Bezkrólewie trwa. Błachowicz zremisował w walce o pas

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

11 grudnia 2022, 07:55 • 5 min czytania

Reklama
Bezkrólewie trwa. Błachowicz zremisował w walce o pas

Remisy nie są czymś częstym w walkach MMA, a już zwłaszcza w walkach mistrzowskich. Ale w walce Jana Błachowicza z Magomedem Ankalajewem sędziowie wypunktowali niejednogłośny remis (48-47, 46-48, 47-47). A to oznacza, że ani Polak, ani Rosjanin nie sięgnęli po pas UFC.

Reklama

Bezkrólewie w kategorii półciężkiej trwa. Do tej pory pas dzierżył Jiri Prochazka, który pokonał w zeszłym roku Glovera Teixeirę. Dziś w nocy miało dojść do rewanżu między nimi, ale Czech doznał koszmarnej kontuzji barku podczas treningu i zdecydował, że nie chce blokować dywizji na kolejne długie miesiące i zwakował pas. O pas mieli zawalczyć ci, którzy na UFC 282 mieli walczyć w co-main evencie, czyli Jan Błachowicz z Magomedem Ankalajewem, a Teixeira mógł tylko oglądać to z perspektywy trybun.

UFC 282. Potężne kopnięcia Błachowicza

Bukmacherzy i eksperci dość wyraźnie faworyzowali Rosjanina. Jest młodszy, ma bardzo dobre zapasy, a i w stójce do ułomków nie należy, bo w poprzednich walkach w UFC pokazał świetny kick-boxing, bardzo dobrze wyglądał jego kontrujący prawy sierpowy, w dodatku udanie dystansował rywali front-kickami. Polak miał upatrywać swoich szans w wymianach w półdystansie i w niskich kopnięciach.

I to właśnie kopnięcia na przednią nogę w pewnym momencie były najgroźniejszą bronią cieszynianina. O ile pierwsza runda była bardzo wyrównana, o tyle w drugiej zaczęła się demolka prawej nogi Ankalajewa. Błachowicz smagał potężnymi kopnięciami na piszczel, a rywal nie był w stanie się obronić przed nimi. Polak trafił jedenaście razy, a przy dwunastym low-kicku rywal zakołysał się i wyraźnie dał do zrozumienia, że z jego piszczelem coś nie gra. Zmienił pozycję na klasyczną, ale w trzeciej rundzie Błachowicz paskudnie okopał mu z kolei lewą nogę. Wydawało się, że były mistrz właśnie toruje sobie drogę do zwycięstwa. Druga i trzecia runda była Polaka, można było dyskutować nad punktowaniem pierwszej. – A skoro Jan ma większe doświadczenie na dystansie pięciu rund w UFC, to powinien się tylko rozkręcać – wydawało nam się wtedy.

Ale czwarta i piąta odsłona przebiegała już wyraźnie pod dyktando Ankalajewa, który postawił na zapasy. O ile jeszcze w czwartej rundzie po prostu kontrolował Błachowicza z góry i nie zadawał wielu obrażeń, o tyle na początku piątej Polak szybko skończył na plecach, a Rosjanin przez prawie cztery minuty sukcesywnie okładał go ciosami z góry. O ile Błachowicz do końca trzeciej rundy świetnie bronił się przed obaleniami (6/6 wybronionych prób na początku walki), o tyle gdy już wylądował na plecach, to nie miał pół argumentu, by wydostać się spod dagestańskiego zawodnika.

Reklama

UFC 282. Błachowicz: Nie wygrałem tej walki

Werdykt sędziów jest ostatecznie sprawiedliwy, choć dziwić może rozstrzał punktów. Jeden z sędziów dał np. trzecią rundę Rosjaninowi, choć to Błachowicz zadawał większe obrażenia. Ostatecznie na karcie jednego arbitra wygrał Błachowicz (48-47), na karcie drugiego Ankalajew (48-46), a u trzeciego był remis (47-47) wynikający z tego, że Błachowicz owszem wygrał trzy rundy, a Rosjanin tylko dwie, ale jedną z nich bardzo wyraźnie.

