Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

“Lwy Atlasu” są głodne, ale czy mają wystarczająco ostre kły?

redakcja

Autor:redakcja

15 listopada 2022, 18:38 • 8 min czytania 0 komentarzy

Afrykańska drużyna w strefie medalowej mundialu – mówi się o tym od dawna, typuje do tego sukcesu rozmaite ekipy, ale jak dotąd zawsze kończyło się na większych bądź mniejszych rozczarowaniach. Czy Maroko może przełamać tę niemoc? Niewiele na to wskazuje, aczkolwiek ambicje w kraju są ogromne i “Lwy Atlasu” na pewno tanio skóry nie sprzedadzą. Mają zresztą pewne powody, by mierzyć wysoko.

“Lwy Atlasu” są głodne, ale czy mają wystarczająco ostre kły?

Mistrzostwa Świata 2022. Maroko

Ocena rozdania: 3

Marokańczycy już na mistrzostwach świata w Rosji pozostawili po sobie pozytywne wrażenie, choć koniec końców uplasowali się w grupie B na ostatnim miejscu – za Iranem, Portugalią i Hiszpanią. Kto śledził jednak w miarę wnikliwie występy podopiecznych Herve Renarda, ten doskonale pamięta, że marokańska ekipa zasługiwała przed czterema laty na znaczniej więcej. No a obecnie “Lwy Atlasu” są co najmniej równie mocne, jeśli nie jeszcze silniejsze.

Kadra reprezentacji Maroka nie jest może tak głęboka i wyrównana, jak by sobie tego życzył selekcjoner Walid Regragui, lecz w każdej formacji łatwo wskazać co najmniej dwa-trzy jasne punkty. Dostępu do marokańskiej bramki na ogół strzeże Yassine “Bono” Bounou, golkiper Sevilli. Na bokach bloku defensywnego szaleją Achraf Hakimi z Paris Saint-Germain oraz Noussair Mazraoui, który niedawno zmienił Ajax Amsterdam na Bayern Monachium. W drugiej linii mamy Sofyana Amrabata z Fiorentiny, Azzedine’a Ounahiego i Sofiane’a Boufala z Angers, a także Zakarię Aboukhlala z Tuluzy. Jeśli zaś chodzi o ofensywę, napędzają ją między innymi Hakim Ziyech z Chelsea, Abdelhamid Sabiri z Sampdorii oraz Youssef En-Nesyri z Sevilli. Krótko mówiąc – jest komu grać.

Oczywiście jeśli obejrzeć ten skład przy pomocy szkła powiększającego, łatwo dostrzec poważne rysy. En-Nesyri w sezonie 2022/23 nie zdobył jeszcze gola w hiszpańskiej ekstraklasie. Ziyech w Chelsea został zepchnięty na margines i zapewne czeka go już wkrótce zmiana barw klubowych. Amrabat w Serie A ma problem z zachowaniem dyscypliny, nieustannie się kartkuje. Natomiast Amine Harit w ogóle nie pojedzie do Kataru z powodu kontuzji.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Nie jest więc w Maroku idealnie, ale wciąż – więcej niż przyzwoicie.

As w talii: Achraf Hakimi

O olbrzymim potencjale Achrafa Hakimiego wiadomo od dawna. Przed pięcioma laty Marokańczyk okazał się jeszcze za cienki w uszach na wywalczenie sobie miejsca w wyjściowym składzie Realu Madryt, ale już w Borussii Dortmund nadrobił zaległości i wyrósł na czołowego wahadłowego w światowym futbolu. Zakochał się w nim Antonio Conte, który ściągnął go do Interu Mediolan. A potem gigantyczne pieniądze wyłożyło zań Paris Saint-Germain.

To jeden z tych piłkarzy, dla których swoboda jest największą bronią. Jest zabójczy na otwartych przestrzeniach. Z piłką jest “samowystarczalny”, ale skorzysta też na tym, gdy ktoś ściągnie na siebie uwagę obrońców. On sam ma ogromny wpływ na zachowanie defensorów przeciwnej drużyny. Stwarza zagrożenie w sytuacjach jeden na jednego, wbiegając z głębi oraz w polu karnym. Dlatego sama jego obecność, nawet daleko od piłki, generuje wiele pośrednich korzyści dla drużyny, bo zawsze trzeba na niego uważać – przekonują analitycy portalu “L’Ultimo Uomo”.

