Bardzo smutna informacja. Nie żyje Jay Silva… Jeśli ktoś jest fanem MMA, to nie ma opcji, żeby nie znał Amerykanina angolskiego pochodzenia i nie pamiętał jego kultowych walk z Michałem Materlą w KSW. Ostatnimi czasy był zawodnikiem FAME MMA, a w przeszłości walczył też w UFC i Bellatorze. Jeszcze w styczniu przegrał walkę z Tomaszem Sararą… Jego śmierć wywołała w środowisku ogromny szok.
Nie żyje Jay Silva. Ostatnio walczył w FAME MMA
Tragiczne wieści o śmierci zawodnika przekazała federacja FAME MMA. To tam bowiem walczył ostatnio Jay Silva. W kwietniu 2025 roku przegrał z 15 lat młodszym Denisem Labrygą przez jednogłośną decyzję sędziów. W styczniu 2026 z kolei Tomasz Sarara załatwił go mocnym ciosem na wątrobę (TKO), ale to było w formule kickboxingu. Z Sararą zresztą przegrał też w 2023 roku w pierwszej edycji Clout MMA. Na tej samej gali, na której Tomasz Hajto walczył ze Zbigniewem Bartmanem.
„Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci zawodnika FAME Jaya Silvy. Jay swoimi występami wnosił wielki uśmiech, pozytywne emocje i profesjonalizm prawdziwego sportowca. Na zawsze pozostanie częścią historii naszej federacji! Bliskim, rodzinie oraz przyjaciołom Jaya składamy najszczersze kondolencje. Spoczywaj w pokoju!” – napisała federacja FAME MMA w oficjalnym oświadczeniu.
Jay Silva zmarł w wieku 45 lat. Nie są znane szczegóły jego śmierci. Zawodnik ten urodził się w Angoli i to z portali z tego kraju początkowo zaczęły napływać te przykre informacje.
„Świat mieszanych sztuk walki pogrążył się w żałobie po śmierci Jaya Silvy, angolskiego sportowca, uznawanego za pierwszego przedstawiciela kraju, który rywalizował w UFC, największej na świecie organizacji MMA. Wiadomość zaczęła krążyć w mediach społecznościowych, gdzie przyjaciele, rodzina i koledzy ze świata sztuk walki składali kondolencje i wyrazy uznania dla sportowca. Urodzony w Luandzie Jay Silva zapisał się w historii MMA, rywalizując w czołowych międzynarodowych organizacjach, takich jak UFC, Bellator i KSW, stając się jednym z pionierów promujących Angolę w tym sporcie” – napisał informacyjny, bardzo popularny w Angoli portal Platina Line.
Jay Silva dostał w 2009 roku telefon od UFC, by w ostatniej chwili zastąpić Dana Millera, ale przegrał debiutancką walkę. Drugą również przegrał i na tym skończyła się jego kariera w UFC, gdzie reguły bywają brutalne.
Jay Silva znany z „trylogii” z Materlą
Amerykanin, określany pseudonimem „Da Spyda Killa”, był szerzej znany polskim kibicom od ponad dekady. Wówczas stoczył pierwszy pojedynek w KSW z Azizem Karaoglu. Ale najbardziej dał się zapamiętać z tego, że był aż trzykrotnym rywalem Michała Materli. Trzecie starcie panów uznano nawet za najlepszą bitwę KSW 26. Sędziowie jednogłośnie punktowali na korzyść Polaka. Choć wcześniej podczas ważenia było gorąco, to potem Amerykanin z wielką klasą przyjął porażkę, podkreślając, że świetny plan Materli zadziałał.
To były naprawdę pojedynki, które elektryzowały ponad dekadę temu. Kiedy Materla w drugim z nich przegrał, nie podał wówczas przeciwnikowi ręki. Został wówczas znokautowany w drugiej rundzie, bo popełnił spory błąd, ruszył do przodu i dostał mocne ciosy w twarz. Wspomniana tutaj trylogia obrosła nawet w pewnego rodzaju legendę, kultowe wydarzenie na kartach całej historii KSW.
Jay Silva zmierzył się także z innym kultowym przedstawicielem KSW – Mariuszem Pudzianowskim. W 2017 roku „Pudzian” wygrał przez niejednogłośną decyzję sędziów. W trzeciej rundzie Polak był bliski tego, by przegrać przez nokaut, ale to przetrzymał. Wówczas Jay Silva zaskoczył i wziął ten pojedynek w ostatniej chwili w zastępstwie za Jamesa McSweeneya. Stało się to… zaledwie dzień przed samą galą w Dublinie.
Fot. Newspix