Świat MMA chce postaci. Osobowości. Charakterystycznych, przykuwających uwagę zawodników. Owszem, w grze jest wielu mistrzów, których show zaczyna się i kończy w oktagonie. Są diabelsko silni, niebezpieczni, skuteczni. Ale poza robotą w klatce nie przykuwają uwagi mas kibiców. A MMA kocha ludzi, którzy wykraczają poza bicie się. I którzy w okładaniu się po twarzy są artystami.

Israel Adesanya – błąd w Matrixie, postać z kreskówki, pan żywiołów

Kimś takim bez wątpienia jest Israel Adesanya.

Facet bije i zachowuje się jak postać z kreskówki. Nieprzypadkowy jest jego pseudonim – The Last Stylebender. Zaczerpnął ją z anime – z serii „Avatar: The Last Airbender”. W sieci uchwały się filmy z Adesanyą, który wymachuje nunczaku w stylu Bruce’a Lee. Jego zachowanie w oktagonie jest naszpikowane odniesieniami kulturowymi do filmów sztuk walki czy anime.

Chciałem być artystą. Studiowałem projektowanie graficzne. Dzisiaj maluję w walce. Moim pędzlem są ręce i nogi, płótnem ciało rywala – mówi sam Adesanya.

Broken native

Historia jego dzieciństwa wskazywałaby na klasyczną drogę „od biedy do bogactwa”. Gdy spojrzysz na to, gdzie mieszkał i dokąd się przeniósł, pomyślisz – „okej, czyli pewnie wyrwał się z afrykańskiej biedy i teraz opowie nam ckliwą historię o tym, że kiedyś nie miał nic, a teraz nosi łańcuchy za miliony dolarów, tak?”.

Ale to kompletnie nie ten casus. Israel urodził się w stolicy Nigerii. Mieszkał w Lagos. Jego rodzina była dosyć majętna. Ojciec pracował jako przedsiębiorca, matka była pielęgniarką. Mogli pozwolić sobie na prywatnych nauczycieli, służbę w domu. W mieście dużego rozwarstwienia społecznego na biednych i bogatych Adesanya należał do tych, którzy niczego nie muszą nikomu zazdrościć.

Dlaczego zatem porzucili swoje życie w dostatku i ruszyli do Nowej Zelandii? – Rodzice chcieli dać nam lepsze wykształcenie. Chcieli, byśmy wychowywali się w kulturze zachodu. Jasne, nigdy nie zapomnimy o swoich korzeniach, mamy wspaniałe wspomnienia z Lagos. Ale to jednak inna kultura. Podam przykład. Czasem, gdy jedziesz taksówką w Nowej Zelandii, możesz pogadać z gościem, który cię wiezie. Czasem słyszałem od taksówkarza „hej, byłem chirurgiem w Indiach, ale tutaj nikt mi nie da roboty w szpitalu”. Rozumiesz, o co chodzi? Dyplom szkoły z Lagos nie znaczy na świecie tyle, co dyplom Harvardu – wyjaśnia Adesanya.

On też miał skończyć studia. Podobnie jak jego rodzeństwo – jego dwie siostry pracują w szpitalu, brat jest księgowym, trzecia siostra kończy naukę. On był najstarszy. I jako jedyny nie poszedł w ślady rodziców.

Na obojczyku ma wytatuowany napis „Broken Native”. To pierwszy tatuaż, który rzuca się w oczy, gdy Adesanya wchodzi do oktagonu i ściąga koszulkę przed walką. – Wymyśliłem ten przydomek po przeprowadzce. Oznacza wiejskiego, dziwnego idiotę, który może nie jest tak popieprzony, jak wszyscy myślą. On po prostu robi rzeczy, których nie odważyliby się zrobić inni. Zawsze szedłem pod prąd. W Nowej Zelandii byłem… dziwny. Już mój sam wygląd był dziwny. Miałem prawie dwa metry, byłem czarnoskóry, bawiły mnie inne rzeczy. Lubiłem rówieśników, kumplowałem się z nimi, ale czułem, że pójście wytartą ścieżką nie jest dla mnie – uważa.

