopniak, później drugi, który spowodował, że aż Junior Tafa upadł. Później – będąc w parterze – został zasypany lawiną ciosów i sędzia był zmuszony tę walkę przerwać. Trwała ona raptem 85 sekund. Wystarczyła więc jedna runda. Znowu. To był szybki techniczny nokaut podczas gali UFC Fight Night 278 w Las Vegas.

Jestem zadowolony z powodu kolejnej wygranej w pierwszej rundzie. Dziewięć wygranych z rzędu – jestem bardzo szczęśliwy. Wiedziałem, że Junior ma ciężkie ręce, więc musiałem w każdej chwili uważać. Jednym z planów było używanie halfkicka, bo to naprawdę moja mocna broń. Myślę, że w przyszłości będą to już dłuższe walki. Teraz jestem zadowolony, bo zgarnąłem kolejny bonus. To kolejna moja motywacja, żeby stać się najlepszym i zrobię wszystko, żeby dostać się na szczyt – mówił świeżo po walce.

Reklama

Najlepsze jest to, że Polak jest kojarzony z bycia „mistrzem bonusów”. UFC wręczyło mu takowy bonus za występ wieczoru. W marcu także go zgarnął po szybkim nokaucie. Dostał też dodatkowo 50 koła w swoim pierwszym występie w UFC (jeszcze wtedy sumy były mniejsze). W styczniu tego roku największa federacja MMA na świecie ogłosiła podwojenie bonusów i premie za kończenie walki przed czasem. Ma to dodatkowo zachęcić zawodników do walczenia w efektownym stylu. Baraniewskiego ewidentnie zachęca.

Baraniewski to fenomen. To kolejny nokaut

Start Polaka jest piorunujący, bo zapisał na swoje konto trzecie zwycięstwo. Ba, trzeci raz został doceniony za występ wieczoru! Wcześniej prawym sierpowym znokautował Ibo Islana. W marcu jego zwycięstwo było jeszcze bardziej piorunujące. Zaczaił się na Austena Lane’a (mającego przed walką bilans 13-7), walnął go mocnym prawym, a potem dobił w parterze. Nie trwało to nawet 30 sekund. A rywal miał dużo, dużo lepsze warunki fizyczne.

Reklama

Baraniewski jest jak dotąd w MMA niepokonany. Może pochwalić się bilansem 9-0. Zaczynał swoją przygodę na galach Babilon, jedną walkę stoczył też na Contender Series. Pokonał wówczas Mahameda Aly’ego, co dało mu przepustkę do UFC. W krótkim odstępie czasu ma na koncie kilka spektakularnych nokautów. Nawet już w najbardziej prestiżowej federacji na świecie nie przestaje wszystkich zachwycać.

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

MMA

Reklama
MMA

Pracował w kopalni uranu, zabił go niedźwiedź. Zawodnik MMA nie żyje

Maciej Piętak
19
Pracował w kopalni uranu, zabił go niedźwiedź. Zawodnik MMA nie żyje
MMA

Szokująca wiadomość. Nie żyje Jay Silva

Patryk Idasiak
10
Szokująca wiadomość. Nie żyje Jay Silva