Boki obrony Legii wymiatają, super liczby Mukairu [KOZACY I BADZIEWIACY]

Przemysław Michalak

04 sierpnia 2026, 17:51 • 5 min czytania 2

Reklama
Boki obrony Legii wymiatają, super liczby Mukairu [KOZACY I BADZIEWIACY]

Za nami 2. kolejka Ekstraklasy i naprawdę trudno było się podczas niej nudzić. Piłkarze nie zawsze dojeżdżali boiskową jakością, ale poziomem emocji – jak najbardziej. W ośmiu meczach padło aż 26 goli, a przecież jedyne bezbramkowe spotkanie (Wisła Płock – Widzew) równie dobrze mogłoby się skończyć wynikiem hokejowym. Z tego względu znacznie łatwiej przychodziło nam wyróżnianie zawodników ofensywnych, za to w badziewiakach mieliśmy bogactwo wyboru wśród obrońców.

Reklama

Jordi Sanchez i Paweł Wszołek już dokonali rzeczy wielkiej. Na tak wczesnym etapie sezonu mają po dwie nominacje do kozaków. Sanchez budził obawy kibiców Wisły Kraków w momencie przyjścia zimą, w Betclic 1. Lidze też wiosną furory nie robił, ale wejście do Ekstraklasy w barwach Wisły ma znakomite.

Kozacy i badziewiacy 2. kolejki Ekstraklasy. Papszun podnosi Legię z kolan

Przed tygodniem strzelił gola z Piastem Gliwice, a w zasadzie dwa, tyle że jednego mu nie uznano. W Gliwicach do siatki – już w pełni legalnie – trafił dwukrotnie w stylu typowego lisa pola karnego, który jest najsprytniejszy i najlepiej ustawiony. Hiszpan ma swoje ograniczenia, to się już nie zmieni, mógłby być jeszcze skuteczniejszy, ale chyba nikt nie zakładał, że zacznie z takimi liczbami. Dzięki niemu beniaminek nie odczuwa aż tak bardzo braku w pierwszym składzie Angela Rodado, dopiero wracającego do pełnego rytmu po kontuzji barku, która zabrała mu końcówkę poprzedniego sezonu i większość przygotowań.

Wszołek jest jednym z symboli pójścia do góry Legii autorstwa Marka Papszuna. Znów przypomina siebie z najlepszych czasów, podobnie zresztą jak Ruben Vinagre. Portugalczyk rozegrał najbardziej udany mecz od dawien dawna, a przecież można było mieć obawy, czy obrońca nie lubujący się w ciężkiej pracy w defensywie znajdzie język z takim trenerem. Jak widać, znalazł i efekty na starcie rozgrywek są imponujące. Z Zagłębiem Lubin to on zadał najważniejszy cios, strzelając ładnego gola na 2:1. Boki obrony Legii na tę chwilę są najlepiej dysponowane w lidze.

Stawkę wśród zawodników broniących uzupełnia Przemysław Wiśniewski. Wisła Płock powinna coś wsadzić do sieci, Said Hamulić doskonale o tym wie, ale reprezentant Polski potwierdził, że jest w dobrej formie i przeważnie panował nad sytuacją, wykorzystując swoje największe atuty, czyli siłę, szybkość i wzrost. Do bramki dajemy natomiast Rafała Leszczyńskiego, który do spółki z niemiłosiernie pudłującym Sebastianem Bergierem uratował Nafciarzom punkt. Z Widzewa wyróżniliśmy jeszcze Juljana Shehu, któremu Bergier zabrał dwie klasowe asysty.