Przeprowadzka do Nowej Zelandii była dla niego błogosławieństwem. To kraj, który jest mocno ukorzeniony w historii sztuk walki. A przecież niewiele brakowało, a wraz z rodziną przeniósłby się do Stanów Zjednoczonych. Rodzice zaplanowali przeprowadzkę na październik 2001 roku. Miesiąc wcześniej doszło do zamachów terrorystycznych na WTC. – Tata uznał wówczas, że przenosimy się do Nowej Zelandii – mówi.

Rodzice Israela nie byli entuzjastami tego, by trenował sztuki walki. Niechęć pogłębiła się, gdy przy próbie wykonania salta z kanapy na podłogę złamał sobie rękę. On sam przyznaje, że do sztuk walki popchnęły go trzy rzeczy. Po pierwsze – anime. – Biegaliśmy po placu zabawach i udawaliśmy ninja. To jest autentyczne, uwielbiam anime – zaznacza. Po drugie – film „Ong-Bak” o nielegalnych zawodach sztuk walki, w których dominuje muay-thai. A po trzecie – Aderson Silva, legenda MMA, z którym Adesanya zmierzył się w UFC kilka lat później.

Myślałem, że nikt nie przebije Bruce’a Lee czy Jackie Chana. Ale później zobaczyłem Andersona Silvę. Dorwałem gdzieś płyty DVD z jego walki. Był chudym czarnym gościem, takim zawadiackim, figlarnym gościem. I wszystkich ich rozwalał – opowiada.

Czarny smok

Scena okazywania sobie szacunku przez Silvę i Adesanyę to jeden z najpiękniejszych momentów w historii UFC. Z jednej strony wieloletni mistrz wagi średniej, legenda, człowiek który zredefiniował styl walki. A z drugiej strony chłopak, który siedział w wypożyczalni płyt i inspirował się mistrzem. Po pasjonującym, efektownym starciu wygrał Adesanya. Obaj przez długie sekundy klęczeli naprzeciw siebie i oddawali sobie hołd. To było swoiste przekazanie pałeczki dominacji w wadze średniej. Choć Silva nie miał już wówczas pasa mistrzowskiego, a Adesanya jeszcze po niego nie sięgnął, to trudno było nie dostrzec wielu podobieństw między tymi zawodnikami.

Ale zanim Adesanya wylądował w UFC, najpierw musiał stoczyć dziesiątki pojedynków kickbokserskich. Przeniósł się do Auckland, później do Azji. Zrobił prawdziwą furorę na rynku japońskim.

Eugene Bareman, trener Israela, pamięta ich pierwsze spotkanie. – Przyszedł do mojej szkoły, ale powiedziałem, żeby lepiej poszukał innej siłowni. Był wówczas prymitywną wersją tego, co prezentuje dzisiaj. Moja żona nie zna się na MMA, ale wtedy powiedziała „sprawdź tego chłopaka”. Robił show w walce. Skakał na linach, tańczył, gadał z rywalem w trakcie walki. Był uparty, przyszedł znów, dogadaliśmy się.

Kilka lat później Adesanya mógł pochwalić się rekordem 32-0 jako kickbokser-amator. I 75-5 jako profesjonalista. Wygrywał turnieje w różnych kategoriach wagowych – od junior ciężkiej po ciężką. Pokonywał zawodników zdecydowanie cięższych od siebie. Ale i tak w MMA był wyśmiewany od „chudzielca”. – Chudy klaun, chudzina, chuda dziwka… Ech, słyszałem to tyle razy, że to już mnie tylko śmieszy. Co to? Zawody w crossficie? Spójrzcie na to, jak bije, a nie na to, że jestem chudy i wysoki – wzdychał Adesanya.

W azjatyckich walkach muay-thai, kickboksingu i MMA zdobył wszystko, co było do zdobycia. Wreszcie wymienił kilka wiadomości na Twitterze z Daną Whitem, prezydentem UFC. „Czarny smok”, jak nazywali go w Azji, wyfrunął do Stanów Zjednoczonych.