Hakimi w reprezentacji Maroka to prawdziwy game changer. Teoretycznie występuje jako boczny obrońca lub wahadłowy, lecz w praktyce zdarza mu się wcielać nawet w rolę bocznego, czy wręcz podwieszonego napastnika. Drużyna narodowa stara się konstruować akcje w taki sposób, by jak najczęściej umożliwiać Hakimiemu starcia jeden na jednego z obrońcami rywali, albo zapewniać mu przestrzeń do nabrania pełnej szybkości przy wejściu w pole karne.

Wtedy 24-latek jest najniebezpieczniejszy. Nieprzypadkowo ma już w kadrze osiem trafień na koncie.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Blotka: mentalność

Kibice reprezentacji Maroka już od paru ładnych lat nakręcają się przed wielkimi imprezami na historyczny sukces. Nie udało się na mundialu w 2018 roku, no ale wtedy można jeszcze było narzekać na sędziowskie kontrowersje. Poza tym “Lwy Atlasu” trafiły do bardzo trudnej grupy. Tylko że podczas Pucharów Narodów Afryki również przychodziło Marokańczykom przełykać gorzkie pigułki rozczarowania. Jedną po drugiej.

  • 2017 – ćwierćfinał PNA
  • 2019 – 1/8 finału PNA
  • 2021 – ćwierćfinał PNA

Bolesne okazało się zwłaszcza to ostatnie niepowodzenie, ponieważ Maroko było powszechnie uznawane za faworyta do końcowego triumfu. To miał być ofensywny popis podopiecznych Vahida Halilhodzicia. – Dokonałem wielu trudnych wyborów, ale chciałem zabrać do Kamerunu grupę, która – poza poziomem sportowym – będzie prezentować odpowiedni stan ducha. Chcemy być gotowi do walki o medale, a to oznacza, że czeka nas kilka tygodni samego turnieju plus okres przygotowawczy. To długi czas. Są gracze, którym trudno wytrzymać taki okres. Którzy stają się niezadowoleni, bo grają za mało lub wcale. Równowaga wewnątrz zespołu jest bardzo krucha. A moim zadaniem jest działać tak, by interes całej drużyny zawsze stał na pierwszym miejscu – zapowiadał doświadczony selekcjoner przed startem mistrzostw. Halilhodzić był już wówczas skłócony z Ziyechem, Haritem i Mazraouim.

Jako się rzekło, stanęło zaledwie na ćwierćfinale, gdzie Marokańczyków zastopował Egipt. Był to początek końca kłótliwego Halilhodzicia w roli selekcjonera “Lwów Atlasu”, natomiast do samej drużyny przylgnęła łatka ekipy, która – jak przychodzi co do czego – po prostu nie potrafi udźwignąć presji.

Rozdający: Walid Regragui

Wspomnianego Vahida Halilhodzicia trochę nam w sumie żal, choć w gruncie rzeczy sam wpakował się na minę, popadając w konflikt z wieloma reprezentantami kraju. W takich okolicznościach mógł się obronić tylko złotym medalem Pucharu Narodów Afryki, a do tego się nawet nie zbliżył. 11 sierpnia 2022 roku marokańska federacja oficjalnie potwierdziła rozstanie z 70-letnim szkoleniowcem. To już trzecia tego rodzaju sytuacja w karierze Halilhodzicia. W przeszłości awansował on na mundial z Wybrzeżem Kości Słoniowej (w 2010 roku) i Japonią (w 2018), ale dwukrotnie tuż przed rozpoczęciem turnieju tracił pracę. Tylko raz w karierze było mu dane wystąpić z kadrą na mistrzostwach świata w roli szkoleniowca – miało to miejsce w 2014 roku, kiedy prowadził Algierię.

Halilhodzicia zastąpił Walid Regragui, były reprezentant kraju. Znacznie młodszy, bo 47-letni trener, który w 2016 roku poprowadził ekipę Fath Union Sport do mistrzostwa Maroka, w sezonie 2019/20 sięgnął po mistrzostwo Kataru z Al-Duhail, natomiast w 2022 roku zgarnął pełną pulę jako szkoleniowiec Wydad AC. Jego podopieczni okazali się najlepsi zarówno na marokańskim podwórku, jak i w Afrykańskiej Lidze Mistrzów.

Regragui – co naturalne – zaczął kadencję od odbudowania relacji z zawodnikami, których Halilhodzić niemal expressis verbis przedstawiał jako szkodników. Trudno jednak wiele więcej powiedzieć o tym, jakie zmiany chce on wprowadzić w kadrze względem kadencji poprzednika. Miał po prostu zbyt mało czasu, by odsłonić wszystkie karty. “Lwy Atlasy” rozegrały pod jego wodzą zaledwie dwa mecze towarzyskie – z Chile (2:0) i Paragwajem (0:0). W obu selekcjoner postawił na klasyczną formację 4-3-3, która w fazie ofensywnej przepoczwarza się w znacznie odważniejsze ustawienie, z szalenie wysoko grającym Hakimim.

