Michael Schumacher i jego powrót do zdrowia. „To całodobowa opieka”

Marcin Ziółkowski

05 czerwca 2026, 12:13 • 3 min czytania 6

Reklama
Michael Schumacher i jego powrót do zdrowia. „To całodobowa opieka”

Michael Schumacher od ponad dekady nie pokazuje się publicznie. Gwiazda Formuły 1 cały czas wraca do zdrowia po wypadku na nartach we Francji w 2013 roku. Proces sądowy, który toczy się z uwagi na podejrzenie o gwałt na pielęgniarce opiekującej się mistrzem w jego szwajcarskiej rezydencji, wyjawił kilka szczegółów na temat specyfiki pracy, która wykonywana jest praktycznie bez przerwy wokół siedmiokrotnego mistrza świata.

Reklama

Schumacher i nowa rzeczywistość – proces żmudnej rehabilitacji

Pod koniec grudnia 2013 roku świat obiegła wstrząsająca wiadomość. We francuskim Meribel podczas rutynowej wręcz aktywności jaką była dla niego jazda na nartach, Michael Schumacher uległ okropnemu wypadkowi. Skutkiem uderzenia głową w skałę była m.in. śpiączka, wywołana poważnymi uszkodzeniami narządu.

Niedawno w L’Equipe wypowiedział się o tym wypadku pilot helikoptera tamtego dnia. Wyjawił, że gdy m.in. nakazano zdjąć załodze mikrofony oraz zabroniono dziennikarzom, aby im towarzyszono, zrozumiał powagę sytuacji. Stan Niemca wymagał natychmiastowej operacji w szpitalu w Grenoble. Wielokrotny mistrz świata F1 od tamtej pory unika wystąpień publicznych, rodzina bardzo dba o to, aby jakiekolwiek informacje nie przedostawały się do mediów, a wszelkie plotki i doniesienia o jego stanie zdrowia narażają ich autorów na pozwy.

Reklama

Tak jest też i tym razem, ale z innego powodu. W 2019 roku miało bowiem dojść do gwałtu na pielęgniarce, która zajmowała się mistrzem kierownicy. Dopiero po wielu latach, wyszło na jaw, że o zajście obwinia się kolegę Micka Schumachera z serii juniorskich, a więc Australijczyka Joeya Mawsona. Sprawa niedawno wróciła na wokandę i zawodnikowi grozi kara do czterech lat więzienia.

Całodobowa opieka i walka z medialną presją – praca pielęgniarki inna niż zwykle

Najbardziej interesujące są jednak szczegóły dotyczące procesu rehabilitacji i całodobowej wręcz opieki. Michael Schumacher potrzebuje jej nieustannie. Wyjawiają to choćby dokumenty dotyczące procesu sądowego we wspomnianej wyżej sprawie. Marca zacytowała prawnika, wypowiadającego się w imieniu pielęgniarki.

– To ekstremalnie wymagająca praca, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Dodajmy też do tego ciszę, która otacza jego rodzinę. To zrozumiałe… ale dla pracowników, którzy nie mogą nawet porozmawiać z przyjaciółmi o tym, co robią na co dzień, to olbrzymia presja.

Reklama

Prawnik dodał też, że choć jego klientka wskazała, że Schumacher wykonuje ćwiczenia z pasją i ogromną powagą, powierzono jej te najtrudniejsze z zadań. A pacjent wymaga całodobowej opieki.

– Wskoczyła na to miejsce, gdy potrzeba była rąk do pracy. To nie jest praca taka jak inne (…) Powstaje dużo artykułów na temat tego, co dzieje się w domu, co robi Michael Schumacher. To ogromny sprawdzian, wielka presja. Ona radzi sobie z tym doskonale. Sama rodzina Schumacherów uważa jej pracę za doskonałą.

Wyszło też na jaw, że pielęgniarka została zwolniona i już dla Schumacherów nie pracuje. Prawnik (co nie dziwi) uważa, że było to bardzo nie fair.

Reklama

W styczniu Daily Mail wyjawił, że po 12 latach od wypadku Michael Schumacher nie jest już przykuty do łóżka – prawdy w tym temacie raczej się jednak nie dowiemy, bowiem rodzina nie zabiera głosu w temacie stanu zdrowia mistrza. Poza żoną i dziećmi, najbardziej wiarygodnym źródłem informacji w temacie wydaje się za to być były szef Niemca z czasów pracy w Ferrari – Jean Todt.

 

Fot. Newspix

Reklama
6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Formuła 1

Reklama