Dotarliśmy do korespondencji, która wstrząśnie polską piłką. Paweł Sokolnicki, wieloletni asystent Szymona Marciniaka, nie zostawia suchej nitki na funkcjonowaniu Centrum VAR – zarzuca władzom PZPN chaos, brak kompetencji, fatalne szkolenie i system, który w kluczowych sytuacjach bardziej przypomina wróżenie z fusów niż profesjonalne sędziowanie. Podczas lektury listu włos jeży się na głowie.
W środowisku polskich sędziów od dłuższego czasu narastało napięcie. Były niedomówienia, wzajemne pretensje, konflikty, błędy i sprawy, o których oficjalnie mówiło się niewiele albo wcale. Z pozoru wszystko jakoś jeszcze funkcjonowało, ale pod powierzchnią wrzało coraz mocniej. Aż w końcu przekroczony został punkt krytyczny.
Dotarliśmy do wewnętrznej korespondencji PZPN i sensacyjnej treści listu, który w związku wzbudził gigantyczne poruszenie. Autorem maila skierowanego do najwyższych władz federacji jest Paweł Sokolnicki, wieloletni asystent sędziego Szymona Marciniaka. Prowadził z nim m.in. finał mundialu i Ligi Mistrzów.
Dokument, który w całości ujawniamy na Weszło, a w którym Sokolnicki opisuje listę zaniechań, błędów i problemów trapiących środowisko, jest wstrząsający.
– To moment, w którym to, co przez długi czas pozostawało za zamkniętymi drzwiami, przestało być wyłącznie przedmiotem sędziowskich rozmów. W końcu znalazł się ktoś, kto mówi o tym głośno. Tego nie da się już przemilczeć. Tego nie da się tak zostawić – mówi nam informator ze ścisłych władz PZPN.
Krótko mówiąc: szambo w końcu wybiło.
Wstrząsający list sędziego do władz PZPN
Skala zarzutów ze strony Sokolnickiego jest zatrważająca i w dużej mierze dotyczy nowopowstałego Centrum VAR. Jego otwarcie z przytupem ogłaszali niedawno Sekretarz Generalny PZPN Łukasz Wachowski i Wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych Adam Kaźmierczak. Zresztą to właśnie Wachowski miał osobiście pilotować projekt stworzenia polskiego „domu VAR”.
– Wchodzimy na zupełnie nowy poziom, jeśli chodzi o nowoczesność w PZPN. Ogromny wkład w jego realizację miał Łukasz Wachowski, który dziś, już jako sekretarz generalny PZPN, uczestniczy w kolejnym ważnym kroku technologicznym. Dotychczas PZPN przeznaczył na projekt VAR około 50 milionów złotych. Samo Centrum VAR kosztowało około 10 milionów – mówił za pośrednictwem oficjalnej strony PZPN Kaźmierczak.

Uroczystą inaugurację Centrum VAR odtrąbiono podczas majowego finału Pucharu Polski. W świat dumnie poszła informacja, że spotkanie Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa będzie pierwszym obsługiwanym z nowoczesnego i drogiego centrum.
Tylko że według Sokolnickiego to… bzdura.
„Podczas finału Pucharu Polski tak hucznie ogłoszonego jako sukces systemu VAR w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności, więc de facto mecz był ‘robiony’ na starych zasadach ‘busowych’” – pisze w swoim liście Sokolnicki.
Lista zarzutów jest jednak znacznie dłuższa. Obejmuje brak systemu SOAT („system tzw. ściany półautomatycznego spalonego nie istnieje” – twierdzi sędzia), a „ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku”.
To moment przy którym warto się zatrzymać – podczas gdy kibice, działacze i piłkarze odchodzą od zmysłów, gdy widzą milimetrowe linie wyrysowane na monitorach, ale koniec końców muszą zaufać systemowi VAR – czołowy polski sędzia przyznaje, że w istocie to jedna wielka fikcja!
Ze słów arbitra wynika, że sędziowie sami, podejmując decyzję o przyznaniu lub anulowaniu gola z powodu spalonego, nie mają pewności co do właściwej decyzji. Raz jeszcze przypomnijmy, co pisze Sokolnicki: „Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku”!
Trudno o bardziej kompromitujący dla Centrum VAR wniosek ze strony arbitra, który jeszcze niedawno pracował przy finale mistrzostw świata czy finale Ligi Mistrzów.