„Nie możesz mnie pokonać, jestem gotowy na śmierć”

W UFC zadebiutował w 2018 roku. I zdobył tytuł zawodnika roku. Stoczył cztery walki, wszystkie wygrał, dwie przed czasem. 2019? Trzy walki, trzy wygrane, jedna przed czasem, obroniony tytuł zawodnika roku, zdobyty pas tymczasowy, wygrana walka unifikacyjna o pas wagi średniej. Adesanya wkroczył do Ligi Mistrzów sportów walki zgodnie z deklaracją Conora McGregora. „Nie jesteśmy tu, by być częścią. Jesteśmy tu, by wziąć wszystko”. W dwa lata przeszedł drogę od debiutu do bilansu 7-0 w UFC i pasa mistrzowskiego.

Po jednej z walk nawiązywał do postaci Aanga z wspomnianej kreskówki anime, na cześć którego przyjął swój przydomek. – Aang jest władcą wiatru i został awatarem. Jako awatar musi opanować wszystkie żywioły – ziemię, ogień, wodę i powietrze. Ja mam tak samo. Opanowuję wszystkie style i elementy mieszanych sztuk walki. Moim przeznaczeniem jest zostać awatarem tej gry – opisywał.

Adesanya z miejsca zaczął przykuwać uwagę świata MMA swoim wpadającym w oko stylem walki. Z jednej strony był niezwykłym showmanem. Z niezwykłą gracją posyłał wysokie kopnięcia, szukał obrotowych uderzeń łokciami, prezentował bardzo wysoki poziom techniczny. Co rusz zmienia pozycję, szuka niestandardowych kątów do uderzeń. Ale z drugiej strony – był niezwykle metodyczny. Bije się jak profesor. Momentami wręcz studiuje rywali w trakcie walk. Czasem robi dziesięć-piętnaście przyruchów, kiwek, zwodów, by wyprowadzić lewy prosty. Nie ma przypadku, że dziś nazywa się go najlepszy kontr-uderzaczem w UFC. Kiwa, przepuszcza uderzenia, by za moment wyprowadzić serię trzech idealnie celnych ciosów.

Nikt nie porusza się w oktagonie tak jak on. I nikt nie reaguje na rywali tak jak on – mówi Dan Hooker, zawodnik UFC wagi lekkiej, który trenował z Adesanyą w City Kickboxing: – On jest tak spokojny… Czyta, reaguje, analizuje. Niektórzy goście w oktagonie wpadają w szał, tracą kontrolę nad sobą. Ale nie Israel.

On sam jest wobec siebie bardzo wymagający. W swoim debiucie pokonał Roba Wilkinsona zasypując go serią ciosów w drugiej rundzie. Reakcja Adesanyi? Kręcenie głową i gest ręką mówiąc „so-so”, czyli tak sobie. – Jeśli chcesz mnie pokonać, to zrób to dzisiaj, bo jutro będę już lepszy – mówi.

Bywał już w tarapatach w UFC. Ot, chociażby w walce z Kelvinem Gastelumem o pas tymczasowy wagi średniej. W czwartej rundzie rywal uzyskał zdecydowaną przewagę, trafił go mocnym ciosem i Nigeryjczyk był bliski nokdaunu. Rozbrzmiał gong kończący rundę, zawodnicy usiedli w swoich narożnikach. Przed piątą rundą Adesanya stanął przy siatce i powiedział sam do siebie. – Jestem gotowy, by umrzeć.

Piąta runda tamtego starcia była prawdziwym popisem. Maestrią przyszłego mistrza. Kompletnie zdominował Gasteluma. – Dlaczego to powiedziałem? Jeśli jesteś gotowy na śmierć, to jesteś też gotowy, by zabijać – stwierdził po walce. – To była jedna z najlepszych walk mistrzowskich w historii tego sportu – zachwycał się Joe Rogan, komentator ESPN.

Taniec pomaga

Jego wyjście na walkę unifikację pasów wagi średniej UFC z Robertem Whittakerem przeszło do historii. Wypełniona po brzegi arena, Nowa Zelandia, walka o pas – czego Adesanya, kochający publiczność i zainteresowanie, mógł chcieć więcej? To był ten moment, by jego gwiazda objawiła się przed największą w historii UFC publiką.