Świeżak: Azzedine Ounahi

22-letni pomocnik Angers ma sporo argumentów, by zdobyć serca neutralnych kibiców podczas mistrzostw świata w Katarze. Najprościej rzecz ujmując – Azzedine Ounahi potrafi grać pięknie w piłkę nożną. Wprawdzie nie notuje zbyt imponujących liczb we francuskiej ekstraklasie (tylko dwa gole i dwie asysty w sezonie 2021/22, w obecnych rozgrywkach jak dotąd zera w obu kategoriach), lecz nadrabia te braki na innych płaszczyznach.

  • 42 wykreowane sytuacje strzeleckie (25. miejsce w Ligue 2022/23)
  • 70 dryblingów (53% skuteczności; 4. miejsce w Ligue 1 2022/23)

Potrafi chłopak zakręcić przeciwnikiem. Tylko skuteczność do natychmiastowej poprawki – współczynnik spodziewanych goli świeci się na czerwono.

Do seniorskiej reprezentacji kraju Ounahi przebił się dopiero w 2022 roku. I już na koncie jeden arcyważny, fenomenalny występ – został bohaterem wygranego 4:1 starcia z Demokratyczną Republiką Konga w eliminacjach do mistrzostw świata. Wszystko wskazuje na to, że na mundialu 22-latek będzie graczem wyjściowego składu w ekipie “Lwów Atlasu”. Przekonamy się, czy zdoła zaprezentować pełnię swego potencjału.

Przewidywany skład

Okiem ankietowanych

Gdyby rozdanie było GIF-em

Maroko na mistrzostwach świata 2022 – typ Weszło

Oczywista oczywistość – reprezentacji Maroka nie należy lekceważyć. Aczkolwiek nie ma też co ukrywać, podopieczni Walida Regraguiego trafili po prostu do niełatwej grupy. Znowu. Belgowie nie są aż tak mocni jak przed czterema laty, jasne, lecz wciąż mają mnóstwo gwiazd w składzie. Chorwaci dopiero co pokazali klasę w Lidze Narodów, gdzie wygrali grupę kosztem Francji, Danii i Austrii. Maroko będzie klarownym faworytem tylko w konfrontacji z Kanadą.

Zmiana na stanowisku selekcjonera raczej Marokańczykom pomoże, niźli zaszkodzi. Halilhodzić na dłuższą metę okazał się toksycznym człowiekiem, nie dało się z nim wytrzymać. Zamiast gasić konflikty, generował coraz to nowe. Jego następca samym efektem świeżości powinien zatem tchnąć w drużynę nową, pozytywną energię. A to zawsze ważne na wielkim turnieju. Regragui otrzymał też zespół nieźle poukładany od strony taktycznej, więc akurat na tej płaszczyźnie wystarczy kontynuować pracę poprzednika, ewentualnie nanosząc pewne poprawki. Mimo wszystko, jeśli Maroko wyjdzie z grupy, będzie to niespodzianka.

Można nawet rzec – sensacja. My widzimy ich na trzecim miejscu.

Maroko na Mistrzostwach Świata 2022 – typy, kursy, zakłady bukmacherskie Fuksiarz.pl

Jeśli chodzi o rywalizację w grupie F, nasi kumple z Fuksiarza nie dają reprezentacji Maroka wielkich szans na zwycięstwo. Dość powiedzieć, że kurs na pierwsze miejsce “Lwów Atlasu” wynosi aż 10,00. Kurs na awans do fazy pucharowej? 3,00. No i w sumie trudno się temu dziwić. Jak już wspominaliśmy, Chorwatów i Belgów należy traktować jako faworytów do zajęcia dwóch najwyższych lokat. Maroko to po prostu ekipa z potencjałem na sprawienie niespodzianki.

Ciekawie wygląda natomiast kurs (2,00) na to, że Marokańczycy zdobędą na mistrzostwach powyżej 3,5 gola. Wydaje się to naprawdę prawdopodobne. Hakimi i spółka powinni ukąsić kilka razy choćby w starciu z Kanadą, a i defensywa Belgów wydaje się jak najbardziej do dziabnięcia.

CZYTAJ WIĘCEJ O MUNDIALU W KATARZE:

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Ekstraklasa

Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Michał Trela
0
Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Piłka nożna

Ekstraklasa

Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Michał Trela
0
Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Komentarze

0 komentarzy

Loading...