Nic więc dziwnego, że treść listu, wśród adresatów którego byli także przedstawiciele klubów, m.in. Dariusz Mioduski, Karol Klimczak, Wojciech Cygan czy Wojciech Pertkiewicz, wzbudziła w nich frustrację i wściekłość. Niedopracowany, felerny system może ostatecznie rzutować na to, czy którejś z drużyn nie zabraknie punktów do mistrzostwa, europejskich pucharów czy utrzymania w lidze.
Wśród wielu zarzutów Sokolnicki porusza też kwestię skostniałego systemu szkolenia („szkolenie sędziów to fikcja”) oraz wątpliwych umiejętności osób odpowiedzialnych za prowadzenie szkoleń z zakresu VAR.
„Funkcjonowanie w takiej rzeczywistości to fikcja niemająca nic wspólnego z profesjonalną pracą na systemie o takich możliwościach i jest kwestią czasu aż wydarzy się poważny problem” – stwierdza gorzko Sokolnicki.
Cytatów, które nie pozostawiają suchej nitki na obecnej sytuacji, jest więcej. Oto niektóre z nich:
- „Sędziowie są nieprzeszkoleni w sposób profesjonalny, jak ma to miejsce w poważnych organizacjach”,
- „Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności”,
- „Szkoleniowcy VAR nigdy nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie”,
- „System szkolenia sędziów jest skostniały, zabetonowany i wymaga natychmiastowej zmiany”.
Głos, który ujawniamy właśnie na Weszło, nie może pozostać bez odpowiedzi.

Paweł Sokolnicki podczas finału MŚ 2022
Centrum VAR to tylko wierzchołek góry lodowej
List, który publikujemy, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. W środowisku polskich sędziów źle dzieje się już od dawna. Nie ma właściwie tygodnia, by media nie donosiły o mniejszej lub większej aferze.
Tylko w ostatnich miesiącach prasa informowała o:
- Oskarżeniach o mobbing i zawiadomieniu do prokuratury przeciwko przewodniczącemu Kolegium Sędziów Marcinowi Szulcowi,
- Wojnie na linii Arkadiusz Kamil Wójcik – Marcin Szulc (obaj rywalizowali o funkcję przewodniczącego KS),
- Aferze z wyjazdem Wójcika do Japonii, oskarżeń o to, że „PZPN nie stać na bilet” dla sędziego i zarzutów o wygaszanie jego kariery,
- Kontrowersjach dotyczących nierównego traktowania sędziów po błędach (po zawieszeniu sędziego Bartosza Frankowskiego),
- Przerwaniu meczu Jagiellonia – Raków z powodu transparentów wymierzonych w sędziego Frankowskiego,
- Serii rażących błędów VAR między lutym a kwietniem 2026, szczególnie w meczach Arka – Lech i Lech – Legia, gdy PZPN publicznie przyznał, że sędziowie wypaczyli wyniki meczów,
- Żądaniach Arki o upublicznieniu nagrań rozmów sędziów VAR,
- Cyklicznym problemie z interpretacją zagrania ręką w polu karnym,
- Zarzutach o betonowanie drogi rozwoju dla młodych arbitrów,
- Oskarżeniach Dawida Korta w stronę sędziego Damiana Krumplewskiego o wyzywanie zawodników, prowokacje i pogardliwe traktowanie,
- Zarzutach jednego arbitra do drugiego, że ten życzył mu głośno, by doznał kontuzji,
- Egzaminach sędziowskich na parkingu lub pod domem Pawła Malca,
- Propagowaniu akcji „SzacunekDlaArbitra, podczas której przewodniczący Szulc zabronił sędziom… przepraszać za popełnione błędy.
Jeśli więc ktoś liczył, że mianowanie Marcina Szulca – wcześniej przeciętnego sędziego, który w pamięci kibiców najbardziej zapisał się wywiadem o słowach „powszechnie uważanych za wulgarne” Mariusza Ujka – rozwiąże problemy z sędziowaniem, musi przełknąć gorzką pigułkę rozczarowania.
Wygląda na to, że międzynarodowe sukcesy ekipy Szymona Marciniaka: prowadzenie finałów mistrzostw świata oraz Ligi Mistrzów, w opinii publicznej długo zaciemniały prawdziwy obraz rozkładu i bałaganu wśród polskich arbitrów. Zresztą członkowie obecnej i byłej ekipy Marciniaka ewidentnie mają już dość dyletanctwa, czego efektem jest pełen goryczy list Pawła Sokolnickiego, wieloletniego asystenta Marciniaka, do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Paweł Sokolnicki (z lewej strony) podczas MŚ w Katarze
Sędziowie mają dość. „Kolegium Sędziów ośmieszyło siebie i nas”
Fatalny poziom sędziowania i problemy z Centrum VAR od kilku tygodni były tajemnicą poliszynela w środowisku piłkarskim. Dyskutowali o tym sami sędziowie, przedstawiciele klubów oraz członkowie federacji.