Adesanya połączył w tańcu elementy haki i anime. Niespotykane połączenie spotkało się z gorącymi reakcjami fanów. – Tamta walka… To był pieprzony main-event. Moje show. Byłem wtedy jak „albo zrobimy to po mojemu, albo wcale”. Wiedziałem, że Dana się wkurwi, ale co tam. Wyszedłem, zrobiłem co chciałem i wyszło… No, wyszło legendarnie – mówił Adesanya już po zdobyciu pasa. Whittakera znokautował, zdobył upragniony pas. Nie tymczasowy, a ten właściwy.

Jeśli jesteś tancerzem, to chcesz zatańczyć przed 60 tysiącami ludzi. Jeśli jesteś zawodnikiem, chce walczyć przed 60 tysiącami ludzi. A ten dzieciak… On spełnił dwa marzenia za jednym zamachem – śmiał się Eugene Bareman.

A dlaczego Dana White miał być zły na swojego zawodnika? Bo prezydent UFC zapowiadał, że nie chce żadnych układów tanecznych przy wyjściu zawodników do oktagonu. – Nie robimy żadnych wyjść choreograficznych. I nie będziemy ich robić tak długo, jak będę w tej organizacji. Nie ma zbyt wielu scenariuszy, w których fani walk chcą oglądać tańczących facetów – wyjaśniał White.

Ale dla Adesanyi zrobił wyjątek. Bo Nigeryjczyk kocha tańczyć, tańczył już w szkole po przeprowadzce do Nowej Zelandii. – Uważam, że tancerze mają najlepszą pamięć mięśniową ze wszystkich sportowców. To mi pomaga – tłumaczy.

Pas zdobyty w 2019 roku obronił dwukrotnie. Najpierw przeciwko znakomitemu zapaśnikowi – Joelowi Romero. Atletyczny Kubańczyk przegrał na punkty, ale sama walka była nudna jak flaki z olejem. Adesanya osiągnął cel, ale fani i eksperci narzekali na brak intensywności. Romero nie chciał inicjować walki, Adesanya czekał na to, aż rywal zaatakuje. Israel wiedział, że jeśli chce nadal być postrzegany jako artysta oktagonu, musi przy następnej obronie zrobić coś spektakularnego.

Ten chudy klaun? Zniszczę go – grzmiał Paulo Costa przed walką z Adesanyą. Niepokonany Brazylijczyk miał być przeszkodą, na której mistrz powinien się zatrzymać. Młodszy, piekielnie agresywny, idący jak burza (bilans 13-0 przed walką z Adesanyą) przed MMA. – Skoro Adesanya potrafił rozbijać zapaśników, stójkowiczów, atletów, kondycyjne maszyny, to może pas odbierze mu ten cholernie silnie bijący Costa? – zastanawiało się wielu.

Ale Costa został zniszczony. Zdewastowany. Nie zrobił w walce z Israelem nic. Dostawał potężne kopnięcia na łydkę, Adesanya trzymał dystans prostymi ciosami. Wreszcie trafił wysokim kopnięciem, niedługo później przepuścił serię ciosów, aż wreszcie wykończył rywala na deskach. Na koniec dał upust złej krwi, która buzowała w nim przez prowokacje Costy. Rywal był w pozycji leżącej na kolanach, a Adesanya stojąc za nim wykonał ruch, jakby odbywał z nim stosunek. Nie brakowało ludzi, którzy skrytykowali go za to zachowanie. Wygrać, pokonać, zniszczyć – jasne. Ośmieszyć, nie okazać szacunku – niektórym to się nie spodobało.

Dokonać wniebowstąpienia

Po tej walce Adesanya uznał, że w wadze średniej nie ma już rajcujących go wyzwań. – Z kim miałbym teraz walczyć w średniej? Cisza. No właśnie… – pytał dziennikarzy. Zaczepiał Jona Jonesa, niekwestionowanego mistrza wagi półciężkiej. Ale Jones zwakował swój pas, teraz chce się bić w wadze ciężkiej. Mistrzem po znakomitym występie w starciu z Dominickiem Reyesem został Jan Błachowicz.

I teraz to on spróbuje powstrzymać. Powstrzymać wniebowstąpienie – bo przecież tylko nieliczni zawodnicy w długiej historii UFC dzierżyli jednocześnie pasy dwóch kategorii wagowych. Amanda Nunes, Conor McGregor, Daniel Cormier i Henry Cejudo.

