W pierwszym turnieju Ligi Narodów polscy siatkarze wygrali trzy mecze, by dopiero na sam koniec ulec Słoweńcom. Drugi rozpoczęli od triumfu nad reprezentacją Bułgarii. Nie było to co prawda ich najlepsze spotkanie (co częściowo było zapewne spowodowane jet lagiem), ale liczył się komplet punktów. Dziś Polacy nie pozostawali już wątpliwości i pewnie pokonali Turków, debiutantów w Lidze Narodów.
Podopieczni Nikoli Grbicia mierzyli się dziś z outsiderem. Nie chodzi tylko to, że Turcy debiutują w rozgrywkach – po prostu siatkarze znad Bosforu do tej pory nie wygrali w Lidze Narodów ani jednego meczu. Sensacją byłoby, gdyby zmieniło się to akurat dziś. Za sporą niespodziankę można by już uznać utratę choć jednego seta przez Biało-Czerwonych. Ani do sensacji, ani do niespodzianki jednak nie doszło – Polacy zrobili swoje w trzech setach.
Choć Turcy faktycznie próbowali się stawiać. Zaczęli od punktowego bloku na Łukaszu Kaczmarku, potem zaliczyli kilka niezłych akcji, ale w miarę trwania seta zarysowywała się przewaga Polaków, których prowadził szczególnie Kamil Semeniuk. Gdy było 14:9, wydawało się, że nic już się w tym pierwszym secie nie wydarzy. Tymczasem nasi dzisiejsi rywale potrafili się zebrać w sobie, zaliczyć kilka niezłych akcji i doprowadzić do remisu 16:16. Nikola Grbić poprosił wtedy jednak o przerwę, a po niej Polacy na powrót byli lepszą drużyną. Turcy do tego zaczęli popełniać błędy. Efekt? Set wygrany przez Polaków do 19.
Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia Turków 3:0, po dwóch asach Efe Bavrama. Polacy zareagowali jednak natychmiast, zdobywając pięć punktów z rzędu i świetnie pracując blokiem. Przewaga Biało-Czerwonych sukcesywnie rosła, choćby wtedy, gdy na zagrywce pojawił się Jakub Kochanowski i zanotował… trzy asy z rzędu. Turcy wyraźnie tracili nie tylko punkty, ale i ochotę na dalsze granie tego seta. Nietrudno domyślić się, jaki był tego skutek – Polacy wygrali 25:12.
Trzecia partia była jak pierwsza pod względem wyniku, ale jeśli chodzi o sam przebieg – przypominała drugą. Polacy szybko bowiem zarysowali swoją przewagę, a potem tylko ją powiększali. Świetnie w tym momencie spotkania radził sobie Bartosz Bednorz, swoje dokładał Kamil Semeniuk i w konsekwencji nie pozostawiliśmy rywalom złudzeń – o ile w ogóle je mieli – co do tego, kto jest lepszą drużyną. Ostatecznie mecz dobrym atakiem zakończył Semeniuk, a seta Polacy wygrali do 19.
ZERO RYZYKA do 50zł – zwrot 100% w gotówce w Fuksiarz.pl
Kolejny mecz Polaków już jutro, rywalami Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Japonii, w której jednak zabraknie kilku gwiazd. Dzień później podopiecznych Nikoli Grbicia czeka starcie z Brazylią.
Polska – Turcja 3:0 (25:19, 25:12, 25:19)
Fot. Newspix
Czytaj więcej o siatkówce:
- Turcja to piłkarscy fanatycy i sympatia do Rosji. Męska siatkówka jest tu tylko tłem
- Jak Słowenia wdarła się do siatkarskiego topu?