Pytania pojawiały się także w mediach. Jak choćby podczas ostatniej afery, gdy Kolegium Sędziów PZPN opublikowało oficjalną analizę, z której wynikało, że sędziowie VAR meczu Pogoń Szczecin – Motor Lublin nieprawidłowo wyrysowali linię spalonego, wobec czego gola Darko Czurlinowa nie powinien zostać uznany.
Bardzo aktywny ostatnio @TListkiewicz nie wypowiadał się na temat tej sytuacji, a ciekawe jak wytłumaczy fakt, że w transmisji meczu nie pojawiła się żadna analiza gola Pogoni na 1:0. Przydałoby się rozwiać wątpliwości, bo od pierwszego ujęcia wyglądało, że może być tam ofsajd.… pic.twitter.com/0ESxbQ87zI
— Krzysztof Marciniak (@Marciniak_k) August 11, 2026
Tylko, że wątpliwości co do analizy Kolegium Sędziów mają sami arbitrzy, jak choćby Tomasz Listkiewicz, obecny asystent Szymona Marciniaka. Ten w dyskusji na portalu X wprost napisał, że „Kolegium Sędziów PZPN ośmieszyło siebie i nas, sędziów”, a „z sędziego VAR zrobiono wariata”. Oto oryginalne fragmenty wpisu Listkiewicza:
„Kolegium Sędziów PZPN ośmieszyło siebie i nas, sędziów, cytowanym przez Krzysztofa Marciniaka wpisem. W poprzednim sezonie, gdy były wątpliwości odnośnie do prawidłowości wytyczania linii spalonego, pokazywano, w formie klipu, cały proces decyzyjny (link w komentarzu), obecnie otrzymaliśmy jedynie „rysunek”, który – na pierwszy rzut oka – jest nieprawidłowy.
(…) Taka komunikacja ze strony naszych przełożonych nie ma nic wspólnego z przejrzystością ani otwartością”.
Dzień dobry,
Pan Krzysztof, jak widać, postanowił odnieść się tylko do jednego wątku, tego który uznał za wygodny dla siebie, ale trafił na złą osobę. To moja ostatnia interakcja bezpośrednia, bo nie da się dyskutować w ten sposób, ale to nie koniec niesienia przeze mnie kaganka… https://t.co/lva8Y6suWC— Tomasz Listkiewicz (@TListkiewicz) August 12, 2026
Trudno o większe wotum nieufności ze strony własnych podopiecznych niż tak publiczne uderzenie i poddanie w wątpliwość analizy Kolegium Sędziów.
I jeszcze jedna ważna kwestia – za VAR w meczu Pogoni z Motorem odpowiadali Łukasz Kuźma i… Paweł Sokolnicki.
Publikujemy list Pawła Sokolnickiego do PZPN
To właśnie w takim momencie swój list do władz PZPN wysłał Paweł Sokolnicki. Wśród adresatów są m.in. prezes PZPN Cezary Kulesza, sekretarz generalny Łukasz Wachowski, wiceprezesi Adam Kaźmierczak, Marcin Animucki i Dariusz Mioduski, a także wielu przedstawicieli klubów.
Poniżej w całości publikujemy wewnętrzną korespondencję między arbitrem a szefostwem PZPN, do której udało nam się dotrzeć.
Pełny list Pawła Sokolnickiego do władz PZPN (pisownia oryginalna):
„Szanowni Panowie Prezesi
Szanowny Panie Prezesie Cezary Kulesza
Jako osoba funkcjonująca w środowisku sędziowskim od wielu lat, nieskromnie ujmując z pewnymi sukcesami takimi jak : Finał Mundialu czy Ligi Mistrzów muszę zająć stanowisko w sprawie kluczowej dla rozwoju polskiej piłki i poziomu sędziowania , co z tym się wiąże.
Media są ważnym głosem w dyskusji i nie należy ich pomijać, natomiast decyzje zapadają w ciszy gabinetów.Kierując się tym tokiem rozumowania kieruję do Was pismo z apelem w trosce o rozwój polskiego sędziowania.
Z wielką radością jako sędzia obsługujący mecze w systemie VAR przyjąłem informację o powstaniu centrum VAR, był to zdecydowanie krok do przodu i wielkie brawa należą się za tę decyzję. Opieram swoje przesłanie na podstawie zdobytego doświadczenia i wiedzy z zakresu funkcjonowana VAR podczas dwóch Mistrzostw Świata jak i docenienia mojej fachowości przez władze UEFA, które desygnowały mnie rok w rok do roli sędziego VAR na dwa kolejne finały Ligi Europy UEFA, kolejno w Kolonii i Baku.