Adesanya chce być piąty. Chce mieć dwa pasy i okiełznać wszystkie żywioły.

Nieoczywisty mistrz. Najważniejsze mgnienia Błachowicza w UFC

fot. materiały promocyjne UFC

źródła: Bleacher Report, The Undefeated, FanSided, UFC, Athlets Voices, SportBible, The Athletic

Weszło
13.08.2022

Rayo założyło dźwignię FC Barcelonie i wywiozło remis. Lewandowski bez gola

W ostatnich tygodniach w kontekście FC Barcelony mówiło się głównie o dźwigniach, jak gdyby chodziło o mieszane sztuki walki, a nie o futbol. Dziś zespół ze Spotify Camp Nou zainaugurował sezon ligowy. Rok temu FC Barcelona przegrała oba mecze z Rayo. Tym razem miała wziąć srogi rewanż i pokazać, że tamte rozgrywki były wypadkiem przy pracy. Wyszło słabo, bo o ile gospodarze mieli więcej z gry, o tyle goście potrafili dowieść […]
13.08.2022
Tenis
13.08.2022

Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. Hurkacz w finale Canadian Open!

Po pierwszym secie Casper Ruud miał pełne prawo myśleć, że już to ma. Że wygrał to spotkanie, a kolejna partia będzie tylko formalnością. Hubert Hurkacz był podłamany, snuł się po korcie, a na returnie nie miał nic do powiedzenia. Po czym posłuchał trenera Craiga Boyntona, który z trybun zaczął krzyczeć: – Musisz walczyć! Bo przecież można przegrać. Jednak ponieść porażkę, nie dając z siebie wszystkiego? Zawodowemu sportowcowi to po prostu nie przystoi. I Hubert pokazał, że jest […]
13.08.2022
Weszło
13.08.2022

Nie poznawaliśmy dziś tego człowieka…

Miała Pogoń Szczecin w tym sezonie takie mecze, że jej gra przekonać mogła tylko wyjątkowo zaślepionego fana, a i to z trudem, ale punkty się zgadzały. Dziś miała z kolei taki mecz, że urządziła nam przyjemny wieczór z Ekstraklasą (i wyciągnięcie najkrótszej zapałki w redakcji, co oznaczało przegapienie debiutu Lewandowskiego w Barcelonie, bolało jakby mniej), ale została tylko z jednym oczkiem.  Powód? Najłatwiej byłoby wskazać palcem na Stipicę. Nie na dobrą postawę Wisły Płock, lidera rozgrywek, […]
13.08.2022
Suche Info
13.08.2022

Zieliński po meczu z Piastem: – To była trochę niezasłużona porażka

Cracovia po świetnym starcie sezonu, złapała lekka zadyszkę, ponosząc drugą porażkę z rzędu. Przed tygodniem przegrali ze Stalą Mielec (0:2), a w sobotę musieli uznać wyższość Piasta Gliwice (0:1). Jacek Zieliński na konferencji prasowej powiedział: – To była trochę niezasłużona porażka, bo jak przed tygodniem w Mielcu nie należał nam się nawet punkt, tak ta przegrana będzie bolała. – Szkoda tego meczu. Spodziewaliśmy się, że będzie trudno, bo Piast […]
13.08.2022
Żużel
13.08.2022

Grand Prix Wielkiej Brytanii: Zmarzlik i Dudek na podium w Cardiff!

Tegoroczne Grand Prix w Cardiff pokazało magię jednodniowych torów. Niestety, pod koniec przedłużających się zawodów, które ostatecznie trwały trzy i pół godziny, okazało się że była to czarna magia. W decydującej fazie tor zaczął się po prostu rozlatywać i zawodnicy bardziej niż z rywalami, walczyli z nawierzchnią. Ale co najistotniejsze dla nas, Polaków, Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek wyjeździli w tak trudnych warunkach znakomite wyniki – obydwaj w Cardiff stanęli na podium! […]
13.08.2022
Suche Info
13.08.2022

