Zimna krew Szoboszlaia! Niesamowita końcówka Liverpoolu z Newcastle

Wojciech Piela

23 sierpnia 2026, 19:35 • 6 min czytania 1

Reklama
Zimna krew Szoboszlaia! Niesamowita końcówka Liverpoolu z Newcastle

Newcastle było już jedną nogą na drodze do wymarzonego zwycięstwa, ale Liverpool wyrwał remis w ostatniej możliwej chwili. Na St. James’ Park nie zabrakło emocji, zwrotów akcji i ogromnych kontrowersji. Dominik Szoboszlai w dziewiątej minucie doliczonego czasu gry (!) wykorzystał rzut karny i sprawił, że Andoni Iraola może wracać do domu przynajmniej z punktem.

Reklama

Zarówno przez szatnię Liverpoolu, jak i Newcastle latem przeszedł huragan zmian. Zdmuchnął on z posad trenerów – Arne Slota oraz Eddiego Howe’a, a także liderów na boisku. Warto jednak zwrócić uwagę na pewne różnice. Holender opuścił Anfield ze względu na kiepskie wyniki i dopiero 5. miejsce w tabeli, co nie dało wielkiego wyboru przełożonym. Anglika nikt z St. James’ Park specjalnie nie wyganiał, jednak 48-letni trener sam zrezygnował z posady widząc, co dzieje się z zespołem na początku przygotowań.

Niesamowita końcówka Liverpoolu z Newcastle. Zimna krew Szoboszlaia!

Z Newcastle pożegnało się bowiem trzech kluczowych zawodników – Sandro Tonali, Anthony Gordon oraz Bruno Guimaraes. Budowę nowego zespołu powierzono Niemcowi Matthiasowi Jaissle, który w ostatnich dwóch latach zdobywał tytuły mistrzowskie w Arabii Saudyjskiej z Al-Ahli. Sroki zamierzały stawić czoła Liverpoolowi z Alexandrem Isakiem w ataku. Szwed po roku wracał na stadion klubu, w barwach którego strzelił 62 gole w 109 meczach. The Reds zapłacili za niego aż 125 milionów funtów.

Reklama

Nowy menedżer Liverpoolu Andoni Iraola desygnował do gry również Jeremy’ego Jacqueta na środku obrony czy Rio Ngumohę na prawym skrzydle. Ci zawodnicy mają sprawić, że brak Mohameda Salaha czy Ibrahimy Konate będzie nieco mniej odczuwalny. Latem z klubem pożegnał się również wieloletni lewy obrońca – Andrew Robertson. W Newcastle z kolei również mogliśmy obserwować kilku nowych graczy, takich jak bramkarz Lukas Hornicek, prawy obrońca Amar Dedić czy środkowy pomocnik Sean Steur.

Chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego oba zespoły oddały hołd zmarłemu w lipcu legendarnemu Kevinowi Keeganowi. W barwach Liverpoolu „King Kev” trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Anglii i wygrywał Puchar Europy jako piłkarz. Z kolei z Newcastle był związany zarówno jako czynny zawodnik, jak i w latach późniejszych jako trener. Wywalczył z tym klubem awans do Premier League w 1993 roku. To dwukrotny zdobywca Złotej Piłki.

Reklama

Spotkanie od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Już w 5. minucie padł pierwszy gol dla Newcastle ery Matthiasa Jaissle. Sposobem na Liverpool okazał się szybki kontratak. Podanie Ryana Gravenbercha przechwycił Dedić, który zagrał do Williama Osuli. Duńczyk sprawnie poprowadził akcję środkiem pola i zagrał na skrzydło do Anthony’ego Elangi, który pokonał Alissona. Sroki szybko znalazły się w tym spotkaniu w komfortowym położeniu.

Liverpool spróbował odpowiedzieć w 17. minucie, kiedy do dobrej okazji doszedł Florian Wirtz. Jego strzał z pola karnego udanie na rzut rożny odbił jednak Hornicek. The Reds mieli przewagę w posiadaniu piłki, lecz niewiele z tego wynikało. Bez formy był choćby niemiłosiernie wygwizdywany Alexander Isak. Fani Newcastle mocno zapamiętali sobie jego zeszłoroczne wymuszanie transferu do The Reds i brak treningów z zespołem.

