Russell wygrał sprint na Zandvoort. Kierowcy znów uniknęli opadów

Marcin Ziółkowski

22 sierpnia 2026, 15:23 • 3 min czytania 0

Reklama
Russell wygrał sprint na Zandvoort. Kierowcy znów uniknęli opadów

George Russell przybył na GP Holandii z misją, aby po wakacyjnej przerwie skrócić dystans do zespołowego kolegi i jednocześnie lidera mistrzostw. Miał zbliżyć się do Andrei Kimiego Antonellego jak tylko się da. Pierwsza punktowana sesja weekendu ułożyła się na jego korzyść i zwyciężył na Zandvoort w sprincie. Włoch był tuż za podium, a bardzo pozytywnym występem zaskoczył Charles Leclerc, który jako jedyny z czołówki zaryzykował z oponami.

Reklama

W Zandvoort bez większych emocji. Russell pospieszył się przed deszczem

Na torze w pobliżu Morza Północnego od początku soboty zapowiadało się na pewne perturbacje. Tysiące kibiców miało problem z dotarciem na miejsce rywalizacji, a to z uwagi na ogromny paraliż komunikacyjny w Amsterdamie. W związku z tym, duża grupa kibiców nie była w stanie zdążyć na czas na sobotnią punktowaną część weekendu.

W debiutanckim weekendzie w roli szefa zespołu Cadillac dla Marcina Budkowskiego, już na samym starcie Sergio Perez miał pewne problemy z samochodem. Meksykanin nie wystartował do wyścigu o czasie, ale wrócił później do rywalizacji ze stratą dwóch okrążeń. Oczywiście, trudno było tu nawet marzyć o dobrym wyniku.

Supermiękką mieszankę poza Leclerkiem zastosował także Oliver Bearman z Haasa, ale nie przyniosło to w jego przypadku wymiernych korzyści. Po siedmiu okrążeniach, Audi wycofało Nico Hulkenberga. Startujący z pitlane Fernando Alonso zyskał dwie pozycje. O wyprzedzanie łatwo na torze w Holandii nie jest, tym bardziej warto docenić kunszt weterana.

Reklama

Sprint, który trwał 24 okrążenia padł łupem George’a Russella. Brytyjczyk pewnie wykorzystał pole position i nie oddał prowadzenia aż do końca. To jego trzecia wygrana w tym sezonie, jeśli chodzi o sprinty. Wcześniej triumfował także w Chinach i Kanadzie. Brytyjczyk był zadowolony z tego, że udało się uniknąć deszczu. To zawsze element nieprzewidywalności, co niekoniecznie podoba się tym, którzy są w czubie stawki. Sami kierowcy od początku sezonu, co ciekawe nie ścigali się jeszcze na mokrym torze.

Podium uzupełnili Charles Leclerc oraz Lando Norris. Monakijczyk jako jedyny z czołówki zdecydował się na założenie supermiękkiej mieszanki. Opłaciło się, w końcowej fazie sprintu wyprzedził Norrisa. Brytyjczyk, zwycięzca ostatniego wyścigu na Węgrzech, stracił drugie miejsce na 18. okrążeniu.

Reklama

Ulubieniec miejscowej publiczności, Max Verstappen był szósty, tuż za Oscarem Piastrim. Otrzymał więc trzy punkty do klasyfikacji generalnej. Najlepszą ósemkę uzupełnili Lewis Hamilton oraz Pierre Gasly, który do siódmego Brytyjczyka stracił aż pół minuty na tak krótkim dystansie.

Kwalifikacje do niedzielnego wyścigu o godzinie 16.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Boks

Tragedia przed domem. Nie żyje były mistrz świata

Marcin Długosz
5
Tragedia przed domem. Nie żyje były mistrz świata

Formuła 1

Reklama