Trener Górnika po meczu ze Stalą: -Sami siebie pokonaliśmy

Stal Mielec pokonała na wyjeździe Górnika Zabrze 3:1 w ramach 5. serii gier Ekstraklasy. Trener gospodarzy Bartosch Gaul uważa, że jego drużyna powinna ten mecz wygrać i na własne życzenie je przegrała. – Mogliśmy i powinniśmy zamknąć to spotkanie w pierwszej połowie. Można powiedzieć, że sami siebie pokonaliśmy. – Przez pierwsze pół godziny zagraliśmy tak, jak sobie to wyobrażałem. Mieliśmy dosyć sytuacji, żeby zamknąć to spotkanie. Nie wykorzystaliśmy stworzonych okazji.  […]
13.08.2022
Tenis
13.08.2022

Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. Hurkacz w finale Canadian Open!

Po pierwszym secie Casper Ruud miał pełne prawo myśleć, że już to ma. Że wygrał to spotkanie, a kolejna partia będzie tylko formalnością. Hubert Hurkacz był podłamany, snuł się po korcie, a na returnie nie miał nic do powiedzenia. Po czym posłuchał trenera Craiga Boyntona, który z trybun zaczął krzyczeć: – Musisz walczyć! Bo przecież można przegrać. Jednak ponieść porażkę, nie dając z siebie wszystkiego? Zawodowemu sportowcowi to po prostu nie przystoi. I Hubert pokazał, że jest […]
13.08.2022
Żużel
13.08.2022

Grand Prix Wielkiej Brytanii: Zmarzlik i Dudek na podium w Cardiff!

Tegoroczne Grand Prix w Cardiff pokazało magię jednodniowych torów. Niestety, pod koniec przedłużających się zawodów, które ostatecznie trwały trzy i pół godziny, okazało się że była to czarna magia. W decydującej fazie tor zaczął się po prostu rozlatywać i zawodnicy bardziej niż z rywalami, walczyli z nawierzchnią. Ale co najistotniejsze dla nas, Polaków, Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek wyjeździli w tak trudnych warunkach znakomite wyniki – obydwaj w Cardiff stanęli na podium! […]
13.08.2022
Tenis
12.08.2022

Hurkacz pokonał Kyrgiosa! Polak w półfinale turnieju w Montrealu

Mimo że trwał trzy sety, to był to szybki mecz. Obaj na korcie nie spędzili nawet dwóch godzin, a w tym czasie i tak zdążyli zagrać dwa tie-breaki. Wygrali po jednym z nich. W trzecim secie meczu Nick Kyrgios zaczął jednak popełniać więcej błędów, a Hubert Hurkacz z tego skorzystał i dwukrotnie go przełamał. I to Polak – znów udowadniający, że w Ameryce Północnej czuje się bardzo dobrze – awansował do półfinału. Za Oceanem najlepiej? Hubert Hurkacz […]
12.08.2022
Lekkoatletyka
12.08.2022

Memoriał Skolimowskiej. Pierwszy mityng Diamentowej Ligi w Polsce [WIDEO]

12.08.2022
Weszło
12.08.2022

Człowiek, którzy widzi palcami. Mueller-Wohlfahrt kończy 80 lat

Lekarz, który wzniósł medycynę sportową i fizjoterapię na nowe wody. W nieosiągalnym dla innych specjalistów tempie był w stanie podnieść wielu atletów na nogi. Przez lata był głównym lekarzem Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec. W skrócie: Hans-Wilhelm Mueller-Wohlfahrt. 12 sierpnia skończył 80 lat. Nie pracuje już w Bayernie Monachium, wciąż prowadzi jednak swoją klinikę, do której różne znane osoby, nie tylko ze świata sporu lgną drzwiami i oknami. Pomógł wielu z nich z Franzem […]
12.08.2022
Tenis
12.08.2022

Dwie polskie batalie w Kanadzie. Hurkacz swoją wygrał, Świątek niestety nie

To były szalenie ciężkie, grane w tym samym czasie mecze polskich tenisistów. Przy tym emocjonujące tak bardzo, że nie wiedzieliśmy na którym z nich skupić się bardziej. Ale wiemy jedno. Po dzisiejszym wieczorze z Igą Świątek oraz Hubertem Hurkaczem proponujemy wprowadzić do powszechnego użycia nowy termin. Jeżeli chcecie komuś życzyć dobrej formy i ogólnej krzepy, to spokojnie możecie powiedzieć „obyś miał zdrowie jak polski tenisista”. Chociaż ostatecznie to Hubert wygrał swoje […]
12.08.2022
Liczba komentarzy: 17
Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michu
Michu
1 rok temu

Ciekawe czy klątwa Weszło działa też w sportach walki….