Reklama

Do końca pierwszej połowy obydwie ekipy nie stworzyły sobie zbyt wielu sytuacji, dużo było natomiast walki i żółtych kartek. Wyłapali je choćby obydwaj boczni obrońcy Liverpoolu – Jeremie Frimpong oraz Milos Kerkez. Ekipie Iraoli zdecydowanie brakowało koncepcji na to, w jaki sposób przechytrzyć defensywę rywali. The Reds grali zbyt wolno i schematycznie, co pokazywało jak dużo pracy czeka jeszcze nowego szkoleniowca.

W drugą połowę goście weszli jednak z nową wiarą i godnym impetem. Palmę pierwszeństwa ich ataków niósł Cody Gakpo. Holender w 53. minucie oddał groźny strzał z dystansu, ale dobrą interwencją popisał się Hornicek. Dwie minuty później Czech był już jednak bezradny przy kolejnej próbie skrzydłowego The Reds. Gakpo przymierzył z około 25 metrów i doprowadził do wyrównania. Jaissle momentalnie zareagował ściągając z boiska dwóch zawodników – Steura i Osulę.

Na placu gry pojawili się Jacob Ramsey oraz Joe Willock. I to właśnie ten drugi gracz po chwili stał się bohaterem! Były gracz Arsenalu skutecznie zakończył akcję gospodarzy. Znów Liverpool dał się zaskoczyć po kontrze, kiedy piłkę pod polem karnym rywali stracił Gravenberch. Znakomicie atak napędził Yoane Wissa, który zaliczył w tej sytuacji asystę. Żaden z sześciu defensorów Liverpoolu nie był w stanie w tej sytuacji dobrze zareagować.

Reklama

Iraola również odpowiedział zmianami, a na murawę wbiegli Victor Munoz i Alexis Mac Allister. Niezłą szansę miał za to w 70. minucie Isak, ale jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. To wzbudziło oczywiście olbrzymi aplauz na trybunach. Głośniej kibice zareagowali również kilka minut wcześniej, kiedy po podaniu z lewej strony Halla, niewiele brakowało by do uderzenia doszedł Wissa.

W 80. minucie mogło się zrobić nieco cieplej w pobliżu pola karnego Newcastle, gdy do rzutu wolnego z 25 metrów podszedł Dominik Szoboszlai. Węgier podobnie, jak w pierwszej połowie z podobnej pozycji trafił jednak w mur. Liverpool przed utratą gola uratował z kolei Alisson, który w 85. minucie był górą w sytuacji sam na sam z Wissą.

I gdy wydawało się, że w tym meczu nic już nie odbierze triumfu Newcastle, do akcji wkroczył rezerwowy Munoz. Hiszpan był w polu karnym faulowany przez Lewisa Halla, a sędzia Stuart Attwell wskazał na jedenasty metr. To była już dziewiąta minuta doliczonego czasu gry, a próby nerwów z Hornickiem podjął się Szoboszlai. Węgier wytrzymał ciśnienie i posłał piłkę pod poprzeczkę, zapewniając swojej ekipie cenny punkt. Hornicek go wyczuł, ale nie miał szans.

Reklama

Newcastle było o krok od wymarzonego rozpoczęcia nowej ery. Sroki dwukrotnie wychodziły na prowadzenie, dobrze wykorzystywały błędy Liverpoolu i przez długi czas miały w garści trzy punkty. Wydawało się, że Matthias Jaissle już w pierwszym spotkaniu da swoim kibicom powody do optymizmu.

Dla Iraoli to punkt wywalczony w dramatycznych okolicznościach, ale także sporo materiału do analizy. Nawet się specjalnie po wyrównującej bramce nie cieszył. Liverpool dwukrotnie tracił bramkę po szybkich kontratakach i przez długie fragmenty miał problemy z kreowaniem zagrożenia. Ostatecznie, obydwaj trenerzy, gdy emocje opadną zapewne docenią swoją zdobycz i nadal mają nad czym pracować przed następnymi spotkaniami.

Reklama

Newcastle – Liverpool 2:2

  • 5′ Elanga – 0:1
  • 55′ Gakpo – 1:1
  • 57′ Willock – 2:1
  • 90+8′ Szoboszlai (karny) – 2:2

fot. Newspix

1 komentarz
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
2
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Piłka nożna

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
2
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!