Reklama

Mukairu kiwał jak szalony w Krakowie

Paul Mukairu bywa jeźdźcem bez głowy, często brakuje mu optymalnej decyzyjności na koniec akcji, ale gdyby było inaczej, nie przychodziłby do Pogoni Szczecin, tylko grał w lidze top5. Kiwkę facet ma jednak znakomitą, w Krakowie Otar Kakabadze miał z nim strasznie trudne życie. Mukairu stoczył w tym meczu aż 24 pojedynki na ziemi, z czego wygrał 14. Podjął 10 prób dryblingu, siedem było udanych. No i dał konkrety: najpierw asysta, potem bramka po trochę podwórkowej akcji w doliczonym czasie. W duże mierze dzięki niemu Oscar Garcia nie czekał długo na premierowe zwycięstwo w roli trenera Portowców.

Jeśli Śląsk Wrocław ma się utrzymać w Ekstraklasie, to na plecach Piotra Samca-Talara. Z Rakowem Częstochowa był wszędzie, robił wszystko i to on zapewnił bezcenną wygraną w końcówce. Imponujący występ.

Z kolei na lidera Piasta Gliwice wyrasta Jakub Łabojko. Zawsze był kojarzony jako zawodnik trochę od czarnej roboty, będący w cieniu, ale po powrocie na stare śmieci jest „pierwszy wszystko”. Podchodzi do rzutów wolnych i rożnych, wrzuca z autu, co rusz próbuje strzelać z okolic szesnastego metra, zabrał się też za rzuty karne. Ten z Wisłą Kraków wykonał perfekcyjnie. W zasadzie nie miało znaczenia, co zrobiłby bramkarz. I tak byłby bez szans.

GKS Katowice mimo zmęczenia rewanżowym bojem z Żyliną zdominował Radomiaka i dość pewnie go pokonał. Niesamowite dni przeżywa Ilja Szkurin. To on pięknym strzałem z powietrza ustalił wynik w czwartek, a w niedzielę zdobył podobną bramkę w Ekstraklasie. Do tego jeszcze asystował Nowakowi, który przylutował pod ladę Majchrowiczowi. Nie było wyjścia – obaj są w kozakach.

Reklama

Radosna twórczość w obronie Wisły i Piasta

Piast Gliwice cztery razy znalazł drogę do siatki Marcela Łubika, a przecież dwie znakomite sytuacje na wstępie zmarnował Quentin Boisgard. Samuel Ntamack w akcji na 1:0 mógł mu podać, bo był zupełnie niepilnowany, ale wolał już kończyć samemu. Słusznie. Co do Łubika, za łatwo mu te gole wpadały. On sam potem przyznał, że poza rzutem karnym za każdym razem mógł zrobić coś więcej. Doceniamy szczerość.

Hamulić i Bergier pudłowali jak szaleni, za to Tapsoba z Radomiaka pomylił drużyny. Najpierw strzelił gola samobójczego, później „asystował” Szkurinowi. Okolicznością łagodzącą jest to, że przy samobóju był nieprzepisowo spychany przez Alana Czerwińskiego, czego sędziowie nie zauważyli. Tak czy siak, kompletnie nieudany występ.

W tyłach siłą rzeczy mamy głównie ludzi z Piasta i Wisły. Znakomicie się ten mecz oglądało, ale z punktu widzenia taktycznego jedni i drudzy odstawiali kryminał w obronie. I tak nie wszystkich mogliśmy zmieścić. Grono obrońców uzupełnia Conrado, który grał tak słabo na swojej stronie z GKS-em, że pewnie jeszcze chwila naporu gospodarzy i Tomasz Kaczmarek prewencyjnie by go zmienił.

Reklama

Ben Lederman na razie nie dość, że nie jest wzmocnieniem Wieczystej Kraków, to jeszcze wyróżnia się w negatywny sposób. To od jego prostej i naiwnej straty na rzecz Pablo Rodrigueza zaczęło się nieszczęście, które przyniosło Kolejorzowi bramkę na 2:0. Jasne, 45 sekund wcześniej faulowany przed polem karnym Lecha był Mikkel Maigaard i powinniśmy usłyszeć gwizdek, ale wtedy nie miało to już żadnego znaczenia. Pretensje trzeba kierować przede wszystkim do Ledermana, nie do sędziego.

2 komentarze
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama