Wahadłowi Legii będą stałymi bywalcami jedenastki Kozaków! [KOZACY I BADZIEWIACY]

Jakub Białek

17 sierpnia 2026, 13:21 • 4 min czytania 16

Reklama
Wahadłowi Legii będą stałymi bywalcami jedenastki Kozaków! [KOZACY I BADZIEWIACY]

„Rzadko zdarza się, żeby połowa zespołu lądowała w Badziewiakiach, ale gratulujemy – ta sztuka udała się właśnie Radomiakowi!”, dokładnie takim zdaniem rozpoczęliśmy przed tygodniem nasze zestawienie najlepszych i najgorszych zawodników kolejki. Dziś przy pisaniu leadu możemy zastosować technikę crtl+c, ctrl+v. Znowu połowa składu Radomiaka ląduje w Badziewiakach – co za seria, co za powtarzalność!

Reklama

Zdecydowanie najgorszy występ z całej tej plejady niesamowitych indywidualności zaliczył Bartłomiej Gradecki, który po czterech latach wrócił na poziom Ekstraklasy. Pierwsze kolejki sezonu zaczął na ławce, ale wystarczył jeden gorszy występ Filipa Majchrowicza – polecamy wrócić chociażby do tego, jak wcześnie rzucił się przy karnym Kacpra Urbańskiego – by nowy nabytek Radomiaka dostał szansę. Był to powrót do ligi razem z drzwiami, futryną i całą ścianą nośną.

Jedenastka badziewiaków. Znów dominacja Radomiaka!

Nie pamiętamy drugiego tak koszmarnego występu bramkarza. Gradecki puścił pięć goli i przy każdym z nich dało się zrobić coś więcej. Przy czym tylko jedno trafienie, to Adamskiego, nie jest ewidentnym błędem bramkarza. Tam golkiper Radomiaka mógł rzucić się lepiej, pewnie też inaczej ustawić, ale no właśnie – mógł. Gdyby nie pozostałe bramki, nikt by tego przesadnie nie roztrząsał.

Pierwszy gol? Gradecki najpierw podał do Wszołka, a później przepuścił lichy strzał Sevcika. Trafienie Augustyniaka? Wypluł piłkę przed siebie. Strzały Kapustki? Oba miał na rękach, oba przepuścił. Trener Kaczmarek raczej nie powinien zbyt długo zastanawiać się nad tym, czy Majchrowicz powinien wrócić do bramki…

Ale obrona Radomiaka to też czysty kabaret. Na rekord idzie Conrado, który ląduje w Badziewiakach już po raz trzeci. Podobną regularność mają jedynie Paweł Wszołek i Jordi Sanchez, tylko że w ich przypadku mówimy o zestawieniu Kozaków. Na drobne rozmienia się też Adrian Dieguez, którego kojarzymy z Jagiellonii Białystok jako jednego z najlepszym stoperów w lidze. Tam – rozgrywał jak profesor. W Radomiu – rozgrywa jak niegdyś obrońcy ŁKS-u, gdy ten w Ekstraklasie za wszelką cenę próbował zawsze budować akcje od tyłu, choć w ogóle nie potrafił.

Reklama

Trzeba było naprawdę się postarać, żeby – nie będąc piłkarzem Radomiaka – załapać się do jedenastki antybohaterów 4. kolejki. Udało się to trzem szczęśliwcom – Sebastianowi Bergierowi, Oskarowi Leśniakowi i Jorge Felixowi. Defensywa Piasta może dziękować swoim kolegom z Radomia, bo gdyby nie oni, to pewnie Gliwiczanie zdominowaliby tyły jedenastki Badziewiaków. Najsłabszym zawodnikiem z tej nieradomskiej trójki był Leśniak, którego zawodnicy Wieczystej z łatwością ogrywali. Mamy nieodparte wrażenie, że z takimi zawodnikami trudno będzie myśleć o stworzeniu dojrzałego zespołu, który walczy o coś więcej niż utrzymanie. Takie ambicje pewnie ma Daniel Myśliwiec, który spektakularnie odmienił Piasta przejmując go od Maxa Moeldera, no ale z pustego nawet Salomon nie naleje.

Jedenastka Kozaków. Wahadłowi Legii będą stałymi bywalcami

W jedenastce Kozaków po raz kolejny lądują wahadłowi Legii – wspomniany Wszołek (trzeci raz) oraz Ruben Vinagre (drugi raz). Coś mi się wydaje, że któryś z nich złamie magiczną barierę dziesięciu razów w naszym szalenie prestiżowym zestawieniu. Warunek jest jeden – obu musi dopisywać zdrowie, co w zeszłym sezonie nie było regułą. Jeśli wahadłowi Legii są w formie fizycznej, a teraz ewidentnie są, potrafią pozamiatać w skali Ekstraklasy.

Obecna Legia zdaje się być pod nich skrojona. Marek Papszun uwielbia stawiać na mocne wahadła, które teraz w dodatku mogą obsługiwać dwóch wysokich i dobrze grających głową napastników (nie mam rzecz jasna na myśli Milety Rajovicia, on z tych dwóch cech posiada tylko jedną). Powtarzalność wrzutek Vinagre’a stoi na zjawiskowym jak na Ekstraklasę poziomie. Jeśli chodzi o liczbę udanych dośrodkowań na mecz, jest obecnie według Superscore drugi w lidze – z 3,3 celnymi dograniami na spotkanie. Zajmuje też pierwsze miejsce, jeśli chodzi o liczbę kluczowych podań (łącznie dwanaście, ex aequo z Mateuszem Klichem) i trzecie w skutecznych dryblingach, których notuje 2,5 na mecz (wyżej są tylko Luquinhas – 3,0 i Kacper Urbański – 2,7).

Reklama

Wszołek to z kolei koń do biegania, który też świetnie odnajduje się w ofensywie. W starciu z Radomiakiem zaliczył dwie asysty, a łącznie ma jak dotąd cztery ostatnie podania na koncie, czym wyrównał dorobek… z całego poprzedniego sezonu (i to biorąc pod uwagę zarówno ligę, jak i puchary). On również, podobnie jak Vinagre, bryluje w statystyce kluczowych podań – zanotował ich póki co dziewięć, co plasuje go na piątej pozycji w całej lidze. Jest też dwunasty, jeśli chodzi o liczbę celnych dośrodkowań (1,8 na mecz).

Cholernie dobrze to wszystko wygląda z perspektywy Marka Papszuna.

Godny odnotowania jest też kolejny świetny występ Bartłomieja Drągowskiego, który co prawda puścił dwie bramki, ale uratował swój zespół przy akcjach Morgana Fassbendera (mógł mieć hat-tricka) czy Norberta Barczaka. Jeśli Widzew dalej zamierza tak grać (czytaj: podobnie jak w zeszłym sezonie), bramkarz może mieć wiele okazji, żeby się wykazać. A chyba w całym tym projekcie nie chodzi o to, by jego największą gwiazdą był człowiek stojący między słupkami…

Reklama

 

16 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Gasparik po meczu z Wisłą: „Nie wiem, komu kibicował mój syn”

Kacper Korpak
4
Gasparik po meczu z Wisłą: „Nie wiem, komu kibicował mój syn”