Po walce Polak nie ukrywał zaskoczenia, jego mowa ciała wskazywała na to, że wyczuwał porażkę. – Muszę jeszcze raz to obejrzeć, ale na pewno nie wygrałem tej walki. Nie wiem, czy ją przegrałem, ale na pewno nie ja byłem zwycięzcą – powiedział. – Nie wiem co mam powiedzieć. Wygrałem tę walkę. Gdzie mój pas? Przecież to ja wygrałem… – mówił przekonany o swoim triumfie Ankalajew.

Co zatem dalej z pasem kategorii półciężkiej? Sprawa jest otwarta i tak naprawdę musimy poczekać na plany samej federacji. Błachowicz takimi słowami nie wzmocnił swojej pozycji w kwestii ponownej walki mistrzowskiej. Być może dojdzie do rewanżu, aczkolwiek poszkodowany w tej sytuacji byłby Glover Teixeira, który powoli chce już schodzić ze sceny i przejść na emeryturę, a teraz nie ze swojej winy nie mógł walczyć o odebranie pasa. Zobaczymy jak będzie przebiegała rehabilitacja Jiriego Prochazki, bo jeśli Czech kurowałby się dość szybko, wówczas logicznym byłoby ponowne zestawienie go z Brazylijczykiem. Mamy zatem czterech zawodników bliskich walki mistrzowskiej, ale niestety wydaje się, że najmniejsze szanse na zestawienie w takim starciu ma Polak. Ale tylko Dana White i jego współpracownicy wiedzą, jak tak naprawdę to się poukłada…

AKTUALIZACJA: Dana White na konferencji po gali był zażenowany poziomem walki Błachowicza z Ankalajewem. I zapowiedział, że następną walkę mistrzowską stoczy Glover Teixeira z Jamalem Hillem.

Reklama

UFC 282. Kontrowersyjna wygrana Pimbletta

Gala w Las Vegas – abstrahując od walki wieczoru – nie rozczarowała, a właściwie przerosła oczekiwania. Mieliśmy mnóstwo skończeń przed czasem, świetny występ młodziutkiego Raula Rosasa, błyskawiczny nokaut Jairzinho (już w 23 sekundzie!) czy efektowne poddanie TJ Browna.

W karcie głównej były mistrz KSW Dricus du Plessis wygrał w trzeciej rundzie przez poddanie z Darrenem Tillem i prawdopodobnie wkrótce wyląduję w pierwszej dziesiątce kategorii średniej UFC. Znakomicie oglądało się walkę Topuria-Mitchell, którą w drugiej rundzie przez poddanie wygrał zawodnik o gruzińskich korzeniach. Wygląda na to, że Topuria jest na dobrym torze, by atakować ścisłą czołówkę kategorii piórkowej.

Sporym zaskoczeniem był z kolei werdykt w co-main evencie. Paddy Pimblett, który ma ogromną rzeszę fanów, wygrał po kontrowersyjnej punktacji 29-28, 29-28, 29-28 z Jaredem Gordonem. Anglik miał spore kłopoty w tej walce z prowadzeniem jej według własnego planu, nie potrafił przejąć inicjatywy, był kontrolowany pod siatką. Ale ostatecznie sędziowie dali mu dwie rundy, a Gordonowi tylko jedną. Nie brakowało głosów, że niezwykle popularna wschodząca gwiazdka federacji po prostu nie mogła przegrać z zawodnikiem, który nie jest nawet sklasyfikowany w TOP15 swojej kategorii wagowej. Wydaje się jednak, że Pimblett kolejnej rywala z wyższej półki już po prostu nie przeskoczy i jego pociąg wkrótce się wykolei.

WIĘCEJ O UFC:

Reklama

Damian Smyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Inne sporty

Reklama