Po obserwacji stwierdzam następujące fakty:
- Sędziowie są nieprzeszkoleni w sposób profesjonalny jak ma to miejsce w poważnych organizacjach piłkarskich z zakresu funkcjonowania nowego systemu Hawk-Eye
- Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności (nie z ich winy), która stanowi podstawę w obsłudze systemu jak ma to miejsce w porównaniu do operatorów z innych krajów używających tego systemu.Mimo ,że są to byli sędziowie , to niestety zdolności operacyjnych/specjalistycznych podczas pracy nad tak zaawansowanym systemem nie sposób nabyć w ciągu jednej soboty.
- Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku (system obsługuje tylko jedną kamerę na połowie wyłączając z tego procesu GLT kamera , tzw bramkową w rysowaniu linii, która jest kluczowa w sytuacjach w polu karnym , a w szczególności w polu bramkowym), a na oko to wiecie Panowie co można zrobić…
- System SOAT czyli tzw. ściany w półautomatycznego spalonego nie istnieje, jest nieprzygotowany, co stanowi pytanie do osób podpisujących umowę na obsługę tego systemu, dlaczego tak ważnego zapisu nie ma w umowie od początku funkcjonowania centrum VAR.
- Szkoleniowcy VAR nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie, a swoje doświadczenia zbierają podczas pracy na żywym organizmie , co i tak nie oddaje specyfiki pracy i lat doświadczeń spędzonych podczas pracy na przeciwko monitora VAR.
- Podczas finału Pucharu Polski tak hucznie ogłoszonego jako sukces sytemu VAR w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności więc de facto mecz był „robiony” na starych zasadach „busowych”
- Czy ktoś z osób decyzyjnych wie na czym polega sytem back-up w razie problemów technicznych z centrum VAR? Wątpię, chyba ,że uznamy telefon komórkowy za takowe narzędzie.
- Czy jest udostępniona platforma e-learningowa dla sędziów w rzeczonej sprawie?Nie.
- System szkolenia sędziów jest skostniały, zabetonowany i wymaga natychmiastowej zmiany, a moje antropologiczno- inżynieryjne wycieczki opieram na faktach i powszechnej opinii
- Szkolenia sędziów to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem, czynni sędziowie z nabytym doświadczeniem „varowskim” przekazują większą wiedzę niż osoby odpowiedzialne za ten proces.Więcej pracy wykonałem w tym zakresie przed startem jednego turnieju niż całe Kolegium Sędziów razem wzięte przez wszystkie lata. Chyba ,że przyjmiemy, że obejrzenie jednego czy dwóch klipów przed startem Ekstraklasy, porozmawianie między sobą i powrót kilkaset kilometrów do domu to fachowe i kompetentne podejście do obowiązków.
- Przed startem sezonu jak i po 1 kolejce Ekstraklasy powiedziałem osobom decyzyjnym w KS PZPN ,że funkcjonowanie w takiej rzeczywistości to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalną pracą na tym systemie o takich możliwościach i jest kwestią czasu aż wydarzy się poważny problem.
Szanowni Panowie poruszam w moim wątku głównie kwestię funkcjonowania VAR (to są tylko wybrane problemy) i dokładnie taki jest właśnie powód powyższego pisma, które kieruje do Was, a więc osób decyzyjnych w strukturach polskiej profesjonalnej piłki, to tylko nieliczne problemy trawiące środowisko sędziowskie, które osiągnęło rubikon, natomiast dla dobra Nas wszystkich, dla dobra piłki w Polsce apeluję o reakcję Szanownego ciała decyzyjnego.
Jest rzeczą nie do pomyślenia w strukturach światowych, jak często lubimy je przytaczać… taka forma funkcjonowania. Nowy system operacyjny VAR powinien być oparty o kompetencje, rzetelność, fachowość, a przede wszystkim być zgodny z tym, jakie ma zdolności, a nie ograniczony, przez jakie czynniki? Tego nie wiem.
Może osoba/y odpowiedzialne za proces wdrażania centrum VAR odpowiedzą Nam/Wam na to pytanie? Polska piłka ma wspaniałe tradycje, świetne zarządzanie spółką Ekstraklasy, czy naprawdę nie możemy czerpać dostępnej wiedzy w oparciu o fakty, a nie mity i braki kompetencyjne?
Niech naprawdę połączy Nas piłka.
Z poważaniem
Paweł Sokolnicki”.