Michu
Michu
1 rok temu
Reply to  Michu

A jednak kurwa działa!! 😀 WPWW 😉

tymek
tymek
1 rok temu

taa a widzieliście jego „walkę” z Romero . Owszem ma gadkę ,ale to nie jest na pewno najlepszy zawodnik ani pewniak , dużo reklamy na razie sztuczki które wystarczają nie wygrał z kimś znaczącym bo gdy przyszło na kogos powaznego jak Romero to unikanie i pozorowanie walki

Bartosz
Bartosz
1 rok temu

Bardzo słabe tłumaczenia z angielskiego, a Yoel Romero to Kubańczyk. Poza tym bardzo fajny i dobry tekst.

kol. Zenon
kol. Zenon
1 rok temu

no na pewno artysta… ale jak dla mnie to gośc tym pajacowaniem prosi sie o srogi wpierd*** , mam nadzieję że Jan – przeciwieństwo Adesanyi – to zrobi. tak po prostu, bez napinki, bez tańców i głupich gestów. złapie go przy siatce, położy i wykończy tym swoim młotem. powodzenia Janie

Jarosław Polske Zbaw
Jarosław Polske Zbaw
1 rok temu

„W Azji w Muay Thai wygrał wszytsko” – sorry ale farmazon i to srogi. Niczego nie wygrał w Tajlandi wiec nie istnieje w Muay Thai.

Jaro
Jaro
1 rok temu

Ma mistrzowski pas WMC najlepszej chyba organizacji na swiecie w muay thai

floro flores
floro flores(@floro-flores)
1 rok temu

Panowie, czy jest w stanie mi ktoś powiedzieć czy ten człowiek ma imię? Bo widzę jedynie Adesanya

Semita
Semita
1 rok temu
Reply to  floro flores

Ma ale wiesz jak jest. Lepiej nie używać słowa I*r*el bo jeszcze ktoś antysemityzm zarzuci.

Malin
Malin
1 rok temu

Damian czy ty tak szczerze interesujesz się MMA? Tekst nie zły ale pełny uogólnień, niedomówień i przeinaczeń. Tak jakby nie było go komu napisać a ty skleiłeś coś za przysłowiowe ,,pięć dwunasta”. Osobie średnio zaznajomiona ze sportami walki wyniesie z niego sporo błędnych informacji.
Jednakże jako tekst właśnie średnio obeznanej w temacie osoby jest napisany poprawnie.

xsybzyx
xsybzyx
1 rok temu

O tak.. Z pewnoscią te klęknięcie było takie spontaniczne.. Bez słowa i w tym samym momencie..

Poker
Poker
1 rok temu

Adesanya walczac w kat. 84kilo przy wzroscie 196cm i olbrzymim zasiegu… ma rece do kolan, mial jakies 20cm wiekszy zasieg a to bardzo duzo, pozwala kontrolowac walke. Oczywiscie ma talent ale dopiero teraz awalczy z kims o podobnym zasiegu. Jan jest sztywny jakby mial kij od szczotki w dupie, i musi wywierac presje bo jak stanie w miejscu to mu skopie noge na kwasne jablko, i wtedy Jan bedzie jeszcze wolniejszy i zostanie osmieszony

Miro Juro
Miro Juro
1 rok temu
Reply to  Poker

I co teraz napiszesz?

Apollo
Apollo
1 rok temu

Straszna Rzecz się wydarzy z Błachowiczem w Walce z Adesani.

Prostata Kowala
Prostata Kowala
1 rok temu
Reply to  Apollo

Tak kończą trolle, cisza.

kol. Zenon
kol. Zenon
1 rok temu

wiedzialem … młoty na koniec !!!!! BRAWO JAN

Miro Juro
Miro Juro
1 rok temu

Klątwa Weszło 🙂 Brawo